Hibagon – „Polyposmic” (2017)

Czy stoner i math rock mogą współgrać? Trudne pytanie, nie jestem zwolennikiem żadnej z tych opcji. Ten pierwszy odrzuca mnie względną stagnacją i zamknięciem gatunku, natomiast matematyka dużo więcej potrzebnego jej chaosu ma w wersji -core’owej. Dlaczego więc to mi przyszło pisać o stoner/mathrockowym Hibagon? Już tłumaczę.

Ten szerzej nieznany projekt składa się z dwóch muzyków, a Polyposmic jest ich trzecim bodajże wytworem. Składa się na niego dwanaście utworów, razem czterdzieści minut grania. Za wydanie odpowiada ogromny kolektyw wytwórni DIY, z WOOAAARGH na czele (reszta w tagach). I to właśnie ich logo skłoniło mnie do sprawdzenia tej płyty.

Pierwsze wrażenia są jak najbardziej okej. Wykrzywione, sugerujące już mniej więcej klimat zawartości, intro pod nazwą 120 szybko przechodzi w bujające groovem, energiczne matematyczności. Dość często na wierzch wychodzą ciągotki post rockowe/metalowe (w tym najlepiej prezentuje się Colugozer), na Hoolaloop trafi się nieco mistyczna psychodelia, Neinthrorag potrafi nawet zarzucić blastami i czymś pokrewnym do black metalu, niemniej większość brzmi jak stonerowy rock’n’roll w wersji sawant. Ładne melodie, mocne tempo i angażująca rytmika niewątpliwie się udały. Co prawda, Orogenesis nie jest może szczytem pomyślunku (jakoś nie leżą mi tamtejsze dysonanse, a i reszta numeru jest średnia), a Zero i obecne tam natężenie jest przykładem jak robić intro i nie robić outra, ale poza tym większość kawałków jest przyzwoita.

Z drugiej strony, album jako całość nie lśni już tak mocno. Przez pierwsze dziesięć minut riffy wchodzą bardzo dobrze, z czasem jednak pojawia się coraz więcej zbyt podobnych motywów, i cała para znika. Nie chodzi o to, że ich poziom się obniża, raczej o ciągłe poruszanie się na tych samych dźwiękach i korzystanie z podobnych rozwiązań. Rozumiem, że to charakterystyczne dla stonera, niemniej w połączeniu z nieco chaotyczną matematyką, rozwiązanie jest po prostu nietrafione. Klimatu tu nie ma zbyt dużo, bo zanim zdążysz w niego wsiąknąć, to obróci się na lewą stronę (albo i skończy, jak ucięty tasakiem), a też nie ma sensu liczyć na szaleńczy kalejdoskop. Tutaj to stoi na krawędzi dwóch światów i nie do końca wie, co ze sobą zrobić.

Kolejnym problemem jest brzmienie. I po raz kolejny, samo w sobie nie jest złe, w czystym stonerze sprawdziłoby się świetnie. Ale mathrock nie brzmi dobrze z tak wysuszonym dźwiękiem. Całość ścieżek komponuje się bardzo ładnie a panowie naprawdę potrafią używać swoich instrumentów, jednak ogólna atmosfera siada.

Nie wiem, czy jest sens polecać Polyposmic inaczej niż jako ciekawostkę. Na pewno Hibagon jest bardzo oryginalny, tym bardziej, że nie kojarzę nikogo, kto gra podobnie. Spróbuj, jeżeli interesujesz się stonerem albo eksperymentami, ale nie nastawiaj się na zbyt wiele.

Hibagon na Facebooku

Ocena: 6/10

 

<span data-mce-type=”bookmark” style=”display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;” class=”mce_SELRES_start”></span><a href=”http://wooaaargh.bandcamp.com/album/hibagon-polyposmic”>HIBAGON – Polyposmic by HIBAGON</a>

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , .