Medebor – „Dark Eternal” (2017)

Po pięciu latach przerwy od ostatniego LP Medebor wypuszczają na światło dzienne nowe dźwięki pod szyldem Via Nocturna. Nowy album Dark Eternal ukaże się wraz z ostatnim dniem sierpnia. Choć to już trzeci długogrający krążek na koncie gdańskiej załogi, to dopiero właśnie przy okazji świeżego albumu, miałam okazję po raz pierwszy przysłuchać się gothic/death/doomowym wyczynom formacji.

Pierwsze wrażenie – nieokreślone. Nie wiedziałam, co mam sądzić o materiale z Dark Eternal. Pierwszy odsłuch pozostawił we mnie bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony zespół wytworzył bardzo przyjemną atmosferę w większości swoich kompozycji, a co za tym idzie całości słucha się dość gładko. Dość ponieważ z drugiej strony, jest kilka mankamentów, które gdzieś zgrzytają i nie do końca wpływają na całkowicie pozytywny odbiór.

Zacznę od mocnych stron albumu. Panowie stosunkowo zgrabnie dryfują pomiędzy szybszymi, skierowanymi w rejony deathu fragmentami, a romansującymi z bardziej gothic metalową stylistyką. Niejednokrotnie konwencja, którą operują, przypomina mi dokonania fińskiego Throes of Dawn z albumów Binding of the Spirit i Quicksilver Clouds. Jest w tym także trochę cieni z Tiamatu, czy Paradise Lost. Przyznam, że to bardziej klimatyczne oblicze Gdańszczan przypadło mi do gustu. Szczególnie, jeśli chodzi o utwór Oblivion Came So Quiet oraz Pray Nightfall. W obydwu przypadkach mgliste gitarowe riffy wprowadzają słuchacza w niesamowity trans. Dzięki pracy wioseł, nawet szybsze i ostrzejsze fragmenty nie wydają się zanadto agresywne, co akurat jest tutaj atutem. Ponadto, jeśli chodzi o drugi z wymienionych numerów, uwagę zwraca basowe intro, które troszeczkę powiewa klimatami post-punka. Niemniej jednak cały utwór jest dość mocno osadzony w gothic metalowej retoryce, zwłaszcza wokal – niskie, przytłumione ni to śpiewy, ni to monologi. Wyszło naprawdę dobrze.

Zatrzymując się przy kwestiach wokalnych, muszę napomknąć, że Andrzej Bucikiewicz operuje dość specyficzną manierą czystego śpiewu. Z początku kompletnie nie mogłam się z nią oswoić, coś mi zgrzytało, jednak z każdym kolejnym odsłuchem to wrażenie się zacierało. W muzyce Medebor ten typ wokalu pasuje. Niemniej jednak nadal jest kilka momentów, które mi nie leżą, a wręcz jakbym słyszała rozjazd linii melodycznej utworu z linią wokalną. Być może jest to specjalny zabieg, aczkolwiek nie wszędzie to ze sobą dostatecznie współgra.

Do tego miks utworów pozostawia chwilami nieco do życzenia. Przykładowo w Forest of Deranged wokal gdzieś ginie w natłoku reszty instrumentów. W kolejnych kawałkach jest już lepiej. Pozostając przy kompozycji otwierającej krążek, nie mogę nie wspomnieć o intrze w postaci growlowanego monologu, które kompletnie do mnie nie przemówiło. Po pierwsze jest zdecydowanie za długie, a po drugie dość słabo wprowadza w klimat płyty.

Nowy materiał Medebor jest przykładem typowego gothic/death/doom metalowego grania. I akurat w ich przypadku ta typowość w moim odczuciu nie jest niczym złym. Pierwszy raz zetknęłam się z zespołem na naszej rodzimej scenie, który poruszałby się w tych klimatach i w taki sposób je realizował. Może nie jest idealnie, ale koniec końców Dark Eternal ma sporo mocnych stron, że warto się z nim zapoznać.

Ocena: 7/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , .