Horn – „Retrograd” (2018)

Płyty zza Odry nigdy mnie szczególnie nie porywały. Są jednak wykonawcy, którzy swoją muzyką przykuli moją uwagę i skrupulatnie śledzę ich dokonania. Należy do nich między innymi Horn, który 26 lutego wydaje nową EPkę – Retrograd. Jednoosobowy projekt z Paderborn, za którym stoi Nerrath, już od 2002 roku serwuje rasowy, pogański black metal. Najnowszy materiał nagrany pod szyldem wytwórni Iron Bonehead Productions trwa niewiele ponad 25 minut i zachwyca od pierwszych sekund.

Przyznać muszę, że ładniejszego wstępu niż Retrograd – Eileitung wymarzyć sobie chyba nie mogłem. W roli intra sprawdza się znakomicie, a rosnące w siłę plemienne bębny oraz rozgrzewająca się gitara doskonale wprowadzają słuchacza w folkową atmosferę krążka. Tytułowy utwór, jako drugi, ma w sobie bardzo dużo mocy i zwyczajnie nie da się go słuchać cicho. Retrograd już od dłuższego czasu można sobie odtworzyć w ciemnej otchłani internetu, więc nie muszę się nad nim chyba rozpisywać. Wspomnieć jednak trzeba, że kawałek nieźle buja i rozbudza apetyt słuchacza na całą resztę materiału. Wydawałoby się, że tekst nie może być wykrzyczany lepiej, a instrumenty choć agresywne – wybrzmiewają bardzo klarownie. Bocksfuß – Eileitung to akustycznie zagrany, klimatyczny wstęp do właściwego już Bocksfuß, który zachwyca od pierwszych dźwięków. Klimatyczne, gitarowe zagrywki to w tym przypadku miód na uszy – doskonale pokrywają się z warstwą tekstową, która łączy ze sobą głośne wrzaski i chóralne przyśpiewki. Garant jest chyba najmocniejszym momentem tej EPki. Chwytliwe motywy gitarowe przemieszane są z niesamowitymi folkowymi wstawkami, pulsujące basy i doskonale wybite blasty tworzą dobre tło dla krzyku, który miejscami jest nieprawdopodobnie mocny i głęboki. Nerrath żegna nas idealnie pasującym do tego De Einder. Podniosły charakter utworu aż prosi, by z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego długograja i miejmy nadzieję, że czekać nie będzie trzeba długo. 

Album jest spójny i doskonale oddaje klimat. Miejscami nie brzmi nawet jak typowy folk – są momenty, w których przypomina starogermańskie pieśni wojenne i moim zdaniem, jest to argument stanowczo pozytywnie określający całość. Niczego w powyższym materiale nie brakuje, jest to również kolejny duży krok w jakości produkcji, bo materiał, który prezentował nam Horn do tej pory, jeszcze nigdy nie brzmiał tak dobrze. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana projektu i mam nadzieję, że tych sześć kawałków nie zawiedzie was tak samo, jak nie zawiodło mnie.

Ocena: 8,5/10

Adam Abramowicz

"I am the fly that flew forth from the ark..."

Latest posts by Adam Abramowicz (see all)

Tagi: , , , , , , , , .