Department – „Breakaway Civilization” (2017)

Department to projekt powołany do życia przez Jankiela, czyli Wojciecha Moryto, do niedawna wiosłowego Acid Drinkers. Niemniej jednak zawartość Breakaway Civilization stanowczo nie przypomina twórczości Titusa i spółki. Skojarzenia idą w nieco innym kierunku, w stronę formacji niejakiego Ala Jourgensena, która wydała takie okrutne mózgojeby jak Psalm 69, Filth Pig czy The Land of Rape and HoneyMinistry. Ich wpływ jest tutaj widoczny jak na dłoni, i to nie tylko jeśli chodzi o warstwę muzyczną. Teorię spiskowe, Obcy, New World Order, w takich oto historiach lubuje się Jourgensen i dokładnie w takich też klimatach porusza się Department. Co jednak wadą nie jest, bo dziwna, niepokojąca atmosfera, podkreślona tajemniczymi zsamplowanymi wypowiedziami w tle większości utworów, wypada smakowicie. Zresztą nawet nazwa zespołu zdaje się stanowić czytelne nawiązanie…

Zawartość Breakaway Civilization można podzielić na dwie grupy utworów. Pierwsza, czyli te, które spokojnie mogłyby znaleźć się na Psalm 69, a właściwie na b-side’ach tej płyty, bo jednak chociaż poziom trzymają całkiem wysoki, to aż tak dobrze nie jest. Zaliczają się do nich otwierający Productive, Not Without Onions, Outbreak, czy Off the Box. Przeważnie szybko, schizofrenicznie, z industrialnie rockowym sznytem i nieco zniekształconymi, wykrzyczanymi wokalami. Jednocześnie chociaż ciężko mówić tu o szczególnej oryginalności, to całkiem szybko się te utwory wkręcają. Owszem, nie ma tu żadnego hiciora z prawdziwego zdarzenia, co jest jednym z moich większych zarzutów, ale też każda kompozycja czymś się wyróżnia.

Jednak nawiązania do Ministry, to tylko jedna strona monety. Bo jest też druga grupa utworów, co najmniej równie udanych a z pewnością bardziej intrygujących. Przykładowo jeden z moich ulubionych na płycie, czyli Blindman and the Elephant, wolniejszy, psychodeliczny i z „elektronicznym” słoniem. Albo czysto instrumentalny i utrzymany w podobnym nastroju Om Mani Padme Hum. Zaś na sam koniec utwór tytułowy, oparty na bujającej linii basu i niepokojącej recytacji pewnej pani, oczywiście traktującej o spiskach i Obcych. Banalnie prosty utwór, a jednak od razu zapadający w pamięć i fenomenalnie klimatyczny, zakończony drobnym żarcikiem dotyczącym słynnego dylematu pewnego znanego polskiego polityka.

Za dość dziwny pomysł uznaję natomiast bonusowy dysk zawierający instrumentalne wersje utworów. Mogę zrozumieć, że komuś nie podejdą charakterystyczne wokale, ale nie ma ich tu znowu tak wiele. Natomiast kompozycje na drugim kompakcie zostały też często pozbawione „mówionych” fragmentów, czego efektem jest w wielu przypadkach straszliwa pustka. Ale cóż, czepiać można by się było wtedy, gdyby płyta była sprzedawana oddzielnie, jako dodatek po prostu za wiele nie wnosi.

Z jednej strony Department całkiem umiejętnie nawiązuje do Ministry, a z drugiej momentami ciekawie kombinuje po swojemu. Osobiście wolałbym trochę więcej tego drugiego, ale nie mogę zaprzeczyć, że nadal bujam się chociażby do takiego Productive. Tak czy owak, dla fanów podszytego industrialem rocka Breakaway Civilization to pozycja absolutnie godna polecenia.

Ocena: 7,5/10

Tagi: , , , , , , .