Damnation Gallery – „Black Stains” (2018)

Album zespołu Damnation Gallery to propozycja dla tych wszystkich, którzy lubią intrygujące twory powstałe na styku mocnego, metalowego grania i bardziej klimatycznych rejonów. Wytwórnia Black Widdow celuje właśnie w podobną stylistykę, wspierając przede wszystkim rodzime, czyli włoskie kapele. Gdy sięga się zatem po pozycję z ich katalogu, można być niemalże pewnym, że czeka nas mistyczny powiew tajemniczych dźwięków.

Płyta Black Stains wydaje się jednym z jaśniejszych (w przenośni) punktów na liście wypuszczonych przez tę wytwórnię wydawnictw, a jednocześnie najmroczniejszych (dosłownie). Muzykę można nazwać „podrasowanym” heavy metalem, zagranym brudno i mrocznie, podanym w złowieszczym, okultystycznym anturażu. Ale byłoby to stwierdzenie bardzo nieprecyzyjne i nieco mylące, bo w muzyce Włochów słychać elementy death, black, thrash i doom metalu, oczywiście w klasycznym, obskurnym i niemodnym wydaniu – wszystkie zaś te epitety przywołują jak najbardziej z zadowoleniem i satysfakcją, bo Damnation Gallery korzystają z tej palety ze świadomością efektu, który ma się pojawić finalnie.

Ten gatunkowy miks nie jest bynajmniej niestrawny i stylistycznie nieskładny. Płyta brzmi spójnie, prawdopodobnie dlatego, że słychać na niej fascynację czasami, gdy w metalowym tyglu pewne style dopiero się rodziły i nic nie było do końca oczywiste, a przenikanie się gatunków było naturalne. Pomaga temu oldschoolowa produkcja, pozostawiająca pewną przestrzeń, uwypuklająca surowość kompozycji, w których przewijają się różne tempa i pomysły.

Warto dodać, że za growlowe, choć nie ekstremalne wokale, jest tutaj odpowiedzialna niejaka Scarlet. I chyba jednak wolę ją w takim grobowym wydaniu. Być może czysty śpiew wprowadza na Black Stains odrobinę oddechu i gotyckiego polotu, ale mam wrażenie, że w tym wydaniu jej głos brzmi mniej pewnie. Ale sądzę, że znajdą się amatorzy melodyki, którzy uznają to oblicze wokalistki za bardziej atrakcyjne.

Propozycja Damnation Gallery nawiązuje swoją estetyką do czasów wczesnych płyt Samaela i Tiamat, w brzmieniu gitar bywa coś z At the Heart of Winter Immortal, a całości przyświeca pewna prostota, a zarazem niewymuszona złowieszczość staroszkolnych death/doom i death/thrashowych (w zależności, czy zespół przyspiesza, czy zwalnia) propozycji, z lekkim gotyckim ukąszeniem. Porównania są jednak o tyle niepotrzebne, że udało się Włochom – i to już na pierwszej płycie, bo przed Black Stains zespół wydał tylko EP – wypracować własny styl.

ocena: 7,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

 

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i eksperymentów za daleko idących, jak minimalistyczne suity wygrywane na liściu dębu, poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , .