Kalt Vindur – „Delusions” (2017)

Podkarpacki Kalt Vindur to nowy muzyczny twór na mapie polskiego metalowego undergroundu. Już pierwsze muzyczne zapowiedzi podpowiadały, że warto czekać na finalny efekt. Debiutancki album formacji zatytułowany Delusions  to ogółem progressive black/doom metal, ale  na wydawnictwie nie raz możemy usłyszeć death metalowe, a nawet folkowe patenty. Premierę Delusions zapowiedziano na 10 października br. nakładem Mara Production.

Płytę rozpoczyna The Art Of Suffering, w przeważającej proporcji utrzymany w doomowym charakterze, którego  klimat podsycany jest syntezatorami. Cały kawałek przypomina twórczość wczesnego Opeth. To bardzo mocny punkt tej płyty! Większego tempa nabiera Mantra, z chwilowym folkowym pasażem, jak i black metalowym galopem, zaś syntezatory o psychodelicznym charakterze mogą kojarzyć się z płytą Ufonaut polskiej formacji Entropia. W Fiery Storm (W Dolinie Smierci) gitara brzmi niczym wyjęta z norweskiego Satyricon, i z pewnością jest to najbardziej progresywny utwór na albumie. W tej 7-minutowej suicie doświadczymy kilkukrotnych zmian tempa, jak i świetnej pracy syntezatorów, które podkreślają monumentalność kompozycji i swoim brzmieniem przypominają awangardowe fragmenty z przedostatniej płyty Lux Occulta. Nim Słońce Wyśni…. przytłacza od samego początku ciężarem. Lubię takie muzyczne walce w klimacie starej Anathemy, tudzież Novembers Doom. W sam raz na jesienną aurę. Nie wszystkie jednak numery tak dobrze smakują. Nangar K’Hell nie charakteryzuje się niczym szczególnym na tle poprzednich utworów. Zdecydowanie należałoby skrócić ten utwór o minutę, bowiem syntezatorowe outro jest nijakie, dograne na siłę. Płytę kończy And The Light Is Gone, z black metalowym pierwiastkiem i progresywnym ładunkiem. Uwagę zwraca tu nie tylko fantastyczna praca instrumentów, w szczególności gitary prowadzącej, ale także mocny, ostry growl wokalisty. Tak jak w poprzednim utworze, jednak w koszu bym umieścił elektronikę kończącą ten kawałek. Gdyby utwór zakończył się„czystą” gitarą (5:17) – byłoby idealnie.Całościowo na pewno na Delusions nie brakuje inspiracji norweskim Enslaved.

Słów kilka  o brzmieniu i produkcji. Wielki plus za perkusję, która brzmi organicznie oraz wokalne możliwości Wojkta . Ale te syntezatory …  Brakuje im głębi i przestrzeni, są nieco schowane. Częściej powinny tworzyć psychodeliczne muzyczne tła. Panowie, macie Jurka Głoda (Lux Occulta)!

Oprawę graficzną opracował Kuba Sokólski, który stanowi już pewną markę w świecie grafiki, zatem i przy Delusions można wytężyć wyobraźnię i podziwiać dopracowanie detali.

Kalt Vindur wydał ciekawy materiał. Panowie z Podkarpacia dosyć umiejętnie wymieszali w kotle black i doom ze szczyptą deathu, polewając go progresywnym sosem. Teraz nie pozostaje nic innego jak to danie podać słuchaczom i zapytać czy smakowało. Bo mi jak najbardziej.

Ocena: 8,0/10

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .