Echolot – „Volva” (2017)

Kiedy wpada w twe ręce sygnowana logiem Czar Of Crickets płyta, to – cytując zapomnianego już nieco klasyka – „wiedz, że coś się dzieje”. Nie wiem kto stoi w tej wytwórni za wyszukiwaniem młodych talentów, ale odwala kawał dobrej roboty. Swego czasu mocno chwaliłem na łamach Kvlt albumy Phased i Wolf Counsel, a tu kolejny szwajcarski zespół, który udowadnia, że w temacie psychodelicznego stoner/doom dzieje się pod Alpami wiele dobrego.

Co prawda tercet Echolot na swej debiutanckiej płycie Volva nie wymyśla niczego nowego, ale znane elementy wykorzystuje z polotem, energią i wyczuciem. Cztery długie utwory z płyty (ukrywające się pod rzymskimi cyframi IIV), są klasyczne w swej formie. Rozpoczyna się zwykle od niespiesznego, klimatycznego wstępu, a potem kompozycja tężeje, nabiera mocy i rozwija się ku bardziej hałaśliwym środkom wyrazu. Niby to znamy, a jednak Echolot potrafi wprowadzić do swej muzycznej wypowiedzi pierwiastek magiczny. Całość, choć dopracowana, ma w sobie coś z siły improwizowanego jamu, a słuchacz ma wrażenie, że jest w tym wolność i feeling.

Kapela bardzo dobrze buduje napięcie, miesza tempa, podkręca moc, by potem znowu powrócić do bardziej łagodnych nastrojów. Najszersza gama środków zastosowana została w wieńczącej płytę kompozycji, która zaczyna się od minimalistycznych ambientowych dźwięków, kończy cichą, usypiającą partią jak z pozytywki, a pomiędzy tą łagodną klamrą zespół przywołuje wiele intensywnych, psychodelicznych motywów. Sekcja w postaci Renato Meteucciego i Jonathana Schidli doskonale trzyma muzykę w rytmicznych ryzach, jednocześnie nadając im odpowiedni groove, a Lukas Fürer dodaje swymi gitarowymi sztuczkami nieco polotu i odlotu. Ale o udanym obrazie całości nie decydują jedynie instrumenty, ale też wokale. Choć pojawiają się z rzadka, mają mimo wszystko w sobie pewną rytualną, mistyczną siłę. I choć ten wokal może wydawać się na swój sposób smętny, to jednak wciąga (II), a czasem ukazuje hipnotyczną siłę (jak w cudownej partii na dwa głosy w finale V).

Kupujcie szwajcarskie zegarki z kukułką, dojrzewające sery i czekoladę. To najwyższa jakość. Do tego dochodzi też szwajcarski stoner rock/doom metal, który wciąga głębią Jeziora Genewskiego. Kto lubi psychodeliczne odloty, ten powinien sprawdzić najnowszą płytę kapeli Echolot.

ocena: 8.5/10

Oficjalna strona Echolot na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , .