The Black Water Panic Project – „Bats: Melodies and Lullabies for Samal” (2017)

Fani metalu, uciekajcie! Zbliża się niebezpieczeństwo! To elektronika!

Pozwoliłem sobie na małą trawestację znanego cytatu z kreskówki o Smerfach, po to jedynie, by ci, którzy nawykli do dźwięku przesterowanych gitar mogli już na wstępie sobie odpuścić. Ale… No właśnie, przecież nawet w metalowym undergroundzie coraz więcej umysłów otwartych na dźwiękowe eksperymenty, biegnące ścieżkami, którymi nie nawykli z pozoru chadzać długowłosi w glanach. Mam zresztą wrażenie, że ostatnio muzyczne projekty takie, jak Perturbator przełamują lody i zaciekawiają nawet tych, co dotąd lubowali się jedynie w blastach. Bats: Melodies and Lullabies for Samal to zresztą koncept mroczny, sugestywny, łączący w sobie różne światy. Noise, industrial, elektronika, gotyk – miesza się tu wiele inspiracji, a efekt jest intrygujący, choć jednocześnie nie zadowoli mas.

Kryjący się za szyldem The Black Water Panic Project Paweł Siwochowicz (znany w elektronicznych kręgach jako Nightmare Animal) zaprasza nas na wędrówkę po mrocznych przedmieściach i ich zaułkach, w których czają się nietoperze. Przetworzone piski gacków będą pojawiać się tu i ówdzie, spajając koncept miłosnego, choć niepokojącego listu. Ta podróż może niektórych fascynować, innych odrzucać swą zgrzytliwością, brudem, ciągłym wyłamywaniem się z piosenkowych schematów (Bat before tomorrow, befor we die albo Bats ex Cathedra czy Bat before Carnage). Jednak spod tej hałaśliwej, industrialnej warstwy wyłazi na zewnątrz nuta romantyzmu. Nightmare Animal potrafi też w interesujący sposób budować klimat. Chyba najbardziej do gustu przypadł a mi kompozycja dźwiękowo najspokojniejsza, choć klimatycznie niepokojąca, pełna przestrzeni i tajemniczej atmosfery (Seventh Bat).

Jeśli miasto Gotham istniałoby naprawdę, miałoby swój port pełen magazynów i rdzewiejących na nabrzeżu dostawczych statków, to podróż nocną porą w towarzystwie nieco przerażonej ukochanej, mogłaby znaleźć właśnie w postaci Bats: Melodies nad Lullabies for Samal niezłą oprawę dźwiękową. To propozycja dla odważnych, którzy nie boją się niepokojących kołysanek. Ale spokojnie, takiej elektroniki nie muszą się bać nawet metalowcy, pod warunkiem, że dadzą jej szansę.

Ocena: 7/10

Oficjalna strona na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , .