Cold Cell: „To wszystko jest dla dobra sztuki”

Kiedy wytwórnia Czar of Crickets przysłała paczkę z płytami, jedną z nich była Cold CellThose„. Krążek ten niemal od razu przykuł moją ciekawość ze względu na nietypowy digipak. Odsłuch singlowej kompozycji jeszcze bardziej mnie przyciągnął do tego zespołu. Rozpakowanie wydawnictwa jak i odsłuch całości oczarował mnie w całości do tego stopnia, że wiedziałem, że muszę zrecenzować ów album. Emocje powstałe przy odsłuchu muzyki szwajcarskiej grupy były motorem napędowym do rozmowy z zespołem. Finalnie w związku z premierą płyty Those, życiem w Szwajcarii i kilku innymi ciekawymi aspektami porozmawiałem z pałkerem pod pseudonimem aW.
Włączcie odsłuch płyty i przeczytajcie wywiad.

Interview in English (PDF file)

Cześć. Bezpardonowo – dlaczego ukrywacie swoją tożsamość?

Siemanko! Cóż, to bardzo proste: uwaga powinna skupiać się na samej muzyce i odpowiednio na całej sztuce (w tym na dizajnie, dekoracji scenicznej, grafikach, zdjęciach i tak dalej), a nie na poszczególnych indywiduach w zespole. Wiem, że nie jest to jakaś super innowacja, ale za to dobry sposób na stworzenie bez-twarzowego kolektywu, szarej eminencji, i oddanie muzyce tak dużo miejsca, jak to tylko możliwe.

Co oznaczają skróty Waszych artystycznych pseudonimów? To element budowania atmosfery wokół zespołu czy może jesteście prezesami wielkich banków w Szwajcarii (śmiech)?

Tak, TO JEST TO! W sumie to by było niezłe. A tak serio, to wszystko jest elementem sztuki, o której wspomniałem wcześniej. ColdCell to spojrzenia na to, kim oraz czym jesteśmy, na autorskim meta-poziomie. Więc nasze prywatne nazwiska nie mają znaczenia, to po prostu nie jest ważne. A do tego wyglądałoby to nieco głupio, gdybyśmy próbowali stworzyć holistyczny koncept, ale nadal zapisywali nasze normalne nazwiska. To wszystko jest dla dobra sztuki.

Wasz gitarzysta pod pseudonimem W4 jako jedyny jest spoza Szwajcarii. Czy nie jest to przeszkodą w szlifowaniu materiału jak i próbach przed koncertami?

W4 zwykł mieszkać w Szwajcarii niedaleko nas, więc nigdy nie było problemu, żeby grać próby regularnie. No, może prawie nigdy (śmiech). Niestety, wyemigrował do wschodnich Niemiec, czego żałuję. Nie tylko jest człowiekiem o bardzo otwartym sercu I otwartym umyśle, do tego dobrym, inteligentnym I szalonym przyjacielem, ale ma też dość zróżnicowane doświadczenie muzyczne, przez co wniósł fajne i szalone nowe pomysły i inspiracje. To dlatego, że pochodzi z Islandii, nie jest tak wąsko myślący, jak my, Szwajcarzy. Nie jest poza zespołem, ale nie jest też stałym członkiem. Raczej takim cichym, dobrym duchem ColdCell. Mam nadzieję, że dołączy do nas przy okazji jakichś specjalnych okazji w 2018 roku. Ale przedstawienie trwa dalej – mamy już nową świeżą krew w zespole, która ponownie otwiera dość obiecujące perspektywy.

Nowa płyta Those ukazała się nakładem krajowej wytwórni płytowej Czar of Crickets. Czy to kwestia zadowalających warunków umowy, czy chcieliście wzmocnić swoją pozycję i rozpoznawalność na szwajcarskiej scenie muzycznej?

I to, i to. Ponieważ nie mieliśmy żadnych kontraktów z naszymi poprzednimi labelami, to zawsze mieliśmy możliwość pójścia do przodu i tworzenia nowych synergii. Ekipa z Czar of Crickets to starzy dobrzy znajomi, mają pod sobą świetne zespoły ze wszystkich gatunków muzycznych – i naprawdę doceniają to, co robimy z ColdCell. Zatem było to do przewidzenia, że musimy współpracować. Póki co jesteśmy zadowoleni z tej decyzji. Opinie z prasy są zniewalające, wspaniałe recenzje i dużo wywiadów. Przykładowo, nigdy nie robiłem wywiadu dla polskiego magazynu, a więc proszę cię bardzo.

Jak jesteśmy przy okazji Waszej sceny muzycznej, to z tego, co kojarzę, najbardziej rozpoznawalnymi muzycznymi markami są Samael i Triptykon. Jakie kapele oprócz Waszej (śmiech) i Schammasch są godnymi uwagi?

Oczywiście żadne! Nie no, żartuję tylko. Jest wiele wspaniałych i inspirujących zespołów ekstremalnych, które przekraczają granice i tworzą coś wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju. Na pewno znacie Bölzer, a ja bym dodał do tego Darkspace (Ambient Black), Zatokrev (Extreme Sludge Doom Post Hardcore), Sum of R (Post or whatever Rock/ Metal), Blutmond (Urban Bohemian Madness), Excruciation (Doom), a jestem pewien, że zapomniałem wymienić wielu innych. Jest też sporo inspirujących artystów, prezentujących inne gatunki, ale uważam, że nie zmieściliby się oni w zasięgu tego wywiadu.

Szwajcaria to piękny kraj. Czy życie w takim miejscu wpływa na to, co tworzycie, przez to ma dodatkowy – taki rodzimy ładunek emocjonalny?

Uważam, że mentalność i zachowanie Szwajcarów, a także to, jak działa nasze społeczeństwo, i jak jest surowo zorganizowane, ma największy wpływ przynajmniej na nasze konceptualne podejście. Jesteśmy jednym z najbogatszych krajów świata, mamy demokrację, a także możliwości, by praktycznie osiągnąć prawie wszystko. Ale wciąż jest dużo betonu myślowego, niewiarygodna biurokracja, płytkość i ślepota na różnych poziomach – osobistym, duchowym, politycznym. Mógłbym o tym rozmawiać bez końca. Ale jeśli spojrzysz na te problemy, to wiele europejskich krajów się z nimi teraz boryka, a my wciąż zdajemy się żyć w raju. Zdaje nam się. Ale to nie jest szwajcarski problem, tylko choroba, która wpływa na wszystkie zachodnie, globalne i – ogólnie mówiąc – okcydentalne kraje. A dodatkowo, granice są tylko stworzone przez ludzi. Nie jestem nieszczęśliwy, że mieszkam w Szwajcarii, ale w dupie mam dumę narodową i tożsamość narodową. I tak jestem tylko półkrwi (śmiech). No i tak, Szwajcaria ma piękne miasta i rejony, ale są też brudne zadupia. Każdy kraj je ma.

Wasza muzyka jest niezwykle klimatyczna, pełna atmosfery i depresji. Czy ten efekt uzyskujecie na etapie końcowym w studio nagraniowym, czy wizję macie już w fazie pre-produkcji?

Normalnie, wszystkie utwory są w pełni gotowe, gdy wchodzimy do studia. Tym razem było trochę gorączki i podniecenia, bo nie wszystko mieliśmy gotowe na czas z powodu bardziej eksperymentalnego podejścia i otwartych umysłów, co dotyczyło też elementów, których nigdy nie mieliśmy na albumie ColdCell do tej pory, jak na przykład te ambientowe fragmenty, większe skupienie na psychodelicznym, psychotycznych stylach i nawet na hałaśliwych, przyćpanych efektach dźwiękowych. Finałową wersję Heritage usłyszałem po raz pierwszy w studiu, gdzie miałem nagrywać ten numer… Zatem, wracając do Twojego pytania, szczególna atmosfera ColdCell i wszelkie uczucia rodzą się już w fazie przedprodukcyjnej; potem trzeba je „tylko” nagrać i dokończyć.

Czy taka ilość smutku i złości, których można się dosłyszeć w Waszej muzyce jest tym, z czego się oczyszczacie? Takie katharsis?

Tak i nie. Nasza muzyka to konwersja naszych wewnętrznych emocji, stanów umysłowych i wszystkiego, co nas otacza i ma negatywny wpływ na to, czym i kim jesteśmy. ColdCell to terapia, katharsis i (nie-)kontrolowany wybuch tych uczuć. Ale ten smutek, złość i czasem czysta odraza są również tym, co nas napędza, źródłem inspiracji i kreatywności. Jest więc pozytywna strona tej negatywności, a my wykorzystujemy ten fakt, by ocknąć się i być świadomymi samych siebie.

W recenzji, którą ostatnio popełniłem, napisałem, że można się domyśleć, że S (wokalista) o niczym przyjemnym nie śpiewa. Tak więc korzystając z okazji, powiedz proszę o czym opowiadają teksty, bowiem booklet jest dość nietypowy i tekstów tam nie znajdziemy.

Właściwie to są pewne fragmenty każdej z naszych piosenek w książeczce, by dać Ci krótkie wprowadzenie do tego, o czym jest każdy numer. Ale jest też ogólny koncept w ColdCell, który ma szeroki wymiar i może być ucieleśniony na wiele sposobów. Nasze teksty dotykają nas samych, naszego świata (mikro- i makrokosmosu), naszego społeczeństwa, a także zdegenerowanego gatunku ludzkiego, i wreszcie, spierdolonych i idiotycznych czasów, w których żyjemy. Mamy zatem bardzo przyziemne podejście, ponieważ nasze teksty są bezpośrednio związane z tym, co nazywamy swoją rzeczywistością. Tematy się nie kończą. Brak duchowości, cyfrowa iluzja i izolacja, potęga mamony, sztuczne obrazy, nadmiar wnikliwości, celebracja płytkości, znęcanie się na różne sposoby… Those metaforycznie rzuca światło na różne negatywne aspekty ludzkie, na przykład naszą wielką chęć nieuczenia się niczego i osiągania ciągłych porażek, zawsze odtwarzania tych samych błędów, tego samego złego zachowania i tej samej ohydnej głupoty. Jedna rzecz jest bardzo ważna: wskazujemy palcem na „tamtych”, ale w tym samym czasie wiemy, że jesteśmy ich częścią, nie ma od tego ucieczki. Natomiast my WIEMY, że jesteśmy spierdoleni, WIEMY, że nasz zglobalizowany, cyfrowy, mega-płytki system upadnie, WIEMY, że nie nauczyliśmy się niczego z naszej historii. Ta wiedza jest podstawową różnicą pomiędzy nami a „nimi”.

Chciałbym też spytać o kwestię oprawy graficznej. Czy to był Wasz pomysł z tymi wkładkami i wyciętym okienkiem? Czy daliście wolną rękę grafikowi, i jak zobaczyliście efekt końcowy, to wzięliście go bez zastanowienia.

Wycięcie okienka w przedniej okładce i stworzenie różnych wkładek było pomysłem  Antïgraphic, którzy byli odpowiedzialni za szatę graficzną i szybko zrozumieli nasze intencje i naszą wizję. Mimo, że finansowo to było kompletne szaleństwo (produkcja digipaka była o wiele droższa niż w przypadku zwykłego opakowania), to wynik wygląda bardzo przyzwoicie. Z klasą, ale wciąż brudno i ostro.

Czy te postacie, które widnieją na tych wkładkach, to jakieś konkretne osoby czy zostały stworzone przez Maxime Taccaardi?

Te „osoby” lub postaci są oparte na głównym temacie każdego utworu, są symbolem zawartości piosenek. Rzuciliśmy okiem na portfolio Maxime‚a i wzięliśmy te obrazy, które najlepiej pasowały do każdej kompozycji; połowa z nich już istniała, a druga połowa powstała specjalnie dla naszej oprawy graficznej. Prowadziliśmy dość zażarte dyskusje, bo, jak możesz sobie wyobrazić, Maxime ma wiele wspaniałego, mrocznego i pełnego grozy materiału, a pięciu gości w zespole oznacza pięć różnych opinii, ale koniec końców udało nam się dojść do porozumienia. I myślę, że grafika wygląda fantastycznie i idealnie podkreśla to, o co chodzi na Those.

Ostatniego lata widziałem na żywo czarujący występ Schammasch na Summer Dying Loud w Aleksandrowie Łódzkim. Tak więc nie sposób nie zapytać, czy macie w planach przyjechać do Polski na koncert, czy tą kwestią dopiero się zajmujecie i nie ma jeszcze sprecyzowanych planów w tej materii?

Szczerze mówiąc, nie mamy na chwilę obecną takich planów, ale z przyjemnością chcielibyśmy zagrać w Polsce. Ponieważ nie pracujemy z żadną agencją, to bardzo trudno jest nam zorganizować i opłacić takie wycieczki. Oprócz tego, dwóch z nas aktywnie gra w Schammasch, są ciągle w trasie, niektórzy mają rodziny i dzieci. Widzisz, nie tak łatwo jest znaleźć wolny czas. Ale tak czy inaczej, jeśli będzie dla nas fajna możliwość, by zagrać w Polsce, to z pewnością to zrobimy, bo wszyscy wiemy, że jest bardzo wiele ludzi w Polsce, którzy fascynują się ekstremalnym metalem.

Pomału kończy nam się rok kalendarzowy  i wkrótce wszyscy będą tworzyć podsumowania roku. Podzielcie się tym, co według Was wyszło w tym roku, czego nie można przegapić lub zwyczajnie koniecznie trzeba nadrobić zaległości.

Nie można pominąć, że rok 2017 był rokiem pełnym demagogii, politycznego szaleństwa, terroryzmu, który pukał nam do drzwi naszych domów, regresu w tak wielu aspektach, że aż mi się chce rzygać; był rewizjonizm i dowód na to, że pewne elementy nas, naszego społeczeństwa, nie chcą się uczyć i nigdy nie wyciągną wniosków z historii. Póki co jest źle. Ale przynajmniej nie brakuje nam inspiracji dla ColdCell, patrząc na te warunki. Z drugiej strony, z bardzo osobistego powodu rok 2017 był dla mnie najlepszym w całym moim życiu. Również muzycznie był to świetny rok: powroty Arkhon Infaustus, Disbelief i Marilyn Manson, świetne wydawnictwa  Gold, Dool, Anathema, Samael, The Ruins of Beverast, Grave Pleasures, Fides Inversa, Farsot, Septicflesh, Leprous, Wolves In The Throne Room, rewelacyjny debiut  NeoNoire… Koniec końców, wcale nie tak źle.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki i pozdrawiam \m/

Tłumaczenie wywiadu – Wadim Filiks.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .