Sue’s Idol – „Six Sick Senses” (2016)

Kapela Sue’s Idol pochodzi ze stolicy światowego hazardu, Las Vegas. A chociaż zestawienie heavy i power metalu, to często słaba karta na początek (sam, gdy słyszę o podobnym mariażu miewam ochotę powiedzieć od razu „pass”), w tym wypadku sprawy mają się inaczej. Panowie z Sue’s Idol są świadomi własnych atutów i potrafią je skutecznie wykorzystać. Dzięki temu właśnie mogą śmiało grać „All in”.

Płyta Six Sick Senses to rzeczywiście miks heavy metalowej siły z power metalową epickością, niezłymi melodiami, odrobiną klimatu i czasem progresywnym zacięciem. Wyszła im rzecz, które nie powstydziliby się mistrzowie stylu. Właściwie już tytułowy kawałek, serwowany na wstęp, daje nam jasny obraz tego, z czym będziemy mieli do czynienia. Klimatyczny, jakby nieśmiały początek, potem wzniosła zagrywka gitary, niespieszne tempo, wysoki wokal (lekko przesterowany), trochę zmian motywów i temp, niezłe solo.

Sue’s Idol korzysta ze skarbnicy klasycznych heavy i power metalowych patentów, ale podaje je w świeży dość sposób. Jest tu sporo udanych, mocnych riffów, nie nazbyt szybkich, ale wyrazistych (Halls of Mourning albo Taste This Evil). Zespół ma niewątpliwie dryg do fajnych, epickich refrenów (Scion Pariah i Metal Octane), pozbawionych zarazem tandetności, która – przynajmniej czasem – odciska swe piętno na powermetalowym graniu. Nie mogło zabrać krótkiej ballady, z klimatycznym wstępem i miłymi dla ucha dźwiękami fortepianu i gitary akustycznej (A Minor Requiem). Czuć na tej płycie progmetalowe zacięcie, zwłaszcza w takich kawałkach jak Gears of War, gdzie mieszają się róże patenty, a przede wszystkim – w bardzo udanym – Kill or Be Killed, który rozpoczyna się orkiestrowym wstępem. Moc riffów miesza się w nim z folkową niemal melodyjnością i wzniosłą atmosferą.

Prężna i precyzyjna sekcja rytmiczna rytmiczna (Dan Dombovy i Steve Habeck), do tego doskonały i doświadczony gitarzysta w postaci Toby’ego Knappa (recenzja jego solowej, instrumentalnej płyty wkrótce na łamach Kvlt.), posiadający kawał głosu Shane Wacaster i Mitch Dematoff na klawiszach. Kolor na ręce, wracając do kasynowej retoryki? A może już poker? Z takim składem niewątpliwie można grać o wysokie stawki. A że słychać postępy w stosunku do pierwszego albumu, Six Sick Senses dobrze rokuje na przyszłość. Miłośnicy dobrego heavy metalu, podanego z power metalowym rozmachem, powinni koniecznie zwrócić na nich uwagę.

ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

 

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , .