Bison – „You Are Not The Ocean You Are The Patient” (2017)

Chciałoby się rzec, o take muzyke walczyłem! Kanadyjska sludge metalowa kapela Bison wypuściła w 2017 roku swój piąty album, zatytułowany You Are Not The Ocean You Are The Patient. I choć na co dzień nie mam potrzeby zaspokajania mojego muzycznego ego dźwiękami zaszufladkowanymi jako sludge metal, to przyznam już na wstępie, że cieszę się, że przyszło mi zapoznać się z płytą Bisona. Ale po kolei.

Przesłaniem albumu jest pewnego rodzaju przestroga, z której ma wynikać, że człowiek jest tak nie do zatrzymania, nie jest mocny, a w zasadzie nawet niepotrzebny – nie jest oceanem. Jednocześnie jesteśmy skażeni, kontrolowani, beznadziejni i nie chcemy się z tego wyleczyć, choć rzekomo jesteśmy pacjentami. Ta dość pesymistyczna wizja ludzkości przewija się w pełnych złości i roztargnienia tekstach. A skoro o warstwie lirycznej mowa, to warto wspomnieć, że wokale na nowym krążku Kanadyjczyków, jak przystało na sludge, są pełne jadu i brudu. Chaotyczna stylistyka dosięga też warstwy instrumentalnej. Gitarowe riffy są oczywiście mocno przesterowane, bas z perkusją bardzo mocno wybijają rytm, nie tyle budując tło, co stojąc na równi z wiodącymi wiosłami. Kompozycje zawarte na You Are Not The Ocean… są pełne agresji, ekspresji i gniewu. Już otwierający całość Until the Earth is Empty daje nam jasno do zrozumienia z jakim klimatem przyjdzie nam się spotkać podczas tych siedmiu ataków, z jakich składa się szarża Bisona. Na uwagę zasługuje stricte instrumentalna kompozycja Kenopsia, świetny dowód na to, że muzycy grupy znają się dobrze na swojej robocie. Oprócz tego bardzo dobrym ciosem jest Tantrum, w którym wolniejszemu tempu towarzyszą melodie smyczkowe, a także flet, który żywcem wzięty jest z psychodelicznego rocka lat sześćdziesiątych. Złożona konstrukcja daje siedem i pół minuty wspaniałej podróży przez międzygatunkowe rozstaje. Takie połączenia to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Jest to również najdłuższa kompozycja na płycie, odstająca od depresyjnego klimatu pozostałych kawałków. Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę, który przekonał mnie ostatecznie do ponownego ściągnięcia kartonika z płytą Kanadyjczyków po pierwszym dość sceptycznym podejściu do ich twórczości.

Muzyka kanadyjskiego kwartetu legitymującego się jako zespół sludge metalowy daje radę. Po raz kolejny dałem się pozytywnie zaskoczyć, choć musiałem dać sobie więcej czasu, by lepiej przetrawić surowe mięcho Bisona, które jego członkowie podają na danie główne. Niewątpliwie jest to album z głębokim przesłaniem na temat miejsca człowieka w świecie, nad czym warto się pochylić, najlepiej robiąc to przy odpalonym na cały regulator krążku You Are Not The Ocean You Are The Patient. Mówiłem Wam, że całość przypieczętowana jest bardzo ładną okładką? No, to mówię. Słuchajcie tego, bo warto.

Ocena: 9/10

Tagi: , , , , , , , , , .