Demon Bitch – “Death is Hanging… – Demon Bitch” (2017)

W muzykę metalową wchodziłem w latach osiemdziesiątych. Tak w drugiej połowie. Akurat wtedy, kiedy na półki sklepów muzycznych trafiały najsłynniejsze płyty Bon Jovi, Appetite for Destruction Guns’n’Roses lub Somewhere in Time czy Seventh Son of a Seventh Son Iron Maiden. To były czasy. Cudem zdobywane koszulki, prasowanki, jeansy z Peweksów, w których specjalnie robiło się dziury na kolanach. Aż by czasem człowiek do tamtych chwil wrócił…

I nagle bach. Naczelny proponuje recenzję heavymetalowego zespołu ze Stanów Zjednoczonych. Nie zastanawiam się długo i biorę.

Death is Hanging… – Demon Bitch to kompilacja dwóch pierwszych wydawnictw kapeli nagranych w roku 2012 i 2014. Razem siedem kawałków i trochę ponad pół godziny muzyki. Pierwsze na płycie są cztery kawałki nowsze – z EPki zespołu. Pozostałe 3 to wcześniejsze dokonania z dema Demon Bitch.

I te 2 lata, jakie dzielą te 2 płyty słychać na kompilacji. Cztery pierwsze kawałki do sążnisty heavy metal z rodziny new wave i brzmi to trochę jak wspomniany wcześniej Iron Maiden, bardziej przez brzmienie wokalu niż aranże instrumentarium, ale i linie melodyczne na myśl przywodzą Run to the Hills czy Powerslave. I choć jakość i dopracowanie kawałków odbiega znacznie od brytyjskiego pierwowzoru, to słucha się tego bardzo fajnie.

Przyjemniej słucha się jednak trzech utworów demowych. Są znacznie bardziej surowe, mniej okrzesane i bardziej prymitywne. Czuć w nich za to bardziej „tamte” kasprzakowe i wilgowe lata przegrywanych po stokroć kaset. No i dalej czuć ten stary Iron Maiden. Tyle że tym razem bardziej z czasów Iron Maiden czy Killers.

Śmieszna jest ta płyta. Taka trochę w stylu „gimby nie znajo”. Ale jeśli jakiś stary wyga ma już wszystkie płyty z tego gatunku, to taka kompilacja Demon Bitch może być dla niego odkrywczą ciekawostką. Natomiast nieco młodsi słuchacze, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z heavy metalem w nieco mniej sztampowy sposób, także mogą sięgnąć po tę nietuzinkową pozycję.

Aha, okładki są może makabrycznie kiczowate i malowane przez kogoś bez absolutnie żadnego talentu, ale po prostu nie należy się tym przejmować. Dystopian Dogs – naprawdę nic nie dało się z tym zrobić?

Ocena 7,0/10,0.

 

Tagi: , , , , , , , , , , .