Der Blutharsch and the infinite church of the leading hand – „Sucht & Ordnung” (2016)

Sporo dobrych rzeczy można powiedzieć o groźnie brzmiącym projekcie Der Blutharsch and the infinite church of the leading hand. Główną bolączką większości space rockowych muzycznych psychodelików jest to, że gdzieś w okolicach dziesiątej minuty okazuje się, że zaprezentowały już wszystko, co ciekawego miały do zaoferowania. Złota era space i kraut rocka już dawno minęła a koła na nowo nikt tu nie wymyśli, większość nawet nie próbuje. Jednak Sucht & Ordnung jest zaskakująco świeże i to wcale nie ze względu na to, że jest Epką, a nie długograjem.

Każda z trzech; pozbawionych tytułu kompozycji jest nieco w innym klimacie i stawia na coś innego. Pierwszy utwór to radosny, kwasowy trip z momentami wręcz folkowej melodyki, gdzie esencją jest chwytliwa, czysto brzmiąca gitara prowadząca. Jest tu trochę kombinowania i bardziej odjechanych patentów, ale całość błyskawicznie wpada w ucho i aż prosi się o nucenie. Energetyczna i pogodna kompozycja, a przy tym bardzo zgrabnie zaaranżowana.

Tymczasem drugi utwór to zwrot w zupełnie innym kierunku. Powolny, ciężki walec o niemalże doomowej aurze. Radosny klimacik szybko gdzieś ulatuje, a na dodatek wchodzi jeszcze złowrogi, niski, żeński wokal, w postaci melodeklamacji. Akurat ten element programu spokojnie można było sobie darować, w warstwie muzycznej dzieje się wystarczająco wiele, a wokal tajemniczej Pani Helgi nie do końca trafia w moje gusta, przynajmniej w tym utworze.

Ostatnia, bezimienna kompozycja zamykająca Sucht & Ordnung mogłaby się spokojnie znaleźć na sławnym Złotym Graalu space rockowców, czyli Space Ritual. Słuchając tego utworu człowiek tylko czeka, kiedy wejdzie wokal Dave’a Brocka. Jednak podobieństwa nie ograniczają się tylko do klimatu i pomysłu na utwór, ale przede wszystkim do tego, co najważniejsze: jakości wykonania.

Do tego Sucht & Ordnung może się również poszczycić świeżością brzmienia. Co by nie mówić, space rockowe klasyki zdążyły się już pod tym względem w większości nieco zestarzeć. Tymczasem Der Blutharsch osiągnął elegancką równowagę między wyrazistością mixu, a drobnym, charakterystycznym dla tego stylu przybrudzeniem. Idealne połączenie starego z nowym.

Zwolennicy szaleńczych muzycznych progresji i śmiałych eksperymentów pewnie nic tu ciekawego dla siebie nie znajdą – ale też nie powinni szukać. Sucht & Ordnung to kosmiczno-kwasowa podróż przeznaczona dla określonej grupy słuchaczy. A oni powinni być zachwyceni. Nowej galaktyki nikt tu nie odkrył, ale po co, skoro ta, którą znamy daje nadal tyle frajdy?

Ocena: 7,5/10

 

Tagi: , , , , .