At the Gates – „My gramy death metal. I nie tylko”.

Życie pasją nie zawsze bywa łatwe. Życie z muzyki metalowej tym bardziej. Poza koncertowaniem i nagrywaniem kolejnych albumów, świat nie stoi w miejscu, większość artystów musi funkcjonować na wielu płaszczyznach, by godnie znosić trudy codzienności. Tomas „Tompa” Lindberg, legendarny wokalista szwedzkiej ekipy At the Gates, oraz Grotesque, Skitsystem, The Lurking Fear, Lock Up, Nightrage, Disfear, radzi sobie doskonale. Od lat śledzę zaangażowanie oraz wszystkie muzyczne drogi tego utalentowanego muzyka i niniejszym z dumą zapraszam do zapisu rozmowy, którą miałem przyjemność przeprowadzić jakiś czas temu dzięki uprzejmości Century Media Records. O kulisach rozpadu At the Gates u szczytu swojej kariery, ukrytym znaczeniu enigmatycznego tytułu debiutu oraz co nowego czeka nas wraz z wydaniem najnowszego albumu dowiecie się poniżej. Zapraszam!

Interview with Tomas „Tompa” Lindberg in English version (PDF file)


Dobry wieczór Tomas, jestem Marcel, reprezentuję webzine kvlt.pl. Na początek chciałbym Ci powiedzieć, że jestem podekscytowany tym wywiadem. Jesteś jednym z moich największych idoli i natchnień. Nie mogę uwierzyć, że właśnie rozmawiam z tak ważną osobistością. Jak się masz?

Bardzo dobrze, wielkie dzięki za miłe słowa.

Zacznę od najnowszych doniesień z obozu At the Gates. Wydaliście ostatnio singiel promujący To Drink from the Night Itself. Muszę przyznać, że uwielbiam ten utwór. Co już teraz możesz powiedzieć o nadchodzącej płycie? Mógłbyś ją porównać w jakiś sposób do Waszego poprzedniego albumu, At War with Reality?

Po zakończeniu prac nad At War with Reality czuliśmy, że album ten mógł być bardziej brawurowy i troszeczkę mniej przystępny. Chcieliśmy tym razem stworzyć coś bardziej wymagającego dla nas i dla naszych słuchaczy, co wymagałoby więcej wysiłku, aby się w to wdrożyć. Zasadniczo coś bardziej deathmetalowego i trochę bardziej progresywnego. Taki był plan na tę płytę.

18. maja ukaże się Wasz szósty pełnowymiarowy album. Jakie ukryte znaczenie kryje się za tytułem To Drink from the Night Itself ? Te słowa padły już w tekście do utworu Order from Chaos z At War with Reality, to powiązanie?

To prawda! Jesteś pierwszą osobą, która to zauważyła! (śmiech) Nikt do tej pory tego nie odkrył!

Dzięki wielkie, porządnie się przygotowywałem do tego wywiadu! (śmiech)

Zawsze umieszczamy odniesienia w tytułach naszych płyt i w naszych tekstach w celu wykreowania tej „bramy” do naszego małego świata. Robimy to, aby słuchacze mogli odczuć emocje, które staram się przekazać moimi tekstami i muzyką. O to właśnie z grubsza chodzi. Ogólnie rzecz biorąc, jest to sposób, którym staram się opisać wpływ emocji na tworzenie niezwykle istotnej i niecierpiącej zwłoki sztuki. To właśnie jest metafora To Drink from the Night Itself


 
Chciałbym chwilę pomówić o przeszłości. Co było powodem rozpadu grupy w 1996 roku? Można powiedzieć, że wraz z wydaniem Slaughter of the Soul niemal przebiliście się do mainstreamu. Mieliście świat u stóp, a jednak zdecydowaliście się uśmiercić AtG.

Mieliśmy zaledwie 20 lat. Byliśmy młodym zespołem i nagle znaleźliśmy się na oczach wszystkich. Było mnóstwo koncertowania, stresu. Jeszcze się z tym wszystkim nie pogodziliśmy, ledwo co wyszliśmy z college’u, nie wiedzieliśmy jak zachować się w takiej sytuacji. Byliśmy zmęczeni ciągłymi trasami. Teraz, po latach, zrobilibyśmy sobie przerwę od koncertowania, pogadalibyśmy o tym. Ale wtedy byliśmy trochę jak David Shore, wiesz, bardziej byliśmy zainteresowani życiowymi problemami niż parciem do przodu z zespołem. Myślę, że to wszystko przez nasz wiek. Jeżeli to stałoby się teraz – o kurde, przecież tak prawie się stało! – Anders (Björler, wieloletni gitarzysta AtG – przyp. red.) prawdopodobnie czuł się tak samo jak po wydaniu Slaughter of the Soul. Ale teraz rozmawialiśmy o tym na spokojnie, daliśmy mu szansę przemyślenia sprawy. Opuścił zespół, ale znaleźliśmy zastępstwo i nagraliśmy nową płytę. Teraz umiemy radzić sobie z tego typu problemami. Wtedy nie umieliśmy.

Jak zareagowałeś na ogólnoświatowe uznanie, jakie spotkało Slaughter of the Soul? Jak możesz odnieść się do faktu, że  według wielu krytyków, analiz i zwykłych fanów album ten stał się kamieniem milowym sceny melodeathowej? Co możesz powiedzieć o wpływie, jaki miał na współczesną scenę metalową?

Wiesz, oczywiście, że jestem szczęśliwy z powodu pozytywnego odbioru tej płyty na przestrzeni lat. Ale wtedy byliśmy jedynie undergroundową deathmetalową ekipą, która właśnie wydała płytę. Otrzymała lepsze recenzje niż wszystkie nasze poprzednie dokonania, co wiązało się z dłuższymi trasami koncertowymi. Niemniej jednak, nigdy nie zauważyliśmy przełomu w odbiorze naszej muzyki. To wszystko wydarzyło się po tym, jak zdecydowaliśmy zakończyć działalność, więc ciężko powiedzieć. Jeżeli chodzi o łatkę melodyjnego death metalu, to jest to coś, co wymyślili inni. My nigdy nie nazywaliśmy się melodeathową ekipą. My gramy death metal. I nie tylko.


 

Ale czy nie uważasz, że Wasza muzyka stanowiła inspirację dla takich zespołów, jak In Flames, Dark Tranquillity itd.?

Tamci goście pochodzą z tego samego miasta, co my. Trzymaliśmy się razem od 16 czy 17 roku życia, więc w pewien sposób każdy na każdego miał pewien wpływ. Jeden namawiał drugiego do założenia zespołu i zachęcał do dążenia do bycia lepszym niż inni. Ale muzycznie widzę dużą różnicę pomiędzy naszymi zespołami i myślę, że każdy z In Flames czy Dark Tranquility powiedziałby to samo. W każdym razie, At the Gates zawsze był bardziej deathmetalowy niż tamte grupy.

Jak to jest z powrotem grać z At the Gates? Szczególnie teraz, gdy Wasz comeback został tak dobrze przyjęty?

Jest wspaniale. Chodzi mi o to, że jesteśmy w bardzo korzystnej sytuacji zaraz po naszej reaktywacji. Nasi fani są bardzo wyrozumiali i bardzo nas wspierają. Pomimo tego, że jest to wymagająca muzyka, nie przyjęli naszego nowego materiału z niechęcią, lecz ze zrozumieniem. Oni ją rozumieją, cieszą się nią i bronią jej. Utwory z At War with Reality bardzo dobrze wypadają na żywo i tak było od samego początku. Teraz, gdy zaczęliśmy grać piosenki z To Drink from the Night Itself, one również bardzo dobrze się przyjmują. Jesteśmy szczęśliwcami, że jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji. Nasz comeback okazał się sukcesem, ale to tylko i wyłącznie dzięki naszym fanom.

Powróćmy na chwilę do początków Waszej działalności jako At the Gates. Wasz debiut jest jednym z moich ulubionych albumów wszech czasów. Zawsze chciałem znać genezę tego albumu. Co oznacza ‘Redin the Sky? Co możesz powiedzieć o koncepcie tej płyty? Czy w ogóle jest jakaś głębsza idea, która jest motywem przewodnim tego wydawnictwa?

Utwory na tej płycie nie mają żadnego lirycznego powiązania. Na albumie znajduje się dużo różnych rzeczy. Do pracy nad The Red in the Sky Is Ours przystąpiliśmy z mottem wywodzącym się z głębi naszych dusz, które wiele dla nas znaczyło. Zawierało ono trochę desperacką i rewolucyjną nutę. The Red in the Sky Is Ours jest metaforą odzyskiwania swego własnego mikroświatka i generalnie życia. Dlatego właśnie często mówię, że To Drink from the Night Itself jest bliźniakiem naszego debiutu. Może nie w kontekście dźwięku, ale emocji, ponieważ jest to ten sam rodzaj naglącej i płomiennej desperacji, która wypełniała nasze serca podczas pracy nad najnowszą, jak i debiutancką płytą. To również z tego powodu To Drink from the Night Itself ma krwistoczerwoną okładkę.

A propos pierwszego albumu, utwory takie, jak Windows, Within i Neverwhere to przykłady absolutnej perfekcji. Czy jest szansa, że zaczniecie grać je na żywo? Wiem, że Wasza obecna set lista niezbyt często zawiera utwory z Waszych wczesnych płyt. Skupiacie się głównie na materiale z At War with Reality i Slaughter of the Soul. Czy odpalicie jakieś rzadkie kąski?

Cóż, prawie zawsze gramy co najmniej jedną lub dwie piosenki z The Red in the Sky Is Ours. Zawsze gramy Kingdom Gone. Jeżeli nie jest to krótki festiwalowy set, staramy się zagrać co najmniej jeden utwór. Często również graliśmy Windows. Na naszej powrotnej trasie w 2008 roku odkurzyliśmy parę razy również Neverwhere. Ale oczywiście wszystko jest możliwe. Kiedy masz wiele płyt a ludzie lubią różne albumy, ciężko jest jest wybrać, które piosenki powinny znaleźć się na setliście. Staramy się grać po jednej z każdego wydawnictwa, gdy tylko nie jesteśmy ograniczeni do krótkiego setu na festiwalu.

At the Gates, 1995

Zapomniałem dodać, że jestem zagorzałym fanem Twoim tekstów. Czy rozpoznajesz te słowa?

I hear music and it guides me

On my quest to infinity

A harbor appears within the mist

It’s a lighthouse, a sunrise

For a soul starved of light

O tak, to z Within!

Oczywiście! To super, że po 26 latach jesteś w stanie rozpoznać te słowa. Within ma jeden z najlepszych tekstów, jakie w życiu czytałem. Skąd czerpiesz inspiracje dla swoich wersów?

Za każdym razem jest inaczej, ale głównie z literatury. Mniej więcej w trakcie prac nad debiutanckim albumem At the Gates odkryłem Aleistera Crowleya i jego dzieła, więc to on wtedy był moim głównym źródłem inspiracji. Starałem się pojąć bardziej filozoficzną stronę Crowleya na naszych pierwszych płytach. Zawsze coś innego przykuwa moje zainteresowanie. Piosenki są dla mnie jak obrazy, które muszę wypełnić słowami. Tylko dlatego udaje mi się stworzyć pełen metafor, abstrakcyjny i awangardowy krajobraz. To wszystko jest jak ogromny obraz, który musi zostać wypełniony słowami, które uczynią go kompletnym. Ciężko jest to wytłumaczyć, ponieważ to wszystko dzieje się wewnątrz mnie.

Następne pytanie dotyczy ‘The Burning Darkness’. Koncept wprowadzony został na Waszym drugim albumie, With Fear I Kiss the Burning Darkness. Później pojawił się w tekście piosenki Heroes and Tombs. Co znaczy dla Ciebie ‘The Burning Darkness‚?

Cóż, ‘The Burning Darkness’ również jest czymś w rodzaju ‘Idź dalej, oczyść się z emocji, bądź w pełni żywy i przytomny. Nie lękaj się niczego, korzystaj w pełni z życia’. Tego rodzaju metaforą jest ‘The Burning Darkness’.

The Lurking Fear

Zostawmy na chwilę At the Gates. Twój poboczny projekt, The Lurking Fear, w ubiegłym roku zadebiutował na rynku muzycznym. Dla mnie to bardzo dobra płyta, miałem nawet szansę napisać do niej recenzję. Jestem pod wielkim wrażeniem brzmienia tego albumu. Czy ponowne granie surowego death metalu sprawiało Ci radość? Co sam sądzisz o tej płycie, jakie są Twoje przemyślenia na jej temat?

O, to był fantastyczny okres w naszych życiach. Chcieliśmy znowu grać surową muzykę. Z perspektywy czasu, ale również wybiegając do przodu, nie straciliśmy esencji czystego death metalu. Jesteśmy niesamowicie podekscytowani i wciąż kroczymy naprzód. Mamy zaplanowane parę koncertów na wiosnę i lato, zaczęliśmy również prace nad nową płytą. W pełni skupiamy się nad At the Gates, a The Lurking Fear wciąż pracuje pełną parą. Widzę, że rozumiesz, o co chodzi w tej muzyce.

Czy planujecie odwiedzić Polskę w najbliższej przyszłości? Ostatni raz byliście tu w 2015 roku, a od tego czas nasz głód At the Gates radykalnie się nasilił.

To wspaniale! Oczywiście, musimy odwiedzić Polskę. W tej chwili ustalamy szczegóły naszej europejskiej trasy, wiesz, rzeczy takie, jak wybieranie zespołów, z którymi mamy się na nią udać. Myślę, że w ciągu miesiąca pojawi się ogłoszenie. Jeżeli Polska nie znajdzie się na tej trasie, zrobimy tak, jak ostatnim razem i przyjedziemy na mniej więcej 4 koncerty na krótką trasę po Polsce.

Na koniec chciałbym zapytać Cię o Twój drugi (a może pierwszy?) zawód. Słyszałem, że jesteś nauczycielem przedmiotów społecznych (geografia, historia, wiedza o społeczeństwie) w szwedzkiej szkole. Lubisz uczyć? Jak udaje Ci się pogodzić koncertowanie z Twoimi zespołami z przekazywaniem wiedzy uczniom? Pogodzenie tak różnych zawodów musi być bardzo trudne.

Nie są to wprawdzie zróżnicowane zawody. Chodzi w nich głównie o przykuwanie ludzkiej uwagi i zainteresowania tym, co mówię. W tym aspekcie są praktycznie takie same. Nie muszę zmieniać ról. Oba zawody uczą mnie rzeczy, które wykorzystać mogę w drugim z nich. Jest to oczywiście głównie logistyczny koszmar, ale na szczęście cieszę się dużym wsparciem moich kolegów z pracy, mojego szefa a także mojego zespołu. Teraz, gdy udamy się na trasę promującą To Drink from the Night Itself, będę musiał wziąć wolne, by móc w pełni skupić się na koncertowaniu.

A czy Twoi uczniowie wiedzą, że jesteś członkiem deathmetalowego zespołu?

Oczywiście, że wiedzą! Aczkolwiek nie robię wokół tego szumu. Znasz mnie (śmiech), jestem skromnym człowiekiem, nie staram się tym afiszować. Oni rozumieją, że w szkole musimy skupić się na tym, po co tam jesteśmy. To jest najważniejsze.

Muszę zapytać. Ale czy podczas lekcji nie rozprasza ich fakt, że ich nauczyciel to legendarny deathmetalowy wokalista?

Cóż, death metal nie znajduje się na ich radarze (śmiech). Słuchają absolutnie innej muzyki, ale sądzę, że fajne jest, że mogą włączyć youtube aby pokazać mnie swoim znajomym i powiedzieć ‘O, to właśnie jest mój nauczyciel!’ Gdybym grał jakiś inny rodzaj muzyki, dajmy na to hip-hop, wtedy prawdopodobnie byliby bardziej podekscytowani.

Bardzo dziękuję Ci za naszą rozmowę, Tomas. Życzę Ci wszystkiego dobrego. Liczę na Wasz jak najszybszy powrót do Polski. Z niecierpliwością czekam również na wydanie Waszego nowego albumu, jako że nigdy dość nowej muzyki od At the Gates! I cóż mogę więcej powiedzieć, chwała Tomasowi Lindbergowi, najlepszemu deathmetalowemu wokaliście wszech czasów!

Bardzo Ci dziękuję! Wypowiedziałeś niesamowicie dużo chwalebnych słów w jednym zdaniu. To wspaniałe! Bardzo miło było mi z Tobą rozmawiać. Wszystkiego dobrego, do usłyszenia!

Marcel Szczepanik

Marcel Szczepanik

vocals so poor, like frogs in a moor
guitars like clouds of fruit flies

d e a t h h a m m e r
Marcel Szczepanik

Tagi: , , , , , , , , , .