Taraban – „Valkyrie Eleison” (2016)

Od jakiegoś czasu śledzę muzyczne doniesienia z południa Polski. Kapel przybywa, jak grzybów po deszczu. Zespół, który przypadło mi sprawdzić, nie próżnuje i idzie do przodu, jak rosyjski T-34 gnany rozkazem wodza naczelnego, by zetrzeć niemieckie tygrysy w pył. Mowa o krakowskim składzie Taraban, który powstał w 2013 r. i po 3 latach wspólnego grania nagrali swój drugi materiał w postaci EP-ki, pt. Valkyrie Eleison.

Tym razem muzycy uraczyli słuchaczy pięcioma soczystymi numerami. Warto zaznaczyć, że każdy z tych kawałków to zupełnie inna kraina muzyczna. Można by rzec, że nie ma co kombinować, jeśli można wycisnąć proste dźwięki i cieszyć się klimatem zaserwowanej muzyki. W przypadku Valkyrie Eleison słychać, kiedy materiał nie jest tworzony na siłę a z pomysłem, jest sporo urozmaiceń. Mamy więc momenty refleksyjne, jak w Dancing Plague, jak i rockandrollowej jazdy w Where Are The Commands? Buja, zaprasza do tańca i skosztowania chmielnego napoju na koncercie. Czyż nie po to została stworzona gałka gain we wzmacniaczu, żeby dusić i kotłować ludzi pod sceną tłustymi i ciężkimi riffami?

Słowo o oprawie – muzyka to jedno, a okładka druga sprawa. Klimat oprawy bardzo przypomina mi nieśmiertelny i ponadczasowy film Czas Apokalipsy. Na zdjęciu okładki widnieje kosa witająca się z amerykańskim żołnierzem, obrazuje to ostatni i najlepszy utwór z albumu The Riddle, w którym dodatkowo słychać odgłos lecącego śmigłowca. Jak dla mnie świetny pomysł, trafia w punkt.

Podsumowując, materiał to zacny, nawet bardzo. Plusem tego albumu na pewno jest to, że się w ogóle nie nudzi. Słodzić zbytnio nie przystoi, ale to, co nagrali krakowscy muzycy wymaga większej uwagi, wciąga w swój niepowtarzalny wir. Jakby nie patrzeć, uważam, że cały gatunek stoner/retro rocka, jest nową wersją rocka lat 70. Każdy kocha riffy Iommiego i zawodzenie Iana Gillana, jednak sztuką jest stworzyć coś swojego, mimo że opartego na klasyce. Muzykom Taraban udało się to w stu procentach zrealizować. Album trafi zarówno do marudzących starszych metalowców i rockersów, jak i tych, którzy zaczynają przygodę z muzyką. Jest błoto, jest dżungla, są riffy i dobre wokale. Kolejny polski materiał, który cieszy ucho i daje optymistyczną wieść na przyszłość.

Ocena 9/10

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)

Tagi: , , , , , , , .