Shuriken Torture – „Cadaveric Defilement of Depravity” (2017)

Nigdy wcześniej o Shuriken Torture nie słyszałem… chyba. Ani nazwa, ani tytuł ani nawet okładka nie uruchamiają w mojej spustoszonej abominacjami łepetynie żadnych wspomnień. Bo to wszystko, choć fajne, spotkałem już dziesiątki albo i setki razy. I po raz kolejny muszę napisać wstęp i recenzję czegoś, co można podsumować dwoma słowami: standard slam.

Debiutancki pełnograj duetu z Chile nie jest w żaden sposób odkrywczy ani nawet ponadprzeciętny. Ot, slamming brutal death metal jakich coraz więcej. Ten konkretnie album zawiera sześć numerów na dwadzieścia minut i wyskoczył spod pazuchy Rotten Music.

Zmartwiony czytelnik może pomyśleć sobie, że z Cadaveric Defilement of Depravity bardziej się męczyłem, niż cokolwiek innego. Otóż nie, płyta jest całkiem przyjemna w odsłuchu, przynajmniej dla kogoś gustującego w podobnych świństwach. Potrafi być całkiem złowieszcza, nie śpieszy jej się i jednocześnie nie jest rozwleczona, choć pod koniec dla urozmaicenia przyśpiesza bardziej i bardziej. Ostatnie Spanking My Coks, Ejaculating Blood (to nie jest moja pomyłka, teksty były tłumaczone chyba google translatorem, bo pełne są takich baboli) to już nadużywanie perkusji. Poza tym na plus wyróżnia się Penetrated and Dissected z całkiem wyczuwalnym klimatem. Reszta numerów jest niezła, ale brak tam czegoś, co je jakoś wyszczególnia. No, może sample, których slamowym trendem, wrzucono całkiem sporo. Szczególnie dobrze wspominam ten otwierający płytę. Nadal nie jestem pewny czy słyszana na nim dziewczyna jest torturowana odkurzaczem czy turboszczoteczką do zębów.

Dużym plusem krążka jest brzmienie. Nie tak niskie i mięsiste, jak każdy inny slam, stanowi miłą odskocznię i pokazuje, że brutalne i złowrogie motywy nie potrzebują przesteru z piekła i stroju typu drop Z. Perkusja jest cyfrowa, standard, za to standardem nie są wokale. Cudownie świńskie, brudne i paskudne. Jeżeli ktoś patrzy na płyty w sposób graficzny, okładka i layout, mimo że wtórne, też się bardzo miło prezentują.

Tym razem najprawdopodobniej Shuriken Torture zapamiętam, nie sądzę jednak żebym z utęsknieniem wyczekiwał kolejnych ich nagrań. Z drugiej strony, zupełnie się na nie nie pogniewam. Miejmy nadzieję, że będą bardziej wybijające się.

Shuriken Torture na Facebooku

Ocena: 7/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .