Thaw – „Grains” (2017)

Skoro już pogodziłem się z faktem, jak wiele straciłem, nie będąc na trasie Za Ćmą W Dym 2017, to mogę przynajmniej pocieszyć się tym, że to na moich barkach spoczywa napisanie kilkuset znaków o płycie, na którą tak długo czekałem – idealnej w każdym momencie i perfekcyjnej w całej swojej okazałości.

Najnowszy krążek Thaw można by nazwać dark ambientem, black dronem czy też wybitnie ponurą i instrumentalną wariacją na temat nocy. Można go też nazwać po prostu złą muzyką. Słuchając czwartego z kolei pełnowymiarowego wydawnictwa muzyków z Sosnowca, myślę, że cała piątka chciała uchwycić i wypuścić na powierzchnię całe uśpione zło, które wraz z Furią rozbudzili rok temu w śląskiej kopalni Guido. Grains jest albumem, który kupuje od samego początku do końca i to za sprawą jednego, niezwykle istotnego aspektu: minimalizmu. Oszczędność dźwięków i głosu, duża przestrzeń, pozbawiona jakiegokolwiek ducha atmosfera rodem z opuszczonego zakładu laboratoryjnego stanowią świetną przeciwwagę dla tegorocznych produkcji z naszego rodzimego black metalu.”Środkowy tryptyk” (tj. The Thief, The Cabalist, The Harness) niesie za sobą prawdziwy strach, coś przedwiecznego i niewytłumaczalnego. Może właśnie te same wizje, które nawiedzają bohaterów prozy Lovecrafta? To jest właśnie esencja Grains! Niedopowiedzenia, ciągłe poczucie niepokoju i niezrozumienia dla tego, co tutaj usłyszmy, a co równocześnie intryguje. Z drugiej zaś strony pojawiają się dwa mocne akcenty: monumentalny i naszpikowany pompatycznością The Brigand oraz hipnotyzujący Wielki Piec, które są swego rodzaju ukłonem zespołu dla swojego metalowego oblicza. Mocne strony? Lepsze momenty? Nie ma! Ten materiał to świetnie zaplanowana podróż do głębi ziemi, którego piekielne wnętrze stanowi najmniejszy problem. Śmiem twierdzić, że właśnie te melodie unoszą się w powietrzu lovecraftowskiego miasta cyklopów.

Nie namawiam, nie przekonuję, nie ciągnę za uszy do słuchania. Jedynie polecam. Grains jest niezwykle głęboką dziurą, w której spada się, spada i spada. Końca nie widać, ale w asyście takich dźwięków mogę zostać zawieszony w próżni na wieki wieków (zamęt!).

Ocena: 10/10

Maciej

Maciej

Psoty i bibeloty.
Maciej

Latest posts by Maciej (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , .