Osada Vida – „Variomatic” (2018)

Śląska Osada Vida od lat plasuje się w czołówce rodzimego prog-rockowego grania, a płyta Variomatic to zdaje się nowe otwarcie dla grupy. Przede wszystkim w roli wokalisty debiutuje tu Marcel Lisiak, brat basisty Łukasza, współzałożyciela grupy. I trzeba przyznać, że nowy załogant na pokładzie znakomicie sobie poradził – Marcel dysponuje bardzo charakterystycznym, wysokim, ale niepozbawionym dramaturgii głosem, który przykuwa uwagę słuchacza i pozwala podawać proste melodie w nieszablonowy sposób (wystarczy posłuchać singlowego Fire Up). A że zawarte na premierowym albumie utwory są punktem wyjścia do świeżych, zajmujących słuchacza poszukiwań. Pewne stylistyczne zmiany odświeżają tu formułę i pozwalają chyba – w co wierzę – dotrzeć do szerszego grona odbiorców bez jakiegokolwiek sztucznego przymilania się masowemu słuchaczowi.

Nie będę ukrywał, że album Variomatic zrobił na mnie spore wrażenie i z pewnością będę do tej płyty wracał. Być może wynika to z doskonałego połączenia klasycznych rozwiązań rocka progresywnego (czasem w mocnym wydaniu) z nienachlaną elektroniką i lekką, nierzadko popową – ale w ambitnym wydaniu – konwencją, która sprawia, że tych kompozycji słucha się z przyjemnością, a jednocześnie można się w nich zasłuchać na dłużej. Mimo chwytliwego charakteru wielu muzycznych momentów, utwory zwykle zachowują rozbudowaną strukturę, która nie przytłacza a wciąga. Doskonałym przykładem jest rozpoczynający album Missing – mamy tu syntetyczne dźwięki klawiszy na początek, piosenkową lekkość, partie mocniejszych gitar, akustyczną zagrywkę przywołującą ducha muzyki flamenco, ciekawy gitarowo-klawiszowy dialog, a na koniec delikatną impresję fortepianu, któremu towarzyszy ciepły głos saksofonu sopranowego. I jak to wszystko świetnie współgra, jak naturalnie z siebie wypływa!

A potem emocje wcale nie słabną, bo Osada Vida nie nudzi, nie wałkuje w kółko jednego patentu, lecz umiejętnie stopniuje napięcie. W Eager mocniejsze uderzenia gitar idą w parze z lekko funkową rytmiką i po prostu ładną melodią. Choć przewijają się na płycie akustyczne, delikatne dźwięki, raz po raz do głosu dochodzą też wyrazistsze riffy gitar, czasem podane w hardrockowy, podniosły sposób, jak w Melt lub w Nocturnal (co nie oznacza, że nie znajdziemy w nich momentów uspokojenia, nic wszak nie jest tutaj oczywiste). Przyjemnie jazzują muzycy w miniaturce The Crossing, pokazują też, jak powinno pisać się melodyjne piosenki, które z czasem lekko odlatują, dając odbiorcy oddech (Catastrophic i The Line). Umiejętnie Osada Vida żeni ze sobą fragmenty spokojniejsze z bardziej energetycznymi, a nawet metalowymi (In Circles). Cudownie można odpłynąć wraz z floydowskimi dźwiękami Good Night Return – znowu słychać tu kapitalną gitarowo-klawiszową robotę, podaną bez niepotrzebnych fajerwerków, ale ze smakiem, z wdziękiem, uczuciem, klasą.

Bardzo często się zdarza w tego typu graniu, że pod warstwą prog-rockowej wirtuozerii i misternej struktury kompozycji czai się pustka – w art-rockowej katedrze, pełnej barokowego przepychu, czasami zwyczajnie brak ducha. Z Variomatic sprawa ma się zgoła inaczej. Klasyczna struktura idzie tu w parze ze świeżością, a ambitne zapędy muzyków nie zabiją chwytliwości. Przede wszystkim zaś, jako słuchacz mam przekonanie, że wszystko wyszło na tej płycie naturalnie, i w żadnym fragmencie zespół nie pragnie mnie oszukać, dał z siebie to, co mu w duszy A.D. 2018 gra. Osada Vida to drużyna, zgrany kolektyw, w którym wszystkie głosy uzupełniają się i uwznioślają wzajemnie. Mimo szerokiej palety muzycznych barw, album broni się doskonale jako spójna całość, czemu zapewne pomogła przemyślana produkcja. Variomatic może spodobać się także tym, którzy na co dzień unikają progowych muzycznych pejzaży. A dla fanów art rocka to rzecz obowiązkowa do sprawdzenia.

Pisałem na początku, że zespół plasuje się w czołówce rodzimego progowego grania? Zapomnijcie! To przynajmniej czołówka europejska, jeśli nie światowa. Brawa dla każdego z instrumentalistów z osobna, brawa dla zespołu, producenta i realizatorów.

ocena: 9/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , .