Deep River Acolytes – „The Hour of Trial” (2018)

Dzięki bogom za Internety i możliwość zgubienia się w otchłani pewnego serwisu wideo, który nie raz odkrył przede mną arkana mniej znanych zespołów. Nie ukrywam, że na nowe wydawnictwo Deep River Acolytes czekałem z niecierpliwością odkąd przez przypadek natknąłem się na ich EP From the Voids of Chaos. Moje oczekiwania wzrosły wraz z wiadomością, że pierwszy pełnowymiarowy album fińskiej formacji ukaże się nakładem polskiej wytwórni Via Nocturna. W końcu jest – doom metal prosto z zimnej i śnieżnej Północy.

Krążek zatytułowany The Hour of Trial to dziwięć romansów z mroczną i posępną muzyką, w której dominantą jest z pewnością spowolnione tempo utworów i szeroka gama interesujących riffów i przejść. Członkowie Deep River Acolytes to doświadczeni muzycy i choć dopiero debiutują pod tą nazwą, to na swoim koncie mają już kilka wydawnictw pod szyldem Deliverance. Zmiana nazwy zespołu nie spowodowała rewolucji w stylistyce muzyków, choć należy uznać, że The Hour of Trial to bardziej dojrzałe i chłodne spojrzenie na doom metal podsycony heavy metalowym zacięciem. Wspomniane przeze mnie wcześniej demo było silniej zakorzenione w stonerze, wtedy Finowie odważniej eksperymentowali z efektami gitarowami i opóźnieniami. Mijają jednak trzy lata od tamtego EP, a Deep River Acolytes sięgają po szerszy asortyment muzycznych motywów i wstawek.

Warto pochylić się nad otwierającym tę astralną podróż utworem The Unknown Grandeur, który jest niezwykle chwytliwy i łatwo zapada w pamięć dzięki mocnemu wokalowi, „gadającym” ze sobą gitarom, surowej sekcji rytmicznej, a także świetnej produkcji. Rozpocznij w ten sposób album, a potem utrzymaj poziom – ot, prosta recepta na świetną płytę. Wysoki poziom zostaje przez Finów utrzymany, choć z bólem serca przyznam, że żaden kolejny utwór nie zapada tak mocno w pamięć jak właśnie The Unknown Grandeur. Od teraz Deep River Acolytes będą kojarzyć mi się przede wszystkim z tą kompozycją. Lecimy dalej, a tu Deviltrance podkręca tempo i sprawia wrażenie inspirowanego twórczością King Diamond i Mercyful Fate. Zderzenie głębokiego głosu z wysokimi wokalizami daje poczucie obecności czegoś enigmatycznego i niebezpiecznego. Należałoby wspomnieć, że warstwa liryczna albumu dotyka tematyki poruszanej przez H. P. Lovecrafta. Można zatem rzec, że krążek idealnie nadaje się do słuchania podczas lektury Zewu Cthulhu.

Ależ potężnym uderzeniem jest numer Cages zbudowany w oparciu o hipnotyzujące riffy wsparte klawiszami, co razem daje szeroki obraz całości. Z tego utworu przemawia bezkompromisowa głębia i agresja, czego nie można powiedzieć o The Uninvited, gdzie krzyżują się ze sobą szybkie, mocne motywy i bardziej atmosferyczne rozwiązania. Wspaniale brzmią jednak solówki, które dobrze dopełniają całość w idealnych momentach. Zupełnie inaczej muzycy podeszli do Grave Devotion, które po instrumentalnym, klimatycznym intro odbiega od obranego przez Deep River Acolytes kursu na rzecz progresywnych riffów wymieszanych z delikatnością atmosferycznego metalu, a nawet momentami post-rocka. Fajny kawałek, który pokazuje spectrum możliwości technicznych Finów. Na koniec muzycy wracają do korzeni w utworze Salt of This Earth, a swoje najnowsze dzieło zamykają najdłuższą kompozycją, ośmiominutowym The Undertow, który można uznać za pomnik zbudowany ku chwale wszystkich międzygatunkowych podróży, które muzycy odbyli na tym albumie.

The Hour of Trial to bardzo dobra płyta. Nie ukrywam pewnego zaskoczenia, gdyż spodziewałem się klasycznego krążka z muzyką oscylującą gdzieś pomiędzy stoner i doom metalem. Otrzymałem jednak wielowątkowy i wielogatunkowy strzał, który kupuję w całości. Dwa miesiące przyszło mi w tym roku czekać na płytę, którą byłbym w pełni ukontentowany. Brawo, Deep River Acolytes!

Ocena: 10/10

 

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .