Odraza „Kir” (2015)

Odraza… Mimo krótkiego stażu, nazwa rozpoznawalna.

„Esperalem tkane” to była dla mnie długo płyta, do której miałem mocno ambiwalentne podejście. Urzekła od „pierwszego kontaktu” swoją duszną atmosferą, a zarazem odrzucała… Ale u mnie jest to często znak, że dana płyta będzie szczególna, skrajna w ocenie. Na pewno nie średnia, a kiepska albo warta powrotu… I tak się ostatecznie okazało. Nazwa „Odraza” została zapisana w głowie jako znak dobrej muzyki. Do tego jeden z najlepszych debiutów w polskiej muzie na przestrzeni ostatnich lat. Ale czemu tu się dziwić? Dopracowanie każdego aspektu, zarówno muzycznego jak i wizualnego. Oprawa graficzna, która na pewno nie jest piękna. Raczej frapująca. Nie jest to płyta na dzienne słuchanie przy całym tle domowych dźwięków, ale wieczorem pięknie zapada się w te dźwięki…

Dlatego od razu ucieszyłem się, gdy usłyszałem o nowej płytce. Oczywiście od razu pojawiła się obawa – tak szybko??? Okazało się, że to będzie jednak na razie mini. Mam wielki sentyment do wielu mini, które odważnie pokazują inne oblicze danej kapeli. Toteż od razu zacząłem szukać w necie choćby fragmentów tej EP-ki. Na szczęście teraz są streamingi i prędko zweryfikowałem swe oczekiwania.

Ta EP-ka to stanowczo coś innego od „Esperalem tkane”. To będzie, jest już, wyjątkowe wydawnictwo krakowskiej Odrazy. Mini album „Kir” jest zapisem koncertu zagranego na terenie Fabryki Oskara Schindlera „Emalia” i zawiera jeden instrumentalny dwudziestominutowy tytułowy utwór „Kir”.

Znaczenie tego słowa: Kir (staropolskie: Kier) jest to czarny materiał żałobny, którym okrywa się trumnę, bądź też kir jest przywieszany do flagi danego państwa lub przepasany na portrecie podczas żałoby, ma to o tyle znaczenie, że sam utwór został skomponowany na szczególną okazję. A mianowicie na okoliczność organizowanego przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa wydarzenia Pamiętaj z Nami.

Mając w pamięci odwoływane koncerty paru grup z szeroko pojętego metalu, jest to chyba pierwsza taka sytuacja, gdy muzyka black metalowa została zaprezentowana w ramach wydarzenia organizowanego przez polską instytucję publiczną. Samo to już jest ewenementem, który powinien zachęcić Was do zapoznania się z tym wydawnictwem Odrazy, nieprawdaż?

Z informacji czysto technicznych, to nagranie zostało zmiksowane przez M. w No Solace, z kolei autorem oprawy graficznej jest Bartek Rogalewicz. Płyta zostanie wydana w digipacku z wkładką. Tyle wieści oficjalnych. Widziałem tylko okładkę i jest niesamowicie klimatyczna. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądać jego zawartość… Ponadto wg zapowiedzi wytwórni, ja do recenzji otrzymałem tylko „goły” plik mp3…, materiał będzie zawierać ponadto wizualizację, która towarzyszyła występowi muzyków.

Ja jednak pierwsze wrażenia mam nierozerwalnie związane z własnymi wyobrażeniami. Pierwsze skojarzenia poszły w kierunku wyjątkowej płyty Ulver „Perdition city”… Dlaczego? Krętymi ścieżkami biegną moje muzyczne myśli… Wszak „Kir”, nie ma nic muzycznie wspólnego z tym elektronicznym albumem Norwegów. A jednak, „Kir” mi się kojarzy jako podróż przez opuszczone miejsca, gdzie niechętnie byśmy sami zaglądnęli. Długo się ten utwór rozwija, włączając kolejne elementy, instrumenty… Wejście gitar zwiastuje spotęgowanie emocji… Trudno napisać więcej o czymś tak pozornie banalnym… To kwestia nastoju, oczekiwań słuchacza… Oceny będą skrajne. Uprzedzałem. 😉

Próbując na szybko podsumować ten mini, to rzec mogę jedno: na pewno jest ciekawa pozycja. Pozornie nic odkrywczego, bo co to za problem walnąć instrumentalny kawałek, rozciągając poszczególne frazy do ponad 20 minut? Ano właśnie, niektórym się ten „banał” udaje. Czego przykładem jest nowa Odraza. „Kir” jest na pewno wart poznania.

„Kir” jest pozornie daleki od debiutu. Tu jest więcej ciszy, z braku wokalu mocniej akcentuje się wszechobecna melancholia, nie ma tu upodlenia, upadku jak na „Esperalu…”, za to więcej jest ciszy…  I to ona będzie Wam dokuczać, gdy ostatnie takty Kiru przemkną… Ale żaden to problem, naciskamy ponownie start, poświęcając kolejne 20 minut na ten szczególny krążek. Kolejna ciekawa premiera w Arachnofobia Records.

Ocena: 8/10

Tomasz

Tomasz

Jako totalne beztalencie muzyczne mogłem zostać tylko internetowym krytykantem, tfu, recenzentem. W wolnych chwilach nabijam kabzę spekulantom sprzedającym płyty CD.
Tomasz

Tagi: , , , , , , , .