Christophe Szpajdel: „Wyciągam z tego tak wiele, ile się da”

Nie ma wątpliwości, że jego praca w ogromnym stopniu przyczyniła się do rozwoju dziedziny, jaką jest projektowanie logo dla zespołów. Dając ujście swojej wyobraźni, stworzył kilka tysięcy niezwykłych projektów, współpracując m.in. z takimi zespołami jak Graveland, Moonspell czy Enthroned. Skorzystała też Metallica i… Rihanna. Przed wami Christophe Szpajdel.

Jesteś uważany za jednego z najważniejszych projektantów logo dla metalowych zespołów. Jak udało Ci się trafić do świata muzyki?

Zainteresowałem się muzyką na bardzo wczesnym etapie życia i w 1977r., gdy odkryłem Kiss, Black Sabbath, Hawkind, ale także później muzykę folkową z terenów Grecji, bliskiego wschodu, zespoły grające ekstremalny metal. Venom, Celtic Frost, Motorhead, Possessed czy MercyfulFate wywarli duży wpływ na moje muzyczne horyzonty. W 1987r. zainteresowałem się niedocenianymi zespołami, jak Blessed Death, Deadly Blessing, Infernal Majesty, Sarcofago. Właśnie minęło 30 lat od kiedy wysłuchałem „INRI” od Sarcofago. W 1989r. zetknąłem się z ulotką lokalnego zinu (mowa o francusko-belgijskim magazynie dedykowanym muzyce ekstremalnej-dop. red.) Septicore i zaprzyjaźniłem się z Thierry’m, niedługo potem zacząłem pisać dla magazynu jako główny redaktor, gdy poczułem, że ten magazyn potrzebuje czegoś do dodania, by stać się ważny. Wracając do lat 80. czy 90.,ziny były podstawą podziemnej sceny muzycznej – metal, ale także punk, rock i alternatywne gatunki. Szybko się zorientowałem, że wiele zespołów potrzebowało czegoś ważnego, czego brakowało – logo! Powód, dla którego poczułem potrzebę jako artysta, by wybadać tę niszę, która była prawie pusta. W rzeczywistości wiele zespołów zmagało się z brakiem przyzwoitego logo. Myślę tu o Cyclone z Belgii, którzy poszukiwali projektu na swój debiutancki album „Brutal destruction”. Już w 80. latach Cyclone byli przodującym belgijskim Speed/thrash metalowym zespołem wraz z X-Creta i Black Shepherd.

W takim razie, muszę zapytać konkretnie o Twoje muzyczne fascynacje.

Nie jestem tylko wielbicielem metalu. Tuż obok stawiam niektóre szybkie punk/ hc zespoły, jak Exploited, Siekiera, Antidrasi (Grecja), Mata ratos ( Portugalia), Bizarralocomotiva (Portugalia), ale także bardziej łagodne, jak Coldplay, The Cure, Ultravox, OMD, Softcell, Dead Can Dance, a przede wszystkim jestem wielkim fanem gruzińskiej muzyki folkowej. Mam tu na myśli Mariam Elieshvili, Jgufi Bani, XeXecCircassianmusic, DarganDalay, Kirac, Grupa iLLIChechnya, Merabmamulashvili. Jeszcze pontyjska muzyka z okolic Morza Czarnego Sochumi-Abchazja. Chciałbym powiedzieć więcej, ale to są przykłady, które mi pierwsze przyszły na myśl.

Jak wygląda sam proces projektowania logo? Jak wiele czasu potrzebujesz po wielu latach praktyki?

Zaczynam od konsultacji z zespołem. Wymieniamy wiadomości, słucham ich muzyki, sprawdzam czego oczekują i wyciągam z tego tak wiele, ile się da. Niektórzy klienci mogą być pomocni, inni mają drewniany język. Dlatego trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, po prostu zależy z jakim rodzajem osoby mam do czynienia. Jeśli rozmawiamy o projekcie logo, jestem zadowolony. Zaczynając od szkicu ołówkiem, po finalny projekt, zajmuje mi to od godziny do ośmiu. Jeśli mówimy o rozmowach z klientem, przesyłając szkice w tą i z powrotem, otrzymywaniu informacji i tworzeniu według wytycznych, może to trwać od tygodnia do nawet pół roku, w zależności jak szybko dostaję odpowiedź. To jest kluczowa sprawa, dlatego czas wymiany oczekiwań może sprawić, że klient w wyniku frustracji straci zainteresowanie pracą ze mną, co się zdarzało, zdarza się i nadal będzie. Więc kierując się skalą od 1 (łatwy) do 10 (trudny), z klientami pomiędzy 1 i 3 współpracuje się najlepiej, ponieważ szybko mogę przejść do następnego projektu i zwiększyć produktywność w ciągu dnia. Miedzy 4 a 7 są najbardziej ekscytujący i wymagający, w różny sposób wyrażają swoje sugestie, zwłaszcza gdy niezbyt dobrze posługują się angielskim, a najbardziej irytującymi klientami są ci pomiędzy 7 a 10. Ciągle próbują używać metafor do przekazania czego nie lubią i dlaczego nie odpowiada im pomysł. Przykładem niech będzie logo Dotrina, które zajęło mi 9 miesięcy. Miało być proste i niezwykłe, lepsze niż logo Metalliki ze swoją prostotą i gwałtownością krawędzi. Proste i efektowne, ale też agresywne bez wyglądu nieczytelnego, kvltowego black metalowego logo. Innym przykładem jest wykonanie skomplikowanego logo dla NVONE THE NATURALLY VIOLENT ONE. Miało być „black metal as fuck”, nieczytelne, zrobione w określony sposób, jak ambigram. Musiało zawierać ośmioramienną gwiazdę w tle (oktagram). Ten projekt wymógł ode mnie 148 godzin kompletnego poświęcenia. Jak stworzyć strukturę słów, by były ambigramem i wyglądały dokładnie tak, jak przykład „Porter Bailey” załączony w mailu od klienta. Potrzebowałem około 100 godzin, by ułożyć słowa z każdej strony w ambigram, aż będzie to najbardziej black metalowe logo, jakie kiedykolwiek stworzono! Ostatecznie pokazałem tylko jeden projekt, który został zaakceptowany. Klient poprosił mnie o zrobienie kilku wariantów tego logo i wszystkie zostały zaaprobowane. Projekty dla Metalliki i Rihanny były szczytowymi zleceniami, dlatego mój menadżer został zaangażowany w negocjacje ceny, a ja w tworzenie projektów. Czas do zrobienia logo Metalliki był ograniczony tylko do dwóch dni i finalny projekt musiał być zupełnie skończony tego samego lub następnego dnia. Udało się z pomocą Kwesi’ego, współpracownika Jonasa Akerlunda, podczas spotkania na lotnisku, gdy wylatywałem do Japonii. Są to bardzo ważne zdarzenia, które mówią, jak różna może być praca współpraca z klientem.

Który projekt był najbardziej zaskakujący?

Następne pytanie, na które trudno mi odpowiedzieć. Myślę, że to był zespół Wolves In The ThroneRoom w 2008r., kiedy pomiędzy nami była chemia, pewien rodzaj atmosfery, której oczekiwałem. Mój własny projekt stworzony do książki Yokai. To jest temat, który dodałem do mojej własnej wystawy w HHH Gallery. Na projekty tylko ja miałem wpływ i sam sprawowałem nadzór nad sobą. Stworzyłem 20 projektów tylko dla swojej przyjemności. DEEPRED, alternatywny zespół z Kanady, tu miałem zupełną wolność w projektowaniu, tworząc najbardziej abstrakcyjne formy, jakie kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić, np. ambigramy, (które możemy odczytać zarówno w alfabecie łacińskim i cyrylicy).

Przeczytałam gdzieś, że w przeszłości nie zarabiałeś na swoich artworkach, a jedynie dostawałeś płyty zespołów, dla których wykonywałeś pracę. Dlaczego zdecydowałeś się na ten rodzaj zapłaty? Czy nadal to praktykujesz?

Przed 2000r. potrzebowałem rozpoznawalności w podziemnej scenie muzycznej, mimo że zacząłem pracować nad logotypami już od 1987r. W 1991r. sukcesem zakończyło się projektowanie logo dla Emperor. Wysłane pocztą do Samoth’a, niespodziewanie okazało się, że użyli go na pierwszym CD, Wrath of the Tyrant demo, a do tego moje imię widniejące na debiutanckim albumie In the Nightside Eclipse, które przyniosło rozgłos w czterech kierunkach muzycznego świata. Aż do 2000r. czułem, że mogę to zrobić aż zdobędę rozpoznawalność i uznanie w podziemiu. Ale gdy wyjechałem do Wielkiej Brytanii, miałem przeczucie, że coś się zmieni i w 2007r. zacząłem zarabiać na swoich pracach. Na początku wyznaczyłem umiarkowaną kwotę 50 dolarów za projekt, ale od 2013r. podniosłem cenę do 100 dolarów, dlatego logo w zamian za płyty nie wchodzi w grę. Aktualnie mam menedżera, który zajmuje się moimi artystycznymi kolaboracjami i nie ma mowy, bym robił jakiekolwiek logo za darmo.

Jak zmieniło się projektowanie od momentu kiedy zaczynałeś aż do teraz?

Przed 2000r. moją sztuką interesował się świat związany ze sceną metalową, jednak to się zmieniło po wydaniu książki The Lord Of The Logos. W 2010r. zmieniło się spojrzenie na moje prace, jako narzędzi do zadawania bólu człowieczeństwu poprzez identyfikowanie się z dzikim, mizantropijnym aktem dominacji, i to nie tylko w kręgach zespołów, ale także dotarłem do innej publiczności. Mówię o tych, których cieszy oglądanie moich prac ze względu na ich wartość, które są formą sztuki a nie tylko częścią tożsamości zespołu. Jako że otrzymuję zlecenia nie tylko związane z muzyką, dyskutuję z każdym klientem o jego wymaganiach i przeznaczonym budżecie za wykonanie pracy. Staram się, by logo spełniło oczekiwania i pasowało do koncepcji, oraz by było tym, czego naprawdę szukają. To trochę bardziej skomplikowane i nie zawsze udaje się trafić w punkt, dlatego w przypadku chęci dalszej współpracy pobieram dodatkowe opłaty. Mój menedżer Kevin Eisenlord dba o interesy. Tworzenie projektów i współpraca z klientami to to, co najbardziej mnie pasjonuje, ale teraz, gdy mam ustaloną pozycję, ani ja, ani Kevin nie będziemy podejmować się pracy ze względu na naszą dobroć czy hojność. Nie bez powodu Herlaka Rose okrzyknęła mnie „Lord of the logos”!

Jak wyglądała Twoja praca w ubiegłym roku?

Miniony rok był dla mnie wyjątkowy pod względem wystaw, które odbyły się w Polsce, Kanadzie, Japonii. (Był to dobry rok i mam nadzieję, że 2017 będzie jeszcze lepszy).
Będąc w Warszawie, pracowałem nad kilkoma projektami dla firmy odzieżowej 1991 oraz miałem okazję udzielić wywiadu dla Newonce.
To była też pierwsza okazja, by porozmawiać o mojej pracy dla Rihanny. Oczywiście nie miałem możliwości z nią porozmawiać osobiście, ale był to wielki krok w mojej karierze. Druga ważna rzecz zdarzyła się tuż przed moim wyjazdem do Japonii, gdzie odbyła się moja własna wystawa i jednocześnie współpracowałem z Jonasem Akerlundem nad projektem logo dla Metalliki. To był bardzo napięty czas i musiałem znaleźć rozwiązanie, jak upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, tak więc wraz z asystentem Kwesi’m Dicksonem na lotnisku Heathrow spędziliśmy cztery godziny, pracując nad projektem Metalliki ManUNkind, które zostały zdigitalizowane, a następnie umieszczone w klipie. Dlatego 2016 był dla mnie wyjątkowym rokiem. 2 grudnia 2016r. zaprezentowano mój film „Lord of the Logos”, efekt długotrwałej współpracy wraz Lukiem Haganem, która jednocześnie była bardzo przyjemna i przebiegała w takich miejscach takich, jak Leicester, London oraz Exeter, gdzie obecnie przebywam.

Gdzie możemy ten film zobaczyć?

Właściwie to nie było premiery, ale jeśli chcecie zamówić projekcję, skontaktujcie się z producentem (Luke Hagan – luke.j.hagan@gmail.com), który omówi wszystkie uwarunkowania dotyczące filmu.

Masz jakieś inne pasje? Czym byś się zajmował, gdybyś nie był grafikiem?

Trudno sobie to wyobrazić, ale na pewno jestem pasjonatem dzikiej przyrody i fotografii, a zwłaszcza bezkręgowców, gadów, płazów, ptaków, roślin i ekosystemów. Na szczycie moich zainteresowań jest folkowa i tradycyjna muzyka z Bałkanów i Kaukazu, Grecji, Bliskiego wschodu i Rosji, tak więc największym zainteresowaniem u mnie cieszą się rzeczy, które mnie intrygują. Jedno jest pewne – nie mogę sobie wyobrazić siebie bez rysowania logo, to jest jak włoska kuchnia bez makaronu. Muszę powiedzieć, że moja mama nigdy nie podzielała mojej pasji, a nawet chciała mnie wysłać do szkoły zawodowej (krótkie studia na ogrodnika, bym miał fach w ręku i według niej byłbym wtedy szczęśliwy… na pewno nie).

Planujesz wystawę swoich prac w Polsce? W końcu masz polskie korzenie, opowiesz coś o tym?

Moi rodzice są z Polski, jednak emigrowali do Belgii na początku września 1970r. Urodziłem się 29 września tego samego roku w Gembloux. Moi rodzice przykładali wagę, bym mówił po polsku jak rodowity Polak. Dzięki temu łatwo przyszła nauka języków, takich jak angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański oraz portugalski.
Co do wystawy, to tak, jestem pewny, że tak się stanie. Już w ubiegłym roku wystawiałem swoje prace wraz z Leszkiem Wojniczem Sianożęckim i Sławomirem Nietupskim. Teraz szukam możliwości, by pokazać moje prace jeszcze raz, zwłaszcza w Krakowie czy Warszawie, tak więc jeśli ktokolwiek jest zainteresowany, aby wystawić moje prace, niech zapozna się z kilkoma ważnymi aspektami – miejsce: chęć skupienia naprawdę zainteresowanych osób i zaprezentowanie prac publiczności czy możliwość swobodnej rozmowy w miłej atmosferze, plus sprawy związane z zakwaterowaniem, oprawą prac i ich wystawieniem, dostępem do sprzętu multimedialnego i możliwość przybycia zainteresowanych w to miejsce.

Chciałbyś jeszcze się czymś podzielić z czytelnikami kvlt.pl?

Dziękuję bardzo za wywiad. To była przyjemność udzielenia wywiadu, żałuje tylko, że nie udało się zrealizować części na żywo, mimo wszystko i tak jestem zadowolony. Do wszystkich czytelników: szukam możliwości wystawienniczych w Polsce i poza nią, więc jeśli jesteście zainteresowani rozmową ze mną lub wystawą, nie wahajcie się skontaktować się ze mną lub Kevinem Eisenlordem (ironlordartistmanagement@gmail.com). Rozmawiam po polsku, więc nie łamcie sobie języka, pisząc do mnie po angielsku. Wystawy są głównym działaniem promującym moją twórczość i są podstawą do jej wspierania.

Tagi: , , , .