Deathstorm – „Storming the Gallows” (2017)

 

Kto lubi thrash metal w pierwotnej, nieokrzesanej postaci, z pewnymi domieszkami death metalu, ten z pewnością ucieszy się z płytki Storming the Gallows. To kompilacja dwóch EP-ek Austriaków z Deathstorm: debiutanckiej Storming with Menace i późniejszej The Gallows. Obie, zresztą jak najbardziej prawilnie, ukazały się dotąd jedynie na winylu. Pewnie w takiej właśnie postaci słucha się kawałków kapeli jeszcze lepiej, niemniej jednak i CD da miłośnikom oldschoolowego metalu wiele powodów do radości. Nic tutaj nie jest idealne – poczynając od brudnych riffów, skończywszy na lekko kiczowatej okładce, ale mieści się doskonale w pewnych kanonach z połowy lat 80-tych. i zostało stworzone z myślą o tych wszystkich, dla których katana z naszywkami i długie pióra są wciąż strojem zarówno codziennym, jak i odświętnym.

W tym pozornym chaosie, jest jednak metoda. Zespół ze sporą wprawą miesza riffy, podawane na różnym poziomie intensywności, zwalnia i przyspiesza tempo z wyczuciem, skutecznie budując dramaturgię. Podstawę stanowią tutaj: skrzekliwy wokal, głuche bębny oraz bas, a przede wszystkim ostre jak brzytwa riffy, okraszone zadziornymi, ale klasycznymi w swej wymowie solówkami. To wszystko usłyszymy już w otwierającym CD Tales of the Undead. Powita nas zarówno klasyczny gitarowy pasaż (Demonic Possession), jak i kakofonia sprzężeń i gitarowych pisków (Consummate Horror). Jest tu czas na prawdziwą młóckę (Prepare for the Slaughter), jest chwila na metallikowy riff, który spodoba się tym wszystkim, dla których Panowie skończyli się na Kille’m All (From Oblivion). Znajdzie się też miejsce na wolniejszy fragment, który dzięki niespiesznemu tempu zyskuje na złowieszczości – przykładem jest Burial Ritual – ale i tutaj kapela potrafi włączyć piąty bieg. Klasyczny, kroczący riff w Selfworth Extinction i najbliższy chyba do proto death metalu Massgrave dopełniają całości i sprawią, że nie będziecie się nudzić – pod warunkiem wszak, że taki niespełna półgodzinny wehikuł czasu przenoszący słuchacza do epoki, kiedy wszystko jeszcze w ekstremalnym metalu było świeże (choć paradoksalnie najmocniej zalatujące stęchlizną), to machina dla was.

Styl grupy z pewnością nawiązuje do początków niemieckiej thrashowej sceny – zwłaszcza pierwszych płyt Kreatora czy Sodom – ale znajdziemy w kompozycjach też coś Metalliki i Slayera, zanim ktokolwiek szerzej o nich usłyszał, jak również z Possessed albo raczkującego Death. Kawałki trzymają poziom, choć czuć też pewną ewolucję stylu – na drugiej EP-ce zmienia się nieco wokalna maniera Maca, a dodatkowe wiosło sprawia, że i możliwości w budowaniu struktury riffów pojawia się więcej. Prosta muzyka, ale zagrana z głową, dzięki czemu nie nuży, wbrew zgranym z pozoru środkom, które z konsekwencją na Storming the Gallows zostały wykorzystane. Z pewnością sprawdzę także dwa „długograje” Deathstorm, a fanom staroszkolnego thrashu polecam najnowszą kompilację z czystym sumieniem.

ocena: 8.5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , .