God’s Own Medicine – „Afar” (2018)

God’s Own Medicine w pierwszej kolejności kojarzy się z tytułem debiutanckiego albumu legendy sceny gotyckiej, brytyjskiego zespołu The Mission. Pod tą samą nazwą ukrywa się jednoosobowy projekt Andrzeja Turaja, który również zdążył zaznaczyć swoje miejsce w muzycznym świecie jako instrumentalista i wokalista. Pod szyldem God’s Own Medicine wydał właśnie swój trzeci krążek, zatytułowany Afar.

Intrygujący. Tak najlepiej można opisać materiał, zamknięty w jedenastu kompozycjach, które zawarte są na Afar. Album ten jest pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów sceny darkwave i gothic, a że jest na niej kilka smaczków, to warto przyjrzeć się bliżej temu, co do zaoferowania ma God’s Own Medicine. Zacznijmy od stylistyki, w jakiej porusza się Andrzej Turaj. Utwory przez niego skomponowane to niejednoznaczne gatunkowo pozycje, które orbitują wokół różnych światów. Znaleźć tu można nawiązania do The Mission, jest garść inspiracji neofolkiem, a nawet nieco alternatywno-progresywnego rocka, a wszystko to okraszone szczyptą smętnego shoegaze’u. Wszystkie kawałki łączy jedno – są to kompozycje spokojne, relaksujące i dobrze dopracowane. Autor zdecydowanie wiedział, co chciał przekazać swoim słuchaczom dzięki tej płycie.

Pojawia się tu kilku bardzo ciekawych gości. Swoim bajecznym wokalem w trzech utworach czaruje Baśnia Lipińska, związana ze znaną i lubianą comiesięczną audycją Trzecia Strona Księżyca, nadawaną w PR3. Również swoim głosem ubarwia całość Inga Habiba, wokalistka doświadczonego zespołu Lorien, którą możemy usłyszeć w numerze Downtown, stanowiącym jeden z najmroczniejszych punktów płyty. W Afar pojawia się Paweł Goździewicz, artysta kryjący się za projektem dogs in trees, który tym razem nie śpiewa, lecz ubarwia tę klasyczną kompozycję w stylu ballad The Mission dźwiękami baglamy, tradycyjnego instrumentu strunowego z Bliskiego Wschodu. I w końcu Rafał Wawszkiewicz z grupy Merkabah, dzięki któremu usłyszeć można hipnotyzujące dźwięki saksofonu pod koniec Constellation of the dragon. Ta niezwykła przekrojowość i różnorodność osobowości powoduje, że projekt God’s Own Medicine wzbogaca polską scenę muzyczną w niezwykle wciągający album, który nie daje się zaszufladkować i broni się jako jedna z ciekawszych propozycji pierwszych miesięcy 2018 roku.

Mnie osobiście najbardziej urzeka jednak rozpoczynający całe niezwykłe doświadczenie poznawcze utwór, jakim jest Drive. Tu właśnie jest swoisty groove, ciągnięty do przodu przez melodie gitarowe, zdecydowany wokal i budowanie atmosfery niczym w Fields of the Nephilim. Jednocześnie numer ten jest bardzo świeży, nie ma mowy o jakimkolwiek bezmyślnym kopiowaniu wielkich poprzedników.

Taki właśnie jest album Afar. Porywający, urokliwy i – jeszcze raz – intrygujący. Do bólu perfekcyjny, dopracowany i wyszlifowany. Jedynym moim zastrzeżeniem wobec jedenastu utworów, z którymi stykamy się na tym krążku, jest brak kompozycji, które zapadałyby w pamięć i nie chciały z niej potem uciec. Mam wrażenie, że chciałoby się tu usłyszeć właśnie trochę swoistej „przebojowości”. Ale czy o to chodzi w muzyce ambitnej, by poddawać się przyjętym konwenansom?

Ocena: 9/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .