Trichomes – „Omnipresent Creation” (2017)

Album Omnipresent Creation Trichomes dowodzi, że wykorzystując najprostszy rockowy skład, odwołując się do pewnych tradycyjnych metalowych i corowych wzorców, można wciąż tworzyć muzykę interesującą, brzmiącą naturalnie i pełną pasji. Panowie pochodzą z Wałbrzycha i grają pod tym szyldem od 2010 roku, niemniej doświadczenie zdobywali wcześniej w różnych zespołach. Czuć zresztą, że ich inspiracje sięgają różnych wzorców ciężkiego grania i ich mariaży, tak typowych dla lat 90-tych. Jednocześnie udało się osiągnąć miks niewymuszony i spójny. Płyta Omnipresent Creation broni się jako całość, a poszczególne kompozycje wydają się dobrze przemyślane – żaden z motywów nie dłuży się nam, riffy są wyraziste, a chwile melodyjnego oddechu zaserwowane we właściwych momentach.

Dobrze zespołowi wychodzi przeplatanie momentów ciężkich, ewidentnie metalowych (choć nowocześnie podanych) z graniem bardziej melodyjnym. Przejścia te wychodzą naturalnie, a w jednym kawałku mamy i potężne groove’owe uderzenia z krzykliwym wokalem, jak i pełne melodyki wtręty, z czysty śpiewem Łukasza Tempesa. Oczywiście czasem wychodzi to znakomicie (How Far?, Compound Sound) czasem nieco mniej wyraziście (Own Dignity), ale tutaj już może decydować mój gust, a słuchacz będzie miał inne odczucia. Są na Omnipresent Creation zresztą fragmenty, które wypadają po prostu przebojowo, w dobrym tego słowa znaczeniu (Slow Down). Zawsze jednak tercet pamięta, by urozmaicić kompozycje jakąś basową czy gitarową zagrywką, pozwolić sobie na chwilę dźwiękowej odmiany.

Ważne, że riffy rzeczywiście wbijają się pod czaszkę, świdrują aż miło i bujają w swym ciężkim stylu, jak w Strife albo Universe Around Us, czy wgniatającym uderzeniu na finał wspomnianego już Compound Sound. Doskonałym przykładem tego, jak mieszać różne klimaty i wychodzić z konfrontacji z muzyczną materią obronną ręką, jest chociażby Mark of the Past, gdzie zespół uderza być może najmocniej, ale i z feelingiem, dodając do tego zręcznie spokojniejszą część.

Rozpoznaję w propozycji Trichomes echa muzyki, która i mi dawała zastrzyk energii w dawnych czasach, by wymienić późną Sepulturę, Deftones, Slipknot, a nawet Tool. Nie porównuję oczywiście Wałbrzyszan do tych bandów, bo to odległe skojarzenia. Trichomes nikogo nie naśladuje. Na podglebiu różnych inspiracji wyrosła ich własna, autorska propozycja, której atutem jest łączenie rzeczy mocnych i melodyjnych, wyczucie i umiejętne wykorzystanie z pozoru wąskiej palety muzycznych barw, jakie daje granie w power trio.

ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru i power metalu, poza tym jest w stanie znieść wszystko.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , .