Varmia – „Z mar twych” (2017)

Przyznam, że do romansu muzyki metalowej z wierzeniami pogańskimi i szeroko rozumianym folkiem mam raczej ambiwalentny stosunek. Z jednej strony podoba mi się, że są kapele nawiązujące w tekstach, czy niejednokrotnie w instrumentarium, do dawnych tradycji. Z drugiej jednak, większość krzyżówek metalu z folkiem kończy się po pierwsze dość tandetnie wizerunkowo, a jeśli chodzi o dźwięki, to ledwie przeciętnie. I wtedy wchodzi Varmia, ubrana cała na biało, i udowadnia, że połączenie black metalu i folku może być udanym przedsięwzięciem.

Nakładem wydawnictwa Via Nocturna ukazuje się właśnie debiutancki album nowopowstałej drużyny dzielnych mężów z warmińskich lasów, zatytułowany przewrotnie Z mar twych. Czteroosobowa drużyna wojów zebrała się w stodole nad jeziorem, by nagrać debiut złożony z dziewięciu kompozycji. Podróż przez pogańskie ziemie dawnych Prus rozpoczyna się od pięknego akustycznego intro w postaci Świtu. Po niespełna trzech minutach i dynamicznym przejściu zostajemy zaatakowani potężną dawką mocnego grania, przypominającego klasycznych twórców black metalu. Varmia sięga zatem nie tylko do korzeni warmińskiej kultury, ale również zaczątków tradycyjnego norweskiego brzmienia gatunku. Nie jest to na szczęście kolejna bezmyślna kalka z Mayhem, Immortal, czy Darkthrone. Zespół sięga po technikę ludowego zaśpiewu, by urozmaicić i wzbogacić growle i krzyki. Wśród instrumentów, które uatrakcyjniają debiutancki album grupy Varmia, jest między innymi tagelharpa, jakże chętnie używana przez Einara Selvika z Wardruny. Pogańskie inspiracje przejawiają się zarówno na płaszczyźnie instrumentalnej, jak i tekstowej, a grupa z północnej Polski robi wszystko, by synteza mocnego grania i delikatności wpływów ludowych brzmiała solidnie i łatwo zapadała w pamięć.

Tak dzieje się szczególnie w przypadku rewelacyjnych utworów Slava, Ptak, Warmia i najdłuższej kompozycji albumu, która zamyka pierwszy rozdział twórczości grupy, a mianowicie In Tenebris. Nie oznacza to, że pozostałe numery są od nich gorsze. Przeciwnie, krążek Z mar twych trzyma bardzo równy i wysoki poziom od pierwszej do ostatniej sekundy. To wspaniałe, że atmosferyczna odmiana czarnego metalu w połączeniu z pogańskimi inspiracjami brzmi tak zadowalająco. Multiinstrumentalny charakter dzieł zawartych na albumie Varmii bez dwóch zdań pozostawia słuchacza z uczuciem satysfakcji. Przeplatające się ze sobą mocne gitarowe riffy, dynamiczna perkusja, a także ludowy zaśpiew i spokojniejsze wstawki instrumentalne dają nam obraz prawdziwie spełnionego zespołu, który po prostu wykonał kawał dobrej roboty.

Z mar twych grupy Varmia to propozycja idealna dla wszystkich zwolenników hybrydy ciężkiego grania z pogańskimi wpływami. Na tę propozycję nie powinni pozostać obojętni szczególnie słuchacze Burzum, Drudkh, Moonsorrow czy nawet rodzimego Radogosta. W zespole Varmia drzemie ogromna moc, którą kwartet przekuwa w solidną porcję genialnego grania, po raz kolejny udowadniając, że Polak (przynajmniej w kwestii metalu) potrafi.

Ocena: 10/10

Płytę można zamówić tutaj.

Tagi: , , , , , , , , , , , .