Heir – “Au peuple de l’abîme” (2017)

Śmiało można wysunąć tezę, że od ostatnich kilku lat Francja metalem stoi. Nowych i ciekawych zespołów z tego kraju pojawiło się ostatnio mnóstwo, aż ciężko to wszystko przesłuchać. Czy i Heir zaliczy się do tej grupy?

Pewności nie mam. Co prawda zespół powstał niecałe 2 lata temu, niniejsze Au peuple de l’abîme to pierwszy w ich dorobku długograj, a muzyka zawarta na krążku jest – rzekłbym – niecodzienna.

Moja podręczna encyklopedia metalu mówi mi, że kwintet z Tuluzy nominalnie serwuje dźwięki z pogranicza black i sludge metalu. I po przesłuchaniu czterdziestu (równiuteńko) minut muzyki, zamkniętych w pięciu zaledwie utworach, stwierdzam bez wahania, że to jest black metal. I sludge metal też. Mocno ze sobą wymieszany.

Wszystkie utwory utrzymane są w jednym klimacie. Nie ma różnicowania kawałków na te szybsze i mroczniejsze, oraz na te wolniejsze i cięższe. Za to w każdym z utworów znajdziemy różne tempa, ale utrzymane w jednym dusznym piwnicznym klimacie, przepełnionym piekielnymi wyziewami i przyprawiającymi na dłuższą metę o ból głowy. To się „żabojadom” udało jak ta lala.

Gorzej natomiast z konsekwencją w kawałkach i jakimś motywem (melodycznym) w nich zawartych. Ten album to trochę taki worek, do którego muzycy wrzucili tysiące powycinanych fajnych nutek. Tyle że zrobili to zupełnie przypadkowo. A jak to z przypadkami bywa – raz zdarzy się sekwencja fajna, a raz… ni taka, ni owaka. Nijaka po prostu.

Reasumując, powiem krótko: Les Acteurs de l’Ombre Productions wydał w jakiś sposób spójną i dopracowaną płytę. Ale nie dla mnie.

 

Ocena 5,0/10,0.

 

Latest posts by Maciek Masta (see all)

Tagi: , , , , , , , .