Prophets Of Rage – „Prophets of Rage” (2017)

Prophets of Rage to zespół składający się z członków takich formacji jak: Rage Againts The Machine, Audioslave, Public Enemy czy Smashing Pumpkins. Kolektyw tworzy sześciu niezwykle doświadczonych muzyków, uznawanych w swoich gatunkach za pierwszoligowych graczy. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy powiedzieć, że wśród postaci tworzących ten projekt znaleźć można m.in. Toma Morello, jego partnera z RATM Tima Commerforda czy Brada Wilka, który ostatnimi laty wspierał nieśmiertelne Black Sabbath. Taki skład daje do myślenia, rozpalając wyobraźnię. PoR powołane do życia zostało zaledwie rok temu, a już ma na koncie EP-kę i świeży, wydany kilka tygodni temu album pełnogrający, nazwany po prostu Prophets of Rage.

Uniesiona pięść i czerwona gwiazda z okładki nie są dziełem przypadku. Zdecydowana większość utworów traktuje o jakichś aspektach niesprawiedliwości społecznej dzisiejszego świata. Najlepszy tego wyraz oddano w kompozycji Unfuck the World, chyba najbardziej zapadającej w pamięć z całej płyty. Utwór, jak sam tytuł wskazuje, pokazuje środkowy palec całemu światu, który – jak słyszymy – pełen jest rasizmu, ksenofobii, okrucieństwa i wszelkiej maści nieprawidłowości ludzi władzy. Cała płyta jest zresztą bardzo punkowa w przekazie. Dano tu wyraz otwartego buntu dla niepożądanych zjawisk czy wręcz wystosowano żądania, jak w Legalize Me, ukazującym korzyści płynące z legalizacji marihuany. Prophets of Rage to stare wygi, które buntowały się przeciwko systemowi już w latach 90., trudno się zatem dziwić, że pod innym szyldem dalej idą tą drogą. W pewnych środowiskach krążek z pewnością uznany zostałby za „lewacki”, lecz tak naprawdę jest manifestacją przeciw ogólnie pojętemu złu. Dlatego należy odłożyć na bok wszelkie doktryny oraz ideologie i wsłuchać się w postulaty przekazywane z mikrofonu, które nie dość, że są uniwersalne, okazują się również niezwykle trafne.

Podobną jakość cechuje warstwa muzyczna. Połączenie zakręconych gitarowych rytmów, dynamicznego rapowania i metalowego klimatu prezentuje się perfekcyjnie. Muzycy pokazali pazur i pełnię swoich znanych od lat możliwości, dzięki czemu dostaliśmy materiał kompletny. Trudno zarzucić mu cokolwiek, czy to od strony rapowej czy rockowej. Flow jest tak konkretne, że stanowczo odradzam prowadzenie samochodu podczas słuchania, a riffowanie i praca sekcji rytmicznej stoi na najwyższym poziomie. Prophets of Rage to zwieńczenie największych osiągnięć muzyków wchodzących w jego skład, a także rozwinięcie idei, za którymi stoją od dłuższego czasu. Jest to też płyta pełna elementów znanych z nowoczesnego metalowego grania. Nie posłużę się gatunkowym szufladkowaniem, ale w pewnych momentach przywodziła mi na myśl dokonania takich zespołów, jak Korn i Biohazard. Taka rekomendacja nieczęsto się zdarza, więc jeśli się wahacie, macie ostateczny dowód – warto posłuchać. Dla starych wyjadaczy znalazła się nawet nowa wersja klasycznego Killing in the Name, który jak należałoby się spodziewać, kopie równie mocno jak zawsze. Tym pozytywnym akcentem zbliżamy się do końca recenzji jednej z najbardziej wyjątkowych płyt kończącego się roku. Dla fanów Morello i spółki jazda obowiązkowa. Do odsłuchu zachęcam jednak także innych, bo jest to klasowe granie, doceniane na całym świecie, godne polecania i najwyższej uwagi. W związku z tym ocena końcowa nie może być inna.

Ocena: 9/10

 

Tagi: , , , , , , , , , .