Roommates – „Fake” (2017)

Odczucia, jakie wywołuje jazda na motocyklu, nie da się porównać z niczym innym. Nieważne czy gna się na 200-konnym potworze, czy majestatycznie toczy na chromowanym cruiserze, z nieodłącznie towarzyszącą euforią, a przede wszystkim z uczuciem wolności. Wraz ze wbiciem jedynki i odkręceniem manetki, za plecami w obłoku kurzu pozostają wszelkie sprawy i problemy tego świata. Liczy się tylko maszyna, droga i kierowca. W tyle zostają mijane wsie i miasteczka, po bokach przewija się ściana lasu, a w oddali nad horyzontem wisi słońce. Zapach rozgrzanego oleju i benzyny miesza się z wonią skoszonych łąk i pól. A wieczorem, przy ognisku, z piwkiem w ręku wsłuchujemy się w cykot stygnącego silnika.

Czemu popełniłem ten grafomański tekst u góry? Gdyż-ponieważ właśnie takie wspomnienia wywołała u mnie debiutancka płyta włoskiego Roommates, która ukazała się w tym roku pod szyldem Nadir Music. Już okładka przedstawiające dwa stojące na amerykańskiej autostradzie rasowe choppery oraz prężące się przy nich laski sugeruje, z jakiego typu muzyką możemy mieć do czynienia. I tu można się lekko zawieźć, gdyż zawartość albumu trudno określić jako rozrywkowy, motocyklowy rock’n’roll. Muzyka na Fake to przesycony dużą dawką melancholii i nostalgii amerykański blues-rock, taka muzyka drogi. Niecałe pół godziny zamknięte w 7 utworach, z których dwa to mocniejsze, klasycznie rockowe kompozycje, zaś pozostałe to akustyczne kawałki. I jeśli dynamiczne Blow Way oraz BlackManGuardian kojarzą mi się ze wspomnianą ekscytacją, to cztery akustyczne pokazują nostalgiczny i romantyczny charakter tej pasji, jak niespieszne toczenie się bocznymi drogami i połykanie kolejnych zakrętów. Za to instrumentalny On Water Wings przywołuje wspomnienia odpoczynku po całodziennej jeździe na jakimś polu namiotowym w Bieszczadach czy też Mazurach.

Fake to dobra płyta na zrelaksowanie się. Nie powala, ale też nie powoduje odruchów wymiotnych, przynajmniej u mnie. Nic nowego na niej nie usłyszymy, a czasami zaśpiewa niewiasta czy klimatu dodadzą instrumenty smyczkowe. Trochę za grzeczny ten album jak na muzykę rockową, ale myślę że od czasu do czasu będę sobie wracał do tego spokojnego brzdąkania Roommates. Jakiś osobisty tekst mi wyszedł…

Ocena 6/10

 

 

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , , .