Trivium – The Sin and the Sentence (2017)

Trivium to zespół, który ma równie liczną grupę zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Obwoływani swego czasu złotymi dziećmi sceny „new wave of american heavy metal”, dla jednych są świeżym powiewem nowoczesnego grania, dla innych synonimem tandety i miałkości „modern” metalu. Sam band przez lata szukał swojego „miejsca na ziemi”, prezentując na kolejnych wydawnictwach coraz to nowe wcielenia, lawirując gdzieś między metalcorem, thrash metalem i melodyjnym, chwytliwym, nowomodnym graniem.

Nowy album pozwala sądzić, że kapela w końcu stylistycznie okrzepła, na premierowym LP grupa podąża bowiem ścieżką wytyczoną poprzednią płytą. The Sin and the Sentence to zbiór porządnych, niezwykle przebojowych i energicznych kompozycji, nienagannych technicznie i świetnie wyprodukowanych. Choć krążek brzmi w zasadzie jak bezpośrednia kontynuacja Silence In The Snow, jest przy tym tytułem zauważalnie mocniejszym, co z pewnością ucieszy sympatyków starszych wydawnictw Amerykanów.

Rzeczą zwracającą uwagę jest także długość zgromadzonych na TSATS kawałków. Jedenaście trwających średnio 5-6 minut utworów składa się na blisko godzinę nowej muzyki – mimo jednak dość ryzykownego urodzaju album na szczęście nie nudzi. Duża w tym zasługa jego przebojowości – muzykom grupy z pewnością nie można odmówić umiejętności pisania zwyczajnie dobrych, żywiołowych, mających potencjał doskonałego sprawdzania się w warunkach koncertowych numerów. Do takich zaliczają się bez cienia wątpliwości tytułowy The Sin and the Sentence, Beyond Oblivion, Other Worlds, The Heart From Your Hate, The Wretchedness Inside czy Beauty In The Sorrow. Trzeba zresztą przyznać, że pozostałe kawałki jakoś szczególnie nie odbiegają swoim poziomem od wyżej wymienionych, co sprawia, że płyta broni się także jako całość.

Krążek pewnikiem nie przekona tych nastawionych do Trivium negatywnie, album nie oferuje bowiem niczego, co w twórczości składu nie pojawiało się w przeszłości. W dalszym ciągu mamy do czynienia z muzyką opartą na raczej „ugłaskanej” brutalności, będącą w gruncie rzeczy niezbowiązującym graniem, ukierunkowanym na radiowość i chwytliwość.

Jako osoba zgłaszająca czasem zapotrzebowanie na podwyższone stężenie glukozy we krwi, nową muzykę Trivium oceniam bardzo dobrze. Tak jak do obecnego oblicza In Flames, czy Arch Enemy nie potrafię podejść bez wyrazu zniesmaczenia na twarzy, tak kwartet z Orlando jest zdolny zainteresować mnie swoim graniem bez większego wysiłku.

Bardzo dobra robota.

Ocena: 8/10

Synu

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich możliwych szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , .