Death Alley – „Superbia”

Serce rośnie, wsłuchując się w czasy, kiedy coraz częściej młode bandy sięgają do dorobku swoich muzycznych przodków. Holenderskie Death Alley robi to umiejętnie, jednocześnie unikając odgrzewania kotleta spod znaku „kiedyś to było”. I właśnie wrócili z drugą płytą, Superbia wydaną przez Century Media.

Sami określają siebie jako część nurtu zwanego New Wave of Dutch Loudness. Od pierwszego odsłuchu czuć, że druga płyta jest mniej oczywista, więcej tu szumu i brudu. Poszukiwania i inspiracje w różnych kierunkach młodego zespołu oczywiście cieszą – szczególnie, że obecnie podobnych składów wyrosło jak grzybów po deszczowym lipcu 2017 na Podlasiu. Tu psychodeliczny klimat 70’s mocno miesza się ze stonerem i proto-metalem.

Superbia startuje od ambitnego, 9-minutowego Deamon, który z początku jest klimatycznym intrem z rzężącym basem i pustynnymi gitarami a’la Kyuss, by potem przejść w numer, który jednak jest co najwyżej średnią próbą strzału z procy niż startem rakiety. Aż 9 minut też raczej nie jest potrzebne, kompozycja wydaje się przeciągnięta.

Nie należy się jednak zrażać, bo następne kawałki, The Chain, Feeding The Lions i Headlights in the Dark ruszają z energią, powodując nieodparte delikatne bujanie głową i potupywanie. Granie spod znaku Blue Cheer i Steppenwolf na sterydach, okraszone obowiązkową dawką okultyzmu rusza na pełnej.

Shake the Coil to rasowy stoner wykąpany we wspomnianej rytualnej atmosferze. Moim zdaniem chyba najlepszy numer na płytce – szybki, konkretny i z pazurem. Rock’n’roll bez pierdół. Podobne klimatem choć już nie tak świetne jest następne Murder Your Dreams. Natomiast kolejny, Pilgrim i ostatni, ponad 11-minutowy moloch The Sewage to odhył w stronę gęstej psychodeli, choć nadal z wyraźnym posmakiem rockowych poprzedników.

Wcześniejszy album i zarazem debiut Death Alley, Black Magick Boogieland z 2015, był świetną retrospektywą gitarowego grania ojców i dziadów ciężkiej muzy. Trzeba jednak przyznać, że był dość oczywisty. Efektem inspiracji była bardziej kalka niż coś odkrywczego. Na Superbii Panowie serwują już sporo własnej inwencji, zaangażowania, zmiany. Czy wyszło im to na dobre? Ja uważam, że tak. Może nie zatrzęsą tą płytą posadami świata, ale na pewno można określić ją jako porządny kawał muzyki.

Ocena: 7/10

Tagi: , , , , , , .