In Twilight’s Embrace – „Vanitas” (2017)

Poznaniaków z In Twilight’s Embrace poznałem przy okazji premiery ich poprzedniej płyty, zatytułowanej The Grim Muse. Nie może dziwić fakt, że  jako sympatyk melodyjnego szwedzkiego death metalu spod znaku At The Gates zostałem tym albumem mocno sponiewierany (szczególnie koncertowo, bo dwa występy składu, w których miałem okazję dotychczas uczestniczyć zrobiły na mnie znakomite wrażenie).

Materiał z poprzedniej płyty do dziś odsłuchuję z godną odnotowania regularnością, dlatego z niemałym zainteresowaniem przyjąłem informację o tym, że muzycy ITE szykują się do premiery nowego albumu. Przy okazji zadając sobie oczywiście pytanie – czy nowa muzyka zostanie utrzymana w podobnej stylistyce jak poprzednio, czy może (na co wskazywał niemal blackowo/crustowy cover Opowieści Zimowej Armii z EP-ki Trembling) grupa pójdzie inną drogą, kolejny raz w karierze zmieniając muzyczne oblicze?

Prawda, jak to ma w zwyczaju, okazała się wartością wygodnie usytuowaną pośrodku – na Vanitas In Twilight’s Embrace pozostają stylistycznie gdzieś w drodze pomiędzy znanym z poprzedniej płyty skandynawskim dm (choć już w mniejszości), a klimatycznym, podszytym słuszną dawką melodii black metalem.

Poza odczuwalną zmianą w warstwie muzycznej, mocno daje o sobie znać również wokalne odejście Cypriana Łakomego od stylu kojarzącego się z manierą Tompy Lindberga. Frontman ITE prezentuje przy okazji na nowym albumie cały wachlarz umiejętności, od growlu, przez opętańcze krzyki, aż po ekspresyjne melorecytacje (czyt. jest dużo dobrego).

Nie da się ukryć, że sporo na nowym albumie tremolowych melodii, które przywodzą na myśl twórczość jednego z turbopopularnych obecnie zespołów z Krakowa. Całkiem możliwe, że przy okazji premiery Vanitas nie obejdzie się bez zarzutów o koniunkturalne podejście do schematów, na które słuchacze zgłaszają ostatnimi czasy popyt, ale po uważnym przesłuchaniu nowego materiału oczywistym jest, że takie uproszczenie w przypadku poznaniaków byłoby krzywdzące. Krążek oferuje bowiem dużo szersze spektrum stylistyczne – Fan the Flame prowadzi niesłychanie nośny motyw (jeden z najlepszych na płycie), refren w As Future Evaporate to szwedzki mdm pełną gębą, marszowy Trembling otwiera niemal sludge’owy riff, a wyrecytowany w połowie w ojczystym języku Flesh FallsNo Ghost Lifts (z tekstem w części zapożyczonym z utworu Koktajl Mołotowa Włochatego) stanowi bardzo przyjemny, awangardowy akcent.

Ciężko wskazać bezpośredniego faworyta, każdy ze zgromadzonych na Vanitas numerów oferuje coś, co skutecznie zagnieżdża się w płacie skroniowym i zapada w pamięć. Krążek udowadnia, że muzycy In Twilight’s Embrace starają się nieustannie szukać nowych form wyrazu, sprawnie łączyć odmienne inspiracje i przekuwać je na swoją modłę.

Spajający album motyw marności ludzkiej egzystencji mógłby na pozór wydawać się do bólu oczywisty i zwyczajnie wtórny, zespołowi udaje się jednak szczęśliwie unikać popadania w szablonowość, przeciętność i banał. Wypowiedzi muzyków świadczą zresztą o tym, że tematyka płyty uwarunkowana została ostatnimi wydarzeniami napotkanymi w ich życiu prywatnym, ciężko więc w tym kontekście mówić o pretensjonalnym podejściu do tematu.

Vanitas to płyta odmienna od The Grim Muse, stanowiąca w opowieści snutej przez In Twilight’s Embrace nie tyle kolejny rozdział, co raczej inną nowelę. Dowodzącą, że jej autorzy równie dobrze, jak w roli pogrobowców szwedzkiej sceny mdm, czują się także w black metalowych klimatach. Z niecierpliwością czekam na sposobność sprawdzenia tego materiału na żywca, bo czuję w kościach, że będzie się on prezentował rewelacyjnie.

Ocena: 8/10

Synu

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich możliwych szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , .