Diphenylchloroarsine – „Post Apocalyptic Human Annihilation” (2017)

W hermetycznym środowisku slamu nie ma większego gieroja niż Mats Funderud. Jegomość ten odpowiada za takie sztuki, jak Kraanium, i pomimo sporej ilości projektów średnich, kilka z nich wychodzi pierwszorzędnie (co jest całkiem ciekawe, biorąc pod uwagę, że prawie wszystkie są takie same). Diphenylchloroarsine poprzednią EP-ką całkowicie sprowadziło mnie do parteru, więc wobec pełnoprawnego debiutu miałem podobne oczekiwania.

Ziściły się, chociaż bardzo dużo zależy od podejścia do tej płyty. Postawmy sprawę jasno, każdy oczekujący zróżnicowania, melodyjności i oryginalnego podejścia może sobie Post Apocalyptic Human Annihilation darować. Płyta ta składa się z dziesięciu numerów, z których każdy jest bardzo podobny. Obawiam się, że tylko Exasperation Of Monstrous Miscreations mógłbym odróżnić od reszty. Z tego też powodu nie mam za bardzo, czego tu opisywać. To bardzo wtórny krążek, którego odsłuch ma sens tylko w jednym przypadku: gdy oczekujesz brutalności.

Diphenylchloroarsine traktuje słuchacza jak rzeźnik tuszę wieprzową. Non-stop zarzuca kolejnymi, ultraslammującymi riffami, czasem tylko przerywając je beatblastami lub chorym samplem. Wszystko w standardzie gatunku, niemniej tutaj, jakimś cudem, jeszcze wszystko dociążono. Wszechobecny bas rozpuszcza mózg (to metafora), po pewnym czasie doprowadzając do fizycznego bólu głowy (to akurat fakt). Nieludzki wokal brzmi jak zgrzyt płyt chodnikowych. Rytm wybijany przez perkusję zmusza do bujania się do kolejnych ciosów. Totalnie bez finezji, za to z sadystycznym podejściem, by nikt nie wyszedł bez szwanku. Zaakceptuj to, albo uciekaj.

Ja, jako gość od dłuższego czasu w kontekście slamu wyposzczony, jestem tym albumem bardzo zadowolony. Zaznaczmy jasno, gdybym miał inny humor albo był zmęczony takimi klimatami, męczyłbym się z nim nieludzko. Tym bardziej, że Post Apocalyptic Human Annihilation trwa wręcz zbrodnicze 55 minut, a do odpowiedniego odsłuchu potrzebny jest porządny sprzęt z dobrymi basami, inaczej sieka robi się nie do przejścia. Niemniej krążek wstrzelił się w odpowiedni czas, więc trochę dzięki szczęściu dostaje taką, nie inną ocenę. Jeżeli masz ochotę na największą możliwą rzeźnię, śmiało słuchaj. W każdym innym wypadku nie dotykaj.

Diphenylchloroarsine na Facebooku

Ocena: 8/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .