Nocny Kochanek, Silver Samurai – Żory (30.04.2017)

Nocny Kochanek. Zespół, do wydawnictw którego czaiłem się jak pies do jeża. Do Hewi Metalu i Zdrajców Metalu podchodziłem parokrotnie, próbując przekonać się do zespołu, który robi niezłą furorę w Polsce. Moje próby sczezły na niczym, bowiem wciąż nie czułem się w żaden sposób zmotywowany do częstszego słuchania kapeli. Wciąż zniesmaczony pomyślałem więc, że mogę dać Nocnemu Kochankowi ostatnią szansę i pójść na ich koncert.

Była niedziela, 30 dzień kwietnia. Wydarzenie miało miejsce w Stodole. Nie chodzi jednak o znany warszawski klub ani o rolniczy budynek gospodarczy. Koncert odbył się w żorskim Miasteczku Westernowym Twinpigs, na terenie którego mieści się budynek zwany Stodołą. Miasteczko gościło już kilka znanych polskich kapel, do których zaliczyć można chociażby Illusion czy Luxtorpedę. Powoli zapadał zmrok, kowboje rozeszli się do swoich domów, a Twinpigs ponownie przejęli fani rocka i metalu.

W roli supportu wystąpił tyski zespół Silver Samurai, którego nazwa inspirowana jest postacią z uniwersum komiksów Marvel. Kapela, poruszająca się w klimatach hard rock i glam metalu, wydała w 2009 roku udany krążek pod tytułem Back to the 80’s, skierowany głównie do fanów Van Halen, Whitesnake czy Def Leppard. Grupa z Tychów ma wszystko, co miały grupy szalejące po Sunset Boulevard. Występ Silver Samurai był świetną rozgrzewką przed gwiazdą wieczoru. Przyjemne granie i dobry pokaz umiejętności scenicznych supportu nie zapowiadał tragedii, która miała się wydarzyć niedługo później.

No dobra, tragedia to może za duże słowo. Gdy na scenie pojawili się Kochankowie, publiczność kompletnie oszalała, tańcząc, skacząc, i śpiewając praktycznie wszystkie teksty piosenek razem z wokalistą. Utwory o alkoholu, kebabach, smokach. Doskonale rozumiem, że materiał Nocnego Kochanka może śmieszyć, natomiast do mnie rynsztokowy humor w muzyce nie do końca trafia. Nie zgadzam się też z opiniami, że gdyby zmienić teksty na nieco poważniejsze, to piosenki zespołu broniłyby się pełną parą. Na żywo ta grupa pozbawiona jest energii, nie gra czysto i wydaje się sztuczna, przywdziewając maskę kabareciarzy, podczas gdy jeszcze jako Night Mistress, Chłopaki cięli całkiem porządny thrash. W tym quasi śmiesznym wydaniu kompletnie ich nie kupuję. Nagłośnienie podczas koncertu było tak tragiczne, że bas i gitara rytmiczna ginęły gdzieś, pogrzebane nudnymi solówkami i łupaniem w gary bez większego polotu. Skoro ani na trzeźwo, ani po paru piwach nie byłem w stanie przekonać się do Nocnego Kochanka, to grupa ta jest dla mnie kompletnie przegrana. Nigdy nie uda mi się chyba zrozumieć fenomenu metalowego kabaretu, jakim jest ten wytwór chorej imaginacji Bartosza Walaszka, twórcy serialu Kapitan Bomba.

Niemniej jednak brawa należą się organizatorom, czyli Miasteczku Twinpigs, głównie za stworzenie niezwykłego klimatu w swoim parku rozrywki. Może i koncert gwiazdy wieczoru nie był zbyt udany, ale przyciągnął sporą liczbę zainteresowanych, co miejmy nadzieję przełoży się na decyzję o organizacji kolejnych wieczorów z rockiem i metalem w tym jakże ciekawym miejscu.

Tagi: , , , , , , , , .