Piołun – „Piołun” (2017)

No dobra, mamy tu kozaka.

Kozakowi na imię Piołun. Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Piołun to 759816 polski zespół grający hipsterski black metal i przynajmniej teoretycznie nawiązujący do jakiegoś tam folku mniejszego lub większego regionu, to pierwszy rzut ucha szybko weryfikuje wrażenia pierwszego rzutu oka. Za Piołunem stoją goście, którzy niegdyś pruli sobie rokęrole w Naked Brown. Jeśli ktoś pamięta taki zespół, a był on zapamiętania godzien, to powinien wiedzieć, czego się po Piołunie spodziewać.

Na płytce w kopercie znajdziecie niecałe 9 minut muzyki, więc jest to po prostu debiutancki singielek zawierający dwa kawałki: Śnieżna Pantera i Zgodnie z planem. Potraktujmy więc to nagranie jako formę poinformowania świata o tym, że formacja Piołun zaistniała i o tym, że gra, jak gra. A gra fajnie.

Te 9 minut hardrockowego grania jest rozwinięciem formuły, którą Plastuch (bas i wokal) i Maciej Rekowski (gitara) stosowali w Naked Brown. Ot, rock’n’roll z dużą ilością nawiązań do klasyków, z fajnymi klawiszami w Zgodnie z planem, zagrany przekonująco, bo z zupełnie naturalną werwą. Aranżacyjnie i wykonawczo jest świetnie, ale to nie powinno nikogo zaskoczyć, troszeczkę gorzej pod względem jakości rejestracji, ale czepianie się tego byłoby już zwykłym przypierdalaniem się. Piołun nagrał dwa kawałki, które zachęcają do poskakania pod sceną, wychylenia paru piwek i zwyczajnej dobrej zabawy. Nie dostrzegam w zespole jakiegoś parcia się na bycie drugim Led Zeppelin albo Deep Purple, które dostrzegam u 90% rodzimych zespołów rockowo-stonerowo-niemetalowych-ale-wciąż-bliskich-tejże-scenie, jakiegoś snobowania w durnych pozach z obowiązkowymi plastikowymi okularami przeciwsłonecznymi i starymi skórzanymi kurtkami zasłaniającymi chujowe t-shirty z nadrukami z motocyklami, płomieniami i czaszkami. Z drugiej strony nie ma też ciśnienia na jakąś komerchę i festiwal w Opolu. Piołun wydaje się raczej naturalnym, swobodnym tworem stworzonym do grania po klubach dla publiczności, która będzie potrafiła skumać obraną przez niego stylistykę.

Niech będzie mi jeszcze wolno wyróżnić Piołun na tle innych zespołów oscylujących w podobnych dźwiękowych okolicach dzięki polskim tekstom. Plastuch wie, że trudno jest napisać po polsku coś, co nie będzie waliło lirycznymi dokonaniami Hetmana albo Złych Psów (muzycznie zresztą Piołun także jest na szczęście dla siebie na zupełnie innej półce). W tych dwóch kawałkach udało mu się jednak napisać teksty z przekąsem, a jednocześnie nie tchnące banałem i patosem. Dodajmy, że facet ma też specyficzną manierę wokalną, bardziej harczy i melodeklamuje niż robi cokolwiek innego, więc nie wszystko po prostu będzie z jego ust brzmiało dobrze.

Nie ma co się zbytnio rozpisywać o niecałych 9 minutach muzyki. Najważniejsza informacja niech będzie taka, że nie zmarnujecie tego czasu przez poświęcenie do Piołunowi, jeśli lubicie dobrego hard rocka.

9/10

Jakub Milszewski

Jakub Milszewski

W tradycyjnych mediach obecny od 16-tego roku życia. Pisał już o wszystkim, więc nic już go nie ekscytuje. Na co dzień publikuje w "Top Guitar", Kvlt.pl i Anywhere.pl. Połowa duetu stojącego za książką "Gastrobanda".
Jakub Milszewski

Latest posts by Jakub Milszewski (see all)

Tagi: , , .