Soulstone Gathering Warm Up Party 2017 – Kraków (22.09.2017)

Piątek, 22 września br., siedzę bez planów na wieczór (i najbliższą przyszłość), łeb pęka od ostatniego przepracowania, generalnie nic tylko do piachu lub kula między oczy. Na szczęście chłopaki z kolektywu Soulstone Gathering zmajstrowali w krakowskim ZetPeTe imprezę, która choć na moment pozwoliła przegonić deszczowo-jesienną aurę i przenieść nas gdzieś w sam środek skwaszonej pustyni w Ameryce. Nie ma to tamto, wchodzę w to!

Do klubu wjeżdżam mniej więcej w połowie zaplanowanego setu miejscowego PurpleHaze Ensemble, którzy grają swój pierwszy od przeszło trzech lat koncert w rodzimym mieście. Nie mam zamiaru zbytnio rozwodzić się na temat występu, który w dużym skrócie nie trafił do mnie w żadnym aspekcie. Moim zdaniem czegoś zabrakło, może to wspomniany przez wokalistę stres albo po prostu całkowicie inna, wykraczająca poza moje upodobania bajka. Część publiki była zadowolona, inni podobnie jak ja czekali na kolejny zespół.

PurpleHaze Ensemble

Występ Sinoptik mogę uznać za jeden z dwóch najmocniejszych punktów wczorajszego wieczoru. Ukraińskie trio weszło na scenę i praktycznie od samego początku zaczarowali mnie wieloma aspektami. Muzyka, energia bijąca od muzyków, rewelacyjnie zbudowany set i przede wszystkim umiejętności perkusisty. Mieszanka psychodelii i stadionowego rocka sprawdziła się idealnie, co przełożyło się na reakcje zgromadzonych (nie)wiernych. Z niecierpliwością czekam na kolejny występ, bo 60 minut to zdecydowanie za mało dla tak imponujących i zajebistych dźwięków, jakie zaserwowali nasi wschodni sąsiedzi. Jeżeli podobnie jak ja nie mieliście okazji wcześniej słyszeć Sinoptik, to polecam jak najszybciej nadrobić zaległości. Wierzę, że na waszych twarzach pojawi się zawadiacki uśmiech, a w głowie zrodzą się myśli: „dlaczego tak późno?!”.

Sinoptik

Następnie przyszedł czas na brudny, piwniczny i maksymalnie wściekły miks bluesa, hardcore punka i stoner/sludge. Chyba tak najłatwiej opisać muzykę, jaką prezentuje wrocławska O.D.R.A. Nie ukrywam, że Panowie byli jednym z głównych powodów, dla którego pojawiłem się w ZetPeTe. I cóż mogę rzec. Czterech Panów zainstalowało się na scenie i pokazało, że ich muzyka z płyt broni się również na żywo. Choć spodziewałem się większego szaleństwa ze strony publiki, to i tak trzeba przyznać, że koncert należał do tych, które warto zaliczyć. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to ciężar – wydaje mi się, że poziom brutalności, jaki zespół osiągnął na swoich wydawnictwach nie został w 100% przeniesiony na deski sceny. Niemniej jednak, jeżeli tylko macie okazję wziąć L4 bądź planujecie chorobowe, to niech lekarz napisze w diagnozie, iż powodem była O.D.R.A.

O.D.R.A.

Spaceslug niejednokrotnie zebrał wysokie noty w recenzjach swojego dotychczas wydanego materiału, co wcale mnie nie dziwi. Połamany rock psychodeliczny z nutą stonera stanowił świetny podkład do wewnętrznej podróży. Momentami delikatnie, wręcz atmosferycznie, lecz bez nadmiernej lekkości, innym razem mocno i także w racjonalnych proporcjach. Wrocławianie kupili zarówno mnie, jak i zgromadzoną na koncercie wiarę. Czy trzeba coś dodawać? Tak! Było zdecydowanie za krótko!

Spaceslug

Wisienką na tym rockowym torcie był weteran polskiej sceny stoner, czyli Weedpecker. Mógłbym tutaj rozwodzić się o ich występie, ale chyba nie starczyłoby miejsca w tej relacji. Klasa przed duże Ka, Magia przez duże eM, Trip przez duże Te itp. itd. W tym miejscu mogę wprost przekazać informację organizatorom, że założenie, iż to nie będzie tylko koncert – zostało wypełnione w 100%. Najlepszym dowodem jest to, że praktycznie od powrotu do domu nie wałkuję nic innego jak oba albumy Warszawiaków. Obawiam się, że stopień zmian w moim mózgu jest na tyle duży, iż potrwa to jeszcze przez naprawdę długi czas. Jak dla mnie to jeden z najlepszych koncertów, jaki miałem okazję przeżyć w tym roku.

Weedpecker

Organizacyjnie wszystko wypadło naprawdę na medal! Nagłośnienie, wizualizacje i otoczka wokół całego koncertu stanowiła świetne uzupełnienie dla muzyki, która w różnych odsłonach przyprawiała o ciarki na skórze. Szkoda jedynie, że frekwencja nieco nie dopisała, co na tle dużej sali ZetPeTe wyglądało trochę słabo. Kończąc, nie pozostaje mi nic innego jak w imieniu swoim i organizatorów już teraz zaprosić na Stonerowe Dni Małopolski czyli Soulstone Gathering Festival 2017! Join to the circle and have fun motherfuckers!

Autorem zdjęć użytych w relacji jest: Do tańca, nie do różańca.

Maciej

Maciej

Psoty i bibeloty.
Maciej

Latest posts by Maciej (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .