Absu, Beheaded, Shodan – Kraków (20.07.2017)

Lato zagościło w naszym kraju pełną gębą. Ostatnie tygodnie mimo burzowych przerywników mijały pod znakiem bezlitosnego słońca i niebywale trudnej do zniesienia temperatury (malkontent mode on). To jednak nic przy tym, co miało miejsce nieco ponad tydzień temu w klubie Warsztat. Niewielki klub mieszczący się na krakowskim Zabłociu przez kilka godzin zamienił się w prawdziwy przedsionek piekieł, a sprawcami tego całego zachodu był jak zawsze kolektyw Left Hand Sounds.

Pomimo nieplanowanej obsuwy, niewielkich rozmiarów salki koncertowej oraz braku klimatyzacji, atmosfera na koncercie była naprawdę przednia i nad wyraz rodzinna. Dlatego też na duży plus oceniam występ naszego rodzimego Shodan. Death metal wysokiego lotu (bądź lepszego sortu) świetnie przygotował publikę na dalszą część wieczoru. Choć klarowność brzmienia również pozostawiała wiele do życzenia, cały występ obejrzałem z wielką przyjemnością i przekonałem się w praktyce o niezwykłych umiejętnościach trójki Wrocławian. Jeżeli do tej pory, a mam nadzieję że są to tylko nieliczne wyjątki, nie mieliście okazji zapoznać się z debiutanckim albumem Protocol of Dying, to koniecznie musicie nadrobić te zaległości! Agresja, łomot, melodia, precyzja i technika podane w niezwykle profesjonalny sposób. Z niecierpliwością czekam na występ tych Panów z lepszym nagłośnieniem, a także nowym materiałem.

Koncert Beheaded także rozpoczął się od opóźnienia. Zajmując dogodne dla mnie miejsce, miałem okazję widzieć całe zamieszanie z przypalonym sprzętem. Niemniej jednak po opanowaniu całej sytuacji przez technicznych, zespół wyszedł na scenę i po prostu przypierdolił polskiej publice. Maltańczycy z każdym kolejnym numerem rozkręcali nie tylko siebie i swoje umiejętności, ale i całe zgromadzenie, któremu wyraźnie brakowało brutalnego death metalu. Na duży plus zasługuje perkusja, zarówno brzmieniem, jak i samą pracą garowego. Billie sprawdził się naprawdę wybornie, a kolejno odgrywane partie po prostu miażdżyły słuch w taki sposób jak lubię.  Muzycy bez najmniejszych skrupułów wycisnęli z zgromadzonych niewiernych tyle, ile się dało, a podejrzewam, że gdyby była możliwość, to pokusiliby się o jeszcze kilka dodatkowych zgonów. Nie będę ukrywał: choć na albumach to nie jest do końca moja bajka, tak podczas występu Beheaded udowodnili na czym polega ich magia.

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że zobaczę Absu w klubie mieszczącym się raptem 20 minut spacerem od mojego mieszkania i na dodatek za śmieszne pieniądze (bilet w przedsprzedaży był równy wartości dwóch ram fajek), to prawdopodobnie puknąłbym siebie i jego w głowę. Gdy Amerykanie pojawili się na scenie, w całym bojowym odzieniu, dopiero uwierzyłem, że właśnie spełnia się jedno z moich niewielkich marzeń. Co mogę rzec? Ludzie po prostu zwariowali, ale co w tym dziwnego, skoro ze sceny płynął siarczysty black/thrash najwyższej klasy. Duch Bathory unosił się w powietrzu, okvltystyczna aura roztaczała się w niewielkim pomieszczeniu, z którego ścian lała się nie tylko woda, lecz i spora dawka gniewu, śmierci i szaleństwa. Kondycja zespołu była wyborna, czego dowodem były nie tylko nieśmiertelne Highland Tyrant Attack czy Never Blow Out the Eastern Candles. Myślę, że sam Proscriptor pokazał wszystkim prawdziwkom tyrającym ze stylówy zespołu, iż w całym tym przedstawieniu nie ma nawet grama fałszu. Moment, w którym McGovern dał próbkę swoich wokalnych możliwości zapamiętam na długi czas, bo głos wydobywający się z drobnej postury lidera zabrzmiał niczym sam władca piekieł. Szkoda jednak, że w trakcie samego koncertu wadliwy sprzęt znów dał o sobie znać i to na dłuższą chwilę. Myślę, że to w dużej mierze mogło zaważyć o braku bisów i dość szybkiej ewakuacji zespołu ze sceny. Szkoda, bo liczyłem trochę na więcej, tym bardziej że cały występ to dla mnie (warto podkreślić, bo po koncercie dało się usłyszeć kilka opinii jakoby „całe to Absu jest przereklamowane”) prawdziwa klasa sama w sobie.

Pomijając złośliwość rzeczy martwych tamtego wieczoru i momentami brak tlenu na sali, ostatni przystanek polskiej części trasy Absu Beheaded był cholernie dobrym doświadczeniem. Bez przepychu, zbędnych dodatków, tylko diabeł, wódka i czołgi. Mam nadzieję, że skoro Left Hand Sounds tak świetnie czyta w moich myślach co do zapraszanych gwiazd, pozostaje mi jedynie czekać na kolejne wydarzenia spod znaku bezlitosnego metalu.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .