Nex – „The World Collapses” (2017)

Nex… Nazwa mocno futurystyczna, która przy pierwszym skojarzeniu „zapachniała” mi elektroniką, jednak nic bardziej mylnego.
The World Collapses zaczyna się ciekawie, przewrotnie zatytułowanym kawałkiem Introduction to the Silence. Jest transowo, elektronicznie (a jednak!) a zarazem plemiennie. W tle krzyki i zawodzenia. Całkowicie niepostrzeżenie to specyficzne intro płynnie przechodzi w konkretne łojenie, gdzie posmak elektroniki szybko ustępuje stricte death metalowej stylistyce.

Co prawda na początku miałem wrażenie, że to może jakiś lepszy klon Hate, ale… Uczciwie powiem, że dawno płyta ekipy Adama First Sinnera z Hate nie zaintrygowała mnie tak, jak album enigmatycznej ekipy Nex.
Zastanawiam się, co najpierw wskazać jako główny walor ich muzy. Czy mniej nachalną ekspresję w techniczne rejony, czy może ten natłok dźwięków, które trzeba łowić? W muzyce Nex bowiem pewne smaczki nie są natrętnie uwydatnione na pierwszym planie. Co od razu „rzuca się” w ucho, to bardzo rzetelnie nagrana perkusja. Mam w ogóle wrażenie, że wszystkie instrumenty zostały kompleksowo potraktowane, tj. brzmienie jest wyjątkowo selektywne, wręcz organiczne. Nic podczas rejestracji albumu nie zostało pominięte. Ale zwracając uwagę na miejsce realizacji nagrywania płyty – studio Heinricha (znanego choćby z Vesania) to „nie mam się do czego przyczepić”. Nie od dziś wiadomo, że to właściwa osoba na właściwym miejscu. Heinrich jest bowiem muzykiem,, który się nie boi zarówno nowoczesnych aranży, jak i nie stroni od ekstremalnego tonu swoich produkcji.

Słuchając The World Collapses od razu czuć, że ktoś tu ma pomysły. To solówka, zwolnienie i nie ma usilnego eksploatowania udanego motywu. Nie, są takie motywy, które rzeczywiście niosą się echem przez cały utwór, ale nie dominują na tyle, by zostawiać słuchacza w złudzeniu, że tak dobry patent musi wrócić. Otóż nie. Nic u Nex być nie musi. I ja mam tylko nadzieję, że i oni jeszcze długo nic nie będą musieli, że dalsze postępy będą tylko ich egoistycznymi potrzebami, nie zaś szukaniem „luki” na rynku.
Recenzję tego wydawnictwa powinienem był już dawno napisać, ale nie miałem ochoty sobie robić tej przykrości, jaką jest rozbijanie poszczególnych elementów muzyki Nex na podzespoły. Wolałem po prostu kolejny raz posłuchać jej, niż konkretnie ją „przekładać” na słowa. Co mogę w skrócie rzec: może że bogactwo formy, zmienna dynamika, no i szeroka paleta emocji sprzyja uzależnieniu od tego albumu.
Co ciekawe, w niektórych momentach barwa głosu wokalisty uderza w zbliżone tonacje, jakie ma inny Adam, tym razem z zespołu na literę B. Ale to tak tytułem skojarzenia. I tu zapewne każdy będzie miał swoje. Gdybym miał wskazać swoiste podsumowanie tego, co anno 2017 Nex sobą reprezentuje, to byłby to na pewno ostatni kawałek na płycie – Circles. Ale i poniższy utwór świetnie wprowadza w klimat tegorocznej propozycji Nex

Nie ma co ukrywać, Nex nic nie odkrywa, nic nie definiuje w gatunku. Ale ze znanych elementów układanki, jaką jest szeroko pojęty death metal, daje wyraźnie znak, że oczekiwanie na płyty znanych graczy może być błędem. Ciekawsze płyty ukazują się w małych labelach. Niby nic w tym odkrywczego, ale tym bardziej Was namawiam- poszukajcie tego albumu. 
Wspomnę na koniec, że dodatkowym walorem jest naprawdę ładnie wydany album w digipacku, gdzie wszystko jest profesjonalnie zrealizowane i opatrzone ciekawą okładką. Całość robi bardzo pozytywne wrażenie. 
Zatem i niech ocena The World Collapses będzie profesjonalna i adekwatna.

Ocena: 8/10

Tomasz

Tomasz

Jako totalne beztalencie muzyczne mogłem zostać tylko internetowym krytykantem, tfu, recenzentem. W wolnych chwilach nabijam kabzę spekulantom sprzedającym płyty CD.
Tomasz

Tagi: , , , , , , , , .