Ulver – Gdańsk (26.11.2017)

Najnowsze dzieło zespołu Ulver noszące tytuł „The Assassination of Julius Ceasar” wzbudziło sporo zdziwienia, nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy norweski zespół dobitnie i bezlitośnie opanowuje kompletnie inny styl muzyczny niż ten, do którego zdążył przyzwyczaić fanów. Tym razem padło na mroczny synth-pop lat 80. i koncerty opiewające w piękne pokazy laserowych świateł. Uważam, że listopadowe show w gdańskim B90 jeszcze długo nie da mi o sobie zapomnieć.

A wszystko rozpoczęło się niespodzianką, bo zainteresowanym długo nie zdradzano, kto wystąpi jako support. Okazał się nim Stian Westerhus, gitarzysta, który miał swój wkład w powstanie nowego albumu Ulvera, a który teraz towarzyszy Norwegom w trasie koncertowej. W dość oszczędnym oświetleniu i poprzez plejadę przedziwnych efektów gitarowych, podczas dwudziestu minut występu ten muzyk zmienił moje pojęcie o możliwościach dźwiękowych instrumentu. A zaczęło się tak niewinnie! Delikatny wokal ze słodkim akompaniamentem dość szybko przerodził się w kakofonię, której ledwo dało się słuchać, a jednak zaskakująco hipnotyzująco wciągała. Ten krótki pokaz umiejętności i kreatywności norweskiego muzyka zrobił na mnie duże wrażenie, które musiałam przetrawić zanim dotarło do mnie, co właśnie się wydarzyło.

Solowy wstęp Westerhusa płynnie przeszedł się w wyczekiwany koncert, bowiem reszta członków zespołu kolejno dołączała do swojego gitarzysty na scenie, rozpoczynając koncertowe odegranie całego nowego albumu – zakapturzeni, bez standardowego światła i praktycznie bez nawiązywania kontaktu z publiką, z wyjątkiem skromnego „dzięki” z ust Kristoffera Rygga.
Czy zmiana stylu to moda na wracanie do lat 80., zachcianka Norwegów albo odkrywanie nowych horyzontów muzycznych – moim zdaniem najważniejsze pytanie brzmi: kogo to obchodzi? Koncert był świetny, dokładnie przygotowany i przemyślany, słuchało się całości w niemym zachwycie. Mroczne kompozycje, mocno rytmiczne i energetyczne, wprowadzały w trans od pierwszej chwili. Swój udział w całym show na pewno miały efekty świetlne, tworząc piękne wzory, dym i specyficzne wizualizacje na ekranie za muzykami.
Oprócz całego „The Assassination of Julius Ceasar” set zasiliły dwa utwory z EPki: „Echo Chamber (Room of Tears)” i „Bring Out Your Dead”. W ramach bisu widownia entuzjastycznie przywitała też aż nazbyt oczywiste nawiązanie do stylu lat 80., czyli cover hitu „The Power of Love” Frankie Goes To Hollywood.

Dla mnie było to najlepsze trójmiejskie wydarzenie tego roku. Oczywiście, nowy album Ulvera, jak i prawdopodobnie sam koncert, na pewno mają swoje minusy, jednak nie poświęciłam zbyt wiele czasu, aby się nad nimi zastanawiać. Jedyna rzecz, którą bym zmieniła, to czas trwania koncertu. Zazdroszczę wszystkim, którzy to doświadczenie mają jeszcze przed sobą, a ja tymczasem patrzę na zdjęcia i cieszę się, że miałam okazję doświadczyć takiej magii.

 

Autorką zdjęć jest Wiktoria Wójcik.

Urszula

Urszula

Generalnie to będę kiedyś leczyć raka i klonować ludzi, ale lubię coś napisać od czasu do czasu.
Urszula

Latest posts by Urszula (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .