Infected Mind – „Lost Existence” (2017)

Niewiele ponad rok temu byłem jednym z uczestników muzycznego wydarzenia o nazwie Dark Fest w Byczynie. W po-koncertowej relacji wspomniałem o zespole Infected Mind, który miał nie lada zadanie, bo jako pierwszy rozgrzewał publikę pierwszego dnia festiwalu. Moje hiper pozytywne wrażenia z koncertu tak bardzo wryły się w pamięć, że nie mogłem odmówić recenzji reedycji debiutanckiego wydawnictwa, jakim jest demówka Lost Existence.

Wznowienie ukazało się nakładem Thrashing Madness, zawiera siedem kompozycji, w tym intro oraz dwa instrumentalne kawałki (Crazy Horse oraz Terminator). Panowie łoją klasyczną mieszankę thrash i śmierć metalu, gdzie słyszę mocne wpływy dwóch polskich legend – Kata i Vader, oraz Sepultury z początkowych lat działalności. Całość naładowana jest dużą dawką młodzieńczej energii. Pierwszy kawałek dość mocno kojarzy mi się z kawałkiem Flag of Hate zespołu Kreator. Solówki  w Morbid Obsessions nie powstydziłaby się żadna kapela z thrash metalowego topu. W większym ogóle na tej płycie nie brakuje gitarowych popisów. Instrumentalne kawałki zasługują na godne odnotowania pochwały, bo muszę przyznać, że kompozycje są na tyle zróżnicowane, że nie ma mowy tutaj o oklepanych patentach. Są zmiany tempa oraz świdrujące głowę słuchacza solówki.

Cała płyta dosłownie przelatuje i pomimo surowego brzmienia, słucha się jej kapitalnie. Old school pełną gębą! Bezsprzecznie odsłuch tego 30-minutowego wydawnictwa był swego rodzaju powrotem do przeszłości, kiedy to jakość nagrania była znacznie odmienna od panujących obecnie standardów.

Podsumowując, płytę polecam maniakom gatunku w wieku 30+, bowiem młodzi adepci mogą kręcić nosem i narzekać na brudne brzmienie. Ja lubię i posłucham jej jeszcze nie raz.

Ocena: 7/10

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , .