Closterkeller, Pampeluna – Bydgoszcz (19.11.2017)

Chłodny i deszczowy wieczór nie zachęcał do wyjścia z domu. Gdyby nie niedzielny koncert Closterkeller z nowym materiałem w bydgoskiej Estradzie, pewnie nawet nie pomyślałabym o postawieniu stopy w pierwszej napotkanej kałuży. Takiej okazji jednak nie mogłam odpuścić.

Wybór supportu był dość nieoczywisty. Pampeluna porusza się w zupełnie innych rejonach muzycznych aniżeli Closterkeller – twórczość zespołu bazuje na dźwiękach z pogranicza hardcore i metalcore. Trzeba przyznać, że Panowie konkretnie dołożyli do pieca. Przypuszczam, że dla fanów Clostera mogli być zaskoczeniem, aczkolwiek zostali przyjęci bardzo życzliwie. Niewątpliwie udało im się rozgrzać ludzi pod sceną. To nie tylko dzięki dynamicznym i melodyjnym kompozycjom oraz tekstom w językach latynoskich. Myślę, że bardzo dużą rolę odegrał kontakt pomiędzy zespołem, a publiką, bardzo przyjazne nastawienie, a także poczucie humoru muzyków stworzyło tę nić porozumienia. Już podczas koncertu Pampeluny mieliśmy okazję zobaczyć na scenie Anję Orthodox, która gościnnie wykonała z kapelą utwór Bo jo cie kochom. Nie obyło się bez sympatycznych improwizacji, uwag oraz dowcipnych tekstów między artystami na scenie.

I tak po energetycznym występie supportu klubem zawładnęły dźwięki otwierającej ostatni album Closterkeller utworu Viridiana. Na scenie wychodzili kolejno muzycy, a na samym końcu pojawiła się Anja w efektownym steampunkowym stroju. Tego wieczoru zespół zaserwował nam cały Viridian na żywo. Trasa promująca najnowsze wydawnictwo stanowi jedyną okazję dla fanów, aby usłyszeć każdą kompozycję w wersji koncertowej. Utwory brzmiały zdecydowanie mocniej niż na płycie. Anja była w znakomitej formie wokalnej. Przekonały mnie nawet numery, które na krążku niezbyt trafiły w mój gust – Pokój tylko mój i Strefa ciszy wybrzmiały naprawdę pięknie, wzruszająco i jeszcze bardziej emocjonalnie. Także Nocne polowanie w połączeniu z „kocią” choreografią wokalistki wydało mi się o wiele bardziej intrygujące. Nie mogę również nie wspomnieć o fenomenalnym wykonaniu Król jest nagi w towarzystwie Ali, córki Ola (gitara basowa). Dziewczynka, choć nieco onieśmielona tłumem ludzi, fajnie poradziła sobie z wyśpiewaniem fragmentu refrenów.

Zaprezentowanie materiału z Viridian nie miało jednak zakończyć tego wieczoru. Po krótkiej przerwie zespół ponownie pojawił się na scenie i zgrabnie oddzielił dwie części koncertu za pomocą coveru A-ha Minor Earth, Major Sky. W moim przypadku był to nostalgiczny powrót do mojego pierwszego koncertu Closterkeller w czasach licealnych, kiedy to właśnie również na żywo usłyszałam ten utwór w wykonaniu formacji. Druga część składała się z pozycji z wcześniejszych kolorowych wydawnictw. Miło było usłyszeć między innymi dawno niegrane Ate z odświeżoną solówką, Ziemię obiecaną, czy Ciszę w jej domu. Nie zabrakło również „stałych punktów programu”, jak grafitowego Na krawędzi i cyjanowej Władzy. Publika bardzo żywo reagowała na dobrze znane i lubiane kompozycje Closterkeller.

Oczywiście mimo dwóch części głównego setu nie zabrakło bisów. Obydwa były wyjątkowe. W Scarlett ponownie na scenie fani mogli usłyszeć Alę, która zachęcana brawami i owacjami osób na sali, już odważniej wyśpiewywała kolejne frazy tekstu. Powiedziałabym wręcz, że to wykonanie tego kawałka było na swój sposób urocze. Przeciwwagą dla wspomnianego utworu okazała się aranżacja W moim kraju. Szybka, ostra i z pazurem. W skutek przeszeregowania na scenie na basie zagrał techniczny zespołu – Jacek „Perkoz” Perkowski, zaś Adam Najman podkręcił brzmienie perkusji w tym kawałku podwójną stopą. Było wręcz piekielnie, co zresztą Anja niejednokrotnie poskreślała swoim… growlem. Dokładnie tak! To była najbardziej wyjątkowa interpretacja tego utworu, jaką dotąd słyszałam. Zakończenie koncertu odbyło się z ogromnym przytupem.

Kolejny wyjątkowy występ Closterkeller dobiegł końca. Już w recenzji Viridian wspominałam, że nie mogę się doczekać, aż usłyszę ten materiał na żywo. Nie zawiodłam się, z pewnością jak większość fanów, którzy od lat wiernie towarzyszą zespołowi na ich muzycznej ścieżce. Następna Abracadabra Tour zapewne już za rok. I zgodnie z tym, co Anja wspominała prawdopodobnie w jubileuszowych barwach Violet. Ale to już czas pokaże.

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , , , .