Henry David’s Gun – Black Disease SP (2017)

Parę tygodni temu nakładem Borówka Music ukazał się singiel, a zarazem zapowiedź nowej płyty długogrającej projektu Wawrzyńca Dąbrowskiego i jego Henry David’s GUN, poruszającego się po manowcach akustycznego folk rocka. Grupa zapowiada wydanie nowego albumu studyjnego zatytułowanego Tales From a Whale’s Belly na styczeń 2018 roku. My już dziś przyglądamy się trzem premierowym utworom zespołu, który najlepsze czasy ma dopiero przed sobą.

Dwie z zawartych na singlu kompozycji ukażą się również na przyszłorocznym longplay’u, natomiast trzeci utwór został włączony tu jako dodatek. Ale po kolei. Jako pierwszy wchodzi Black Disease, niezwykle klimatyczny utwór charakteryzujący się mocniejszą linią basową i powolnymi klawiszami, które stopniowo budują napięcie gdzieś z tyłu, tworząc mroczne tło dla instrumentów strunowych i strun głosowych, a jakże. Gdyby w takiej stylistyce utrzymana była cała przyszłoroczna płyta grupy, to zwolennicy ciemnej strony folka byliby z pewnością ukontentowani. Drugi utwór z singla jest jednak przeciwieństwem swojego poprzednika. Oto bowiem Haystack zabiera słuchacza w zupełnie inne rejony muzyki akustycznej, której przewodzą dźwięki banjo i delikatnych bębnów. Z mrocznej rudery położonej pośród bagien przenosimy się w klimaty nieco bardziej sielankowe. Co nie oznacza wcale, że w swoim podejściu do muzyki folkowej Henry David’s Gun zahacza o indie folk spod znaku Mumford and Sons, The Lumineers czy Of Monsters and Man. Przynajmniej te kompozycje, które grupa zawarła na swoim singlu, nie zwiastują wesołego i przaśnego nastroju, z którym kojarzone są folkowe kapele, promowane przez komercyjne stacje radiowe. Dodatkowy utwór, Horizon, to bardzo lekki dwuminutowy numer, całkiem słusznie doczepiony wyłącznie w ramach bonusu, gdyż w moim odczuciu poprzednie dwie kompozycje stanowią ciekawszy przykład umiejętności polskiego zespołu.

Najnowszy singiel Henry David’s Gun nie zapowiada żadnej rewolucji w podejściu do muzyki folkowej. Porównując ten singiel z poprzednimi kompozycjami kapeli, można śmiało stwierdzić, że muzycy utrzymują ten sam poziom, co na płycie By The Riverside. I słusznie, ponieważ szerokie spektrum możliwości muzyków pozwala bardzo różnym osobom na czerpanie przyjemności ze słuchania tych kompozycji. Czekam zatem na styczeń, bo jestem ciekaw, w którą stronę pójdzie reszta albumu – te dwa numery bardzo dobrze rokują na przyszłość. Osobiście liczę na mroczniejsze podejście, jakie prezentuje Black Disease. Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć klasyka: Gentlemen, you had my curiosity… but now you have my attention.

OCENA: 7,5/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , .