Testament, Annihliator, Death Angel – Warszawa (15.11.2017)

Trzy thrashowe legendy podczas jednego wieczoru, to zestaw bardzo kuszący. Nie dziwi więc fakt, że oba polskie koncerty (zorganizowane przez Knock Out Productions), zostały wyprzedane. Ja zaliczyłem warszawski show w Progresji.
Rolę „otwieracza” na tej trasie pełni Death Angel, zespół, który kiedyś bardzo wysoko plasował się w metalowych rankingach. Najlepszy czas panowie mieli w końcówce lat 80., czas zwieńczony wydaniem albumu „Act III”. Po przerwie trwającej ponad dekadę powrócili i od 2004 roku dość regularnie prezentują swoim fanom kolejne albumy. „The Evil Divide” to ostatni z nich (wydany rok temu). Od utworu z tej właśnie płyty „Father Of Lies” Amerykanie zaczęli swój czterdziestominutowy występ. Wybór dobry, ale niestety nagłośnienie nie pozwoliło za bardzo cieszyć się wykonaniem. Stałem pod samą sceną i ledwo słyszałem wokal Marka Oseguedy, z trudem przebijający się przez gitarowy „mur”. Przez moment wydawało się, że jest lepiej, kiedy zabrzmiał utwór „Claws In So Deep” (z płyty „Relentless Retribution”), ale jednak to była płonna nadzieja. Publika mimo wszystko dopingowała muzyków i nieźle się bawiła – zwłaszcza przy klasyku wydobytym z debiutanckiej płyty D.A. – „Mistress of Pain”.

Annihilator, który opanował scenę po przerwie przywiózł ze sobą scenografię z grafiką okładki swej najnowszej płyty „For The Demented”, która w sklepach znalazła się dokładnie w tym miesiącu.. Jeff Waters i jego koledzy mieli 50 minut do dyspozycji i ten czas wykorzystali na przyspieszony przejazd przez całą dyskografię. Począwszy od najnowszego numeru„Altering The Alter”, przez „King Of The Kill” (tytułowy z czwartego albumu), do staroci z debiutu – „Alison Hell” i „W.T.Y.D”. W sumie program składał się z ośmiu kawałków, wśród których mnie akurat najbardziej rozruszał „Set The World On Fire”. Jeff po raz kolejny pokazał, że jest jednym z najlepszych gitarzystów w tej branży i świetnie się bawi graniem na żywo. Publika to doceniła, więc mam nadzieję, że Annihilator szybko do nas wróci.

Testament promuje aktualnie ubiegłoroczny album „Brotherhood of the Snake”. Na scenie kwintet z Kalifornii zameldował się punktualnie o 21.30 i rozpoczął show utworem tytułowym z niej, a potem zaaplikował publice jeszcze kilkanaście kompozycji z całej swej historii. Panowie są teraz w bardzo dobrej formie i dali temu wyraz, przygotowując zróżnicowany, energetyczny show w klasycznym, heavy-metalowym stylu. Każdy z instrumentalistów miał swoje pięć minut na solowy popis. Najbardziej efektownie oczywiście wypadł w tej „rywalizacji” Alex Skolnick, który zaserwował niezwykle ognisty splot dźwięków, ale niewiele tylko ustępował mu Steve DiGorgio, który ze swego basu wykrzesał także mocny i wyrafinowany strumień akordów. Jego solo poprzedziło odegranie kompozycji „Urotsukidoji” (z płyty „Low”), w której ten instrument odgrywa czołową rolę, i to był też jeden z najlepszych fragmentów występu.
Chuck Billy jak zwykle oprócz śpiewania także grał (jak to ma w zwyczaju), na… statywie mikrofonu. Zapowiadał większość numerów, rozkładał i prezentował flagi z nazwą Testament „wyprodukowane” przez fanów (wrzucane na scenę), a cały band przypominał coraz starsze numery. Do setlisty trafiły jeszcze m.in. „Into The Pit”, „Souls Of Black”, kosmiczny „Electric Crown”. „First Strike is Deadly” czy „New Order”.
Już się obawiałem, że pominą całkowicie album “Practice What You Preach”, ale w dogrywce zabrzmiał znakomity utwór tytułowy z wybrany z tej płyty. Na finał zaś Amerykanie jeszcze raz cofnęli się do debiutu i dokopali fanom numerem, który jest wizytówką debiutu – “Over The Wall”.
Podsumowując, te trzy formacje udowodniły po raz kolejny, że thrash jeszcze całkiem nie umarł. Oczywiście najwięcej argumentów na tak daleko idącą tezę dostarczył Testament, ale pozostałe grupy też zrobiły co mogły. Gdyby jeszcze nagłośnienie poprawić, to byłoby blisko ideału. Tak czy owak, kto był tego wieczoru w Progresji na pewno nie żałuje, bo w takiej konfiguracji mogą już tu nie wrócić…

Autorem relacji jest Radek Bruch.
Zdjęcia wykonał Aleksander Honc / Photocoder.pl

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , .