Gutter Meat Clitter – „Rebellion of Sick Reptiles” (2017)

Dinozaury są zajebiste. Koniec, kropka.

Skoro najważniejsza kwestia została już wyjaśniona, a wciąż mamy trochę miejsca na tekst, zajmijmy się ostatnią EP-ką Gutter Meat Clitter. Macie pełne prawo nie rozpoznawać tej nazwy, sam też dowiedziałem się o ich istnieniu w momencie rozpakowania przesyłki od Rotten Music. Ukraińsko-rosyjska kolaboracja jakoś nie przeniknęła wcześniej do szerszej świadomości odbiorcy. Ale też wcześniej nie miała dinozaurów.

Rebellion of Sick Reptiles nie jest wyjątkowe, wybitne i niepowtarzalne, ale słuchacz gustujący w brzmieniach najcięższych powinien być zadowolony z przygniatającego gruzowiska dźwięku. Nie zdąży się też specjalnie znudzić, mimo ośmiu numerów na liczniku płyta trwa zaledwie siedemnaście minut. Długość jak dla mnie idealna, by się przy patologicznych hałasach nieco rozmarzyć i doładować.

To doładowanie jest najwyraźniej sednem płyty. Skupia się przede wszystkim w formie bujających slamowych riffów, czasem dla urozmaicenia wzbogaconych blastami. Groove trwa niemalże non-stop, siekając przyjemnie nie tylko kompozycją, ale też i mięsistym, krwistym brzmieniem do produkcji którego pewnie podprowadzono z lokalnej ubojni kilka ścierw. Za garami siedzi najbardziej rozchwytywany perkusista świata, Pan Bicik, ale brzmi tu dość porządnie. Kategorycznie sprawdza się lepiej niż tak częste w użyciu dla tej niszy akcesoria śmietnikowo-złomowe.

Krążę wokół tematu samych kawałków i krążę, mając nadzieję, że wpadnie mi do głowy coś, co mógłbym tu opisać. I jak na złość, jedyne słowo które mi pasuje to „fajne”. Nie ma tu w sumie nic specjalnego ani godnego wyszczególnienia, a i poszczególne piosenki są bardzo podobne, ale i tak brzmią nieźle, niewymagająco i przyjemnie. A że trwają zazwyczaj poniżej dwóch minut, to też użyte w nich motywy nie zdążą nikogo znudzić. Wyjątkiem może być biczujący Great ExtinctionReptile Gangs o intrze równie kozackim, co tytuł numeru i Necrophagous ze swoją mieszaniną blastbeatów i zwolnień. Reszta w pamięć nie zapada. Ot, miły krążek, jakich pełno lata po świecie.

Nie będę specjalnie zachęcał do zapoznania się z Gutter Meat Clitter. Jeżeli jednak lubisz slamowe klimaty, i kiedyś będziesz miał okazję zetknąć się z tym bandem, to czemu nie? Żałować nie powinieneś.

Gutter Meat Clitter na Facebooku

Ocena: 6,5/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .