Atomwinter – „Catacombs” ( 2018 )

Catacombs to mój pierwszy kontakt z muzyką niemieckiej maszyny Atomwinter. Album został wydalony z trzewi Trollzorn na początku lutego br. Jest to już trzecie wydawnictwo tego nie-boskiego tworu od czasu jego mrocznych narodzin w 2010 roku. Prócz pełnych wydawnictw spłodzili jeszcze dwójkę spaczonych dzieci w postaci demo i EP, a świat nie miał już nigdy być taki sam.

Muszę przyznać, iż Atomwinter to twór piekielny. Muzycy nazywają swoją muzykę doomed death metalem i wydaje mi się, że jest to trafne określenie. Nad całym materiałem unosi się złowieszczy smród i stęchlizna. Brzmienie płyty jest utrzymane w old-schoolowym stylu, co w dzisiejszych czasach nie jest wcale łatwe do uzyskania. Skojarzenia same cisną się na usta ( palce ). Dużo w tym na moje ucho klimatów w stylu Incantation, Unleashed, Vomitory, Asphyx, Autopsy. Gdyby ktoś mi powiedział, że Catacombs powstało w pierwszej połowie lat 90., to bym uwierzył. W tamtych latach właśnie tak się robiło death metal. Prosto, dosadnie, a przez to skutecznie. Głowa sama zaczyna się kiwać, a noga tupać przy tych 39 minutach niszczycielskich dźwięków.

Mszę zniszczenia rozpoczyna krótkie intro, które przechodzi w pierwszy psalm nienawiści. Jest to tytułowy Catacombs, który swoim początkiem wyjątkowo przypomina wspomniany Unleashed, prawdopodobnie dzięki brzmieniu głosu Holzschneidera. W wysokich partiach do złudzenia jego barwa zbliża się do Hedlunda. Dark Messiah buja umiarkowanym tempem, a Sadistic Intent wgniata morderczym dołem. Ancient Rites w środkowej części powala złem. Gathering of the Undead w zwrotce nabiera klimatu z Osculum Obscenum Hypocrisy. Podobną atmosferę wytwarza Necromancer. Ostatni piekielny hymn brzmi jakby Black Sabbath spotkało się z Obituary. Pogrzebowy wstęp (Funeral of Flesh) okrasza tam przesterowany ryk. Zabiegi takie bardzo przypominają mi Cause Of Death.

Cieszy mnie bardzo, że dane mi było spotkać na swojej drodze Atomwinter. Ostatnimi czasy bardzo tęsknię do muzyki robionej w taki sposób. W czasach, gdy wszystko było już zagrane, a najbardziej szalone pomysły uważane są za przewidywalne, odnajduję swój azyl w przeszłości. Staromodny styl gry, prosty aranż, naturalne brzmienie. Ta muzyka żyje, mimo że nazywana jest death metalem.

Ocena: 8/10

Tagi: , , , , , , .