Maigra – „Encrypted” (2017)

Maigra to kapela z Wrocławia, która łączy w swojej muzyce różne elementy mocnego, nowoczesnego metalowego grania, jednocześnie śmiało zerkając na dokonania sceny core’owej i industrialnej. Nie oni pierwsi (i nie ostatni zapewne) próbują iść tą drogą, ale gdy wielu wraca na tarczy z podobnych eskapad, Maigra dumnie wznosi sztandar po zwycięskiej kampanii. Biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z debiutanckim długogrającym materiałem (zespół zdążył wydać EP End of Process), to jakość tego, co dostajemy jest imponująca i na światowym poziomie. Od wydania rzeczonego mini albumu upłynęło sporo wody w Odrze, ale słychać, że Panowie w tym czasie nie próżnowali, rozwijając swoje umiejętności i muzyczne horyzonty. Na Encrypted nie znajdziecie półśrodków, niewypałów, zawahań – które przecież można by było wybaczyć wciąż młodej kapeli – dostaniecie za to pełną deklarację mocy i znakomitą, klarowną produkcję, która nakazuje, by słuchać tego materiału rzeczywiście głośno. Wtedy płyta ukazuje swoją prawdziwą, wciągającą siłę.

Pewnym rdzeniem są tutaj oparte na mocnym groove nowoczesne riffy, zwiększające skutecznie „kaloryczność” prezentowanych utworów, które nabierają siły niczym Hardkorowy koksu po obfitej w „stejki” kolacji (Hormone, NINO). Ale jeśli ktoś spodziewa się łojenia dla samej idei i hałasu, ten miło się rozczaruje, bo Maigra stara się skutecznie urozmaicić swoje kompozycje. Pojawiają się tutaj bliskowschodnie harmonie, dodające całości nieco orientalnego, tajemniczego posmaku (jak wspomniany już Hormone albo Implant). Z gracją zespół łączy tutaj spokojniejsze fragmenty z dźwiękowymi ciosami (Self Intrusion) – najlepszym tego przykładem Air, która zaczyna się jak podszyta lękiem kołysanka, zapraszająca do złego snu, po którym następuję ciężkie przebudzenie wraz ze świdrującym riffem w roli budzika.

Pochwalić muszę riffy Pawła Daniewskiego i Krzysztofa Tuły, które są rzeczywiście nośne. Gitarzyści nie zapominają też o drobnych smaczkach, dodających muzyce świeżości, polotu i klimatu. Brawa także dla sekcji rytmicznej w postaci Piotra Kowlaczyka i Pawła Kulawika – łączące się w całość Roughness i God Encrypted, przypominające trochę twórczość Primus, potwierdzają biegłość muzyków. Szczepan Inglot prezentując szeroki wachlarz wokalnych umiejętności, zawieszonych pomiędzy szeptem a krzykiem, uzupełnia dojrzałe, ale też pełne werwy dzieło zespołu.

Jeśli lubicie takie bandy, jak Meshuggah, Fear Factory albo Clawfinger, to znajdziecie tu trochę klimatu wspomnianych. Ale Maigra jednocześnie podąża własną ścieżką, więc nie potrzebuje tego typu porównań. Encrypted to wysoki poziom kompozytorski i wykonawczy, a wrocławian należy traktować, jako kapelę, którą z dumą można pokazać światu.

Ocena: 8.5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha techno i latynoskiego folkloru, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , .