Wednesday 13 – „Condolences” (2017)

Jeżeli zetknęliście się kiedyś z Murderdolls (którego gitarowym był między innymi Joey Jordison), to z pewnością nie obca jest Wam również postać Josepha Poole’a kryjącego się pod pseudonimem Wednesday 13. Muzyk od zawsze wierny tematyce horrorów, przenosi filmową rzeczywistość grozy do muzyki (wcześniej w takich zespołach jak chociażby Maniac Spider Trash, Frankenstein Drag Queens From Planet 13). Jego twórczość od zawsze odznaczała się również specyficznym poczuciem humoru, a raczej mówiąc wprost czarnym humorem, więc warto mieć do niej nieco dystansu i nie brać jej śmiertelnie poważnie.

O ile na poprzednich albumach skoczne, melodyjne utwory w konwencji horror punka stanowiły przeważającą ilość, tak na Condolences flirt z cięższymi brzmieniami przyjął formę zdecydowanie poważniejszego związku. Ten romans z metalem miał miejsce w pojedynczych przypadkach już na The Dixie Dead, z kolei dwa lata temu zacieśnił się na Monsters of the Universe: Come Out and Plague. Jednak to najnowsze dzieło Wednesday 13 stanowczo idzie w kierunku bardziej „masywnych” dźwięków. To jeden z pozytywnych aspektów nowego materiału.

Trochę się obawiałam, czy zespół nie zacznie powielać schematów z wcześniejszych krążków, ale pierwszy z singli What the Night Brings rozwiał moje wątpliwości. Cięższy, mroczniejszy, ale niepozbawiony bardzo charakterystycznej atmosfery grozy, dzięki gitarowym przesterom. I choć przed premierą całej zawartości albumu wydawał się dość oryginalny, to w towarzystwie następującego po nim Cadaverous, gdzieś ten czynnik wyróżniający się rozmył.

Nie brakuje kawałków definiujących styl Wednesday 13. Mam tu na myśli kolejny z singli Blood Sick, zawierający w sobie pierwiastek psychodelicznego romantyzmu, który w brzmieniu kapeli sobie bardzo cenię. Jednak i w tym przypadku znajdziemy łudząco podobne dźwięki w kolejnym na płycie Good Riddance.

Szczególnie mocarnymi riffami cechują się zaś You Breathe, I Kill czy Prey for Me. Taka intensywność w pracy gitar jest czymś poniekąd nowym, dlatego te dwa utwory przykuwają uwagę podczas odtwarzania. Ale perłą na płycie jest kompozycja tytułowa. Takiej atmosfery Wednesday 13 jeszcze nigdy nie stworzył. Tak mrocznej, ponurej i żałobnej. Sądzę, że brzmienia tego utworu nie powstydziłaby się nawet doom metalowa kapela. Całe instrumentarium genialnie podkreśla wydźwięk tekstu i funeralną atmosferę. Do tego wszystkiego bardzo udana solówka (zresztą podobnie jak w You Breathe, I Kill). Kawałek Condolences robi najlepszą robotę na całym wydawnictwie i wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Z każdym przesłuchaniem jestem tak samo pozytywnie zaskoczona.

Coś, czego nie jestem w stanie pojąć na całym Condolences to singlowe Cruel to You. Pomimo naprawdę dobrze zrobionego teledysku, jest to numer, który kompletnie nie pasuje brzmieniem do reszty albumu. Bardzo mocno zakotwiczony w stylistyce skocznego i melodyjnego horror punka, zdecydowanie bardziej pasuje na chociażby Fang Bang.

Wednesday 13 stworzył album odmienny od poprzednich. Nie odchodząc od tematyki grozy, osadził go w metalowej konwencji i wyszło to naprawdę dobrze. Przy tym zachował swój styl i nieskomplikowaną strukturę utworów, które w dalszym ciągu dostarczają rozrywki w ciekawej odsłonie. Oczywiście jest kilka słabszych punktów, jak wspomniany Cruel for You, czy łudząco podobne motywy w różnych kawałkach. Kierunek, jaki obrał ze swoim zespołem, konsekwentnie plasuje go bliżej ciężkich, aniżeli rockowych brzmień. Sądzę, że to dobra ewolucja, aby uniknąć chociaż w jakimś stopniu zjadania własnego ogona.

Ocena: 7/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Latest posts by Marta (Kometa) (see all)

Tagi: , , , , , , , , .