KYPCK, Spirit, Tankograd – Warszawa (03.02.2018)

3 luty bieżącego roku pozostanie dla mnie datą szczególną, ponieważ wtedy odbył się pierwszy w Polsce, klubowy koncert jednej z moich ulubionych kapel grających doom metal, czyli fińskiego KYPCK. Dla niewtajemniczonych warto wspomnieć, że Finowie w swoich smutnych pieśniach posługują się językiem rosyjskim.

Ale zanim na scenie klubu Pogłos zakotwiczył Kursk, publikę rozgrzały dwie polskie załogi. Pierwsza to nowy twór muzyczny, w pełni wpasowujący się w stylistykę muzyczną gwiazdy wieczoru – zespół Tankograd. Stołeczny kwartet nie ukrywa inspiracji zespołem Kypck, ale na pewno nie można tutaj mówić o chamskiej zrzynce. Przez niespełna pół godziny grupa świetnie zaprezentowała swoje możliwości. Posępne dźwięki wylewały się z głośników i wzorowo wkręcały publikę w doomowy nastrój. Twórczość zespołu charakteryzują teksty w języku, a dodatkowy plus trzeba uznać perkusistę odzianego w pasiastą koszulkę, jakby ledwo co uciekł z więzienia. Występ był na tyle dobry, że po występie chciałem zaopatrzyć się w płytę CD. Niestety, na chwilę obecną  kapelanie utrwaliła jeszcze swojej muzyki na fizycznym nośniku. Ma to się jednak  zmienić jesienią tego roku.

Kolejnym punktem wieczoru był duet Spirit grający progressive/doom/sludge metal.  Wiecie co? Zbierałem szczękę z desek klubu, słuchając i patrząc na to, co  muzycy robią na scenie. Istne szaleństwo!Raz sludge’owy ciężar, innym razem kobongowa progresywność. Piosenki zaprezentowane na koncercie w większym stopniu były instrumentalne, bo głos Piotra był jedynie  skromnym dodatkiem. Gitarowe łamańce świetnie współgrały z perkusyjnymi aranżami. Jednym słowem – genialny „hałas”!

Pierwszy raz Kypck widziałem  na Brutal Assault, ale wszyscy wiemy, że koncert w klubie rządzi się swoimi prawami. Kiedy ogłoszono, że doom metalowcy zagrają w Polsce, byłem bardziej niż pewien, że na tym koncercie muszę się stawić obowiązkowo. Zespół zaczął z „wysokiego C” utworem Stalingrad z debiutanckiej płyty Cherno. Gołym okiem widać było, że nie ma mowy o przypadkowej publice.Kilka osób razem z wokalistą Erkkim odśpiewało słowa tego utworu. Zespół zaprezentował dość przekrojowy set, a na liście nie zabrakło sztandarowych utworów jak Ya svoboden, Chernaya dyra, Voskresenie, Prorok, Rusofob oraz kvltowej Alleya Stalina. Po zagraniu około 12 utworów kapela zeszła ze sceny, jednak polska publika nie dawała wygraną i domagała się bisu. Udało się. Zagrali jeszcze Imena na stene, natomiast kolejny kawałek, zgodnie z tym jak zapowiedział frontman, zainspirowany był pobytem w Polsce. To było pewne, że czeka nas Deti Birkenau. To było „coś”, usłyszeć tę piosenkę na żywo – totalne ciary.

Koncert był niezwykły, a dla Deerhunter Bookings ślę pokłony, że sprowadzili ten zespół do Polski. Mam tylko nadzieję, że to początek częstszych wizyt Kypck w Polsce, bo wokalista nie raz dziękował fanom za reakcje, jak i wyciągnięcie ich zza kulis na bisowe utwory.

Bym zapomniał. Podczas  ostatniego utworu jeden z fanów przyniósł z baru zestaw pięciu kieliszków z wódką i ustawił je na scenie przed muzykami. Pod koniec utworu gitarzysta (z gitarą na kształt Kałasznikowa) oraz basistą (z jedną struną w gitarze) wychylili po kieliszku, natomiast jeden z fanów postanowił osobiście napoić pozostałych trzech muzyków Kypck. To się nazywa gościna!

для здоровья (na zdrowie) i do zobaczenia na następnym koncercie!

Autorem zdjęć jest Krzysztof Skuła.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .