Murder Pussy – „Pathological Addicted To Porn” (2016)

Ta płyta robiła sobie ze mnie jaja od samego początku. Tekst miał się pojawić już jakiś czas temu, jednak miałem małe problemy z czytelnością dźwięku nowego Murder Pussy. Najpierw uznałem, że słuchawki dokonały żywota, potem, że wystąpił jakiś problem przy przenoszeniu plików. Tak czy siak, musiałem poczekać aż znajdę chwilę i odsłuchać fizyczny krążek. A potem streamy w internecie. I w końcu nadeszła świadomość, a wierzcie mi, okropna z niej suka.

Wydany pod koniec ubiegłego roku Pathological Addicted To Porn jest kolejnym, po skądinąd niezłej Destined To Brutal Rape, wytworem kolumbijskich slammersów. Ten materiał ma około szesnaście minut i pięć numerów. Wydane przez Rotten Music.

Zaczyna się nawet nieźle. Intro (mówię o kawałku tak nazwanym, bo sample jako wstępy znajdziecie wszędzie) jest dość nietypowe, w większości składa się z syntezatorów, jakie widziałbym na przykład w soundtracku do Hotline Miami, czy innych mroczniejszych wizji lat osiemdziesiątych. Po czym (jakżeby inaczej) chwilkę później pojawia się pornosampel. Niemniej nie jest najgorzej. Czekam aż zacznie się muzyka właściwa, przeskakuję kolejny sampel… i wtedy czuję się oszukany jak Mariolka z wiejskiej planety Redło w Dupie. To nie ja miałem zepsute słuchawki, to nie pliki się źle wgrały tylko Pathological Addicted To Porn jest krytycznie źle nagrany. Brzmi nawet gorzej niż większość projektów noisegrindowych. Słyszę tam wokal (okej, nienajgorszy), słyszę standardowo irytującą pokrywę od śmietnika w roli wszędobylskiego werbla, i to by było na tyle. Cała praca gitar i basu tonie w szambie nieczytelnego, trzeszczącego jak kolana Asy Akiry miksu, a jedynym wyróżniającym się dźwiękiem jest flażolet, przy czym to też Kononowicz wśród flażoletów. Resztę zajmuje bas, i to właśnie przez takie płyty basiści mają renomę piątego koła u wozu. Jest tragicznie do tego stopnia, że nie jestem w stanie opisać żadnego motywu z krążka. No po prostu się nie da. Cała płyta to mieszanina wycinków z pornoli, wkurzającego werbla, prosiaka za mikrofonem i nieczytelnego szumu. I to tyle.

Nie mam zielonego pojęcia, po co to zostało wydane, tym bardziej w wersji fizycznej. Pomysłodawcę należy zutylizować w trybie natychmiastowym. Nawet doodbytnicza aplikacja rzeczonego cedka spowoduje mniejsze uszczerbki fizyczne i psychiczne niż słuchanie tego świństwa. Niech ktoś to zakopie obok E.T.

Ocena: najniższa, jaką możesz sobie wyobrazić

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , .