Symptom Izera – „Come With Me” (2018)

Symptom Izera to zespół, o którym macie prawo jeszcze nic nie wiedzieć, ale jednocześnie powinniście szybko nadrobić zaległości. Muzycy pochodzą z Wrocławia, a doświadczenie zbierali w różnych formacjach. I to słychać. Chociaż płyta Come With Me to ich debiut, czuć jednocześnie, że muzyczne środki zostały dobrane na niej ze sporą świadomością. Niby nie po tym poznaje się dobrego piekarza, ile bułek zjadł, ale gdy ktoś z niejednego muzycznego pieca chleba próbował, ten zwykle ma do zagrania ciekawsze rzeczy. No i jakoś wszystko naturalnie się wtedy dzieje. Tak też jest w tym przypadku.

Bardzo dobrze wychodzi kapeli łączenie ze sobą różnych klimatów. I rzekłbym nawet, że mogłoby to być jeszcze bardziej uwypuklone, bo zręczne przechodzenie od spokojnych momentów do bardzo energetycznych i ciężkich partii jest być może największym atutem płyty. Oczywiście progresywny rock/metal wymusza tego typu kombinacje, ale przecież nie muszą one zawsze być satysfakcjonujące. W sześciu wypuszczonych w świat kompozycjach udało się uniknąć nudy. Jednocześnie uspokajam tych, którzy nie przepadają za progowymi połamańcami, że Come With Me jest albumem jak najbardziej przystępnym – w dobrym tego słowa znaczeniu – zwartym i przemyślanym, która spodoba się także miłośnikom nowoczesnego hard rocka, bliskiego eksperymentom późnych lat 90., a nawet nu metalu w bardziej alternatywnym wydaniu.

Bo jest tutaj przecież coś z ducha Toola, zwłaszcza w gitarowym motywie, który pojawia się w otwierającym płytę Dead President. Z kolei w Do You Really Believe czuć jakieś echa Deftones, zwłaszcza w energetycznym riffie. Panowie po prostu nie urwali się z choinki i zwyczajnie mają swoje muzyczne korzenie. Nawet kiedy bywa na płycie mocno i soczyście, to słuchacz znajdzie też momenty wytchnienia. Symptom Izera zmienia strukturę swych utworów, skutecznie wytrącając słuchacza z pewnych założeń (The Golden Throne). Ale nie ma tu miejsca na łzawe zawodzenia. Zespół potrafi zagrać żywiołowe motywy (I Don’t Want to Know), ale też uśpić nieco czujność odbiorcy, by potem zaatakować wbijającym się w głowię riffem i trochę poczarować prostą gitarową zagrywką (Come With Me).

Niski, czasem melorecytujący, ale gdy trzeba, to i pełen siły głos Waldemara Bolesty oraz ciężki i wyrazisty bas Tomasza Pawlaka w połączeniu ze zmyślnym, zespołowym lepieniem różnych patentów wyróżniłbym, jako główne atuty albumu. Czy czegoś mi brak na Come with Me? Wydaje mi się, że Symptom Izera stać na to, by pójść jeszcze dalej w eksperymentach i eksplorowaniu różnych ścieżek. Chociażby atmosferyczny wstęp płyty świadczy o tym, że w godzeniu sobą skrajności może tkwić większy potencjał.

A póki co śmiało mogę polecić debiutancki album Wrocławian, który zadowoli otwartych na różną muzykę słuchaczy. Kto zamiast poszukiwać w dźwiękach podkładu do tańca, woli za jej sprawą zanurzyć się w mroczniejsze krajobrazy, powinien spróbować.

ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , .