Dopelord: „Pakujemy mandżur i jedziemy”

Dopelord to jedna z najciekawszych kapel z gatunku stoner/doom metal w Polsce. Z okazji wydania ich trzeciej płyty Children Of The Haze zadałem kilka pytań Piotrowi – basiście zespołu.

Witaj Piotrze. Na wstępie chciałbym pogratulować nagrania bardzo dobrej trzeciej płyty Children Of The Haze. I chciałbym, abyś opisał proces jej powstawania.

Dzięki za miłe słowa. Utwory na płytę powstawały na przestrzeni kilku lat, jak zwykle u nas. Kiedy kawałków nazbierało się odpowiednio dużo, postanowiliśmy materiał zarejestrować. W międzyczasie mogliśmy jego sporą część przetestować w warunkach koncertowych. Cały proces jest więc rozłożony w czasie, ale dzięki temu możemy nabrać jako takiej perspektywy, a same kawałki mają czas, by dojrzeć. Samo nagrywanie płyty to u nas szybka sprawa. Wchodzimy do studia, nagrywamy bazowe ścieżki na setkę, potem dogrywamy solówki i wokale. Wszystko to zajmuje z reguły trzy, cztery dni.

Współpracujecie z Haldorem Grunbergem i jego Satanic Audio. Czuć niezłe wibracje w Waszej muzyce. Tak dobrze zadomowiliście się w jego studiu? Słychać dużo luzu i riffy wychodzą spod palców bez większego ciśnienia.

Na współpracę z Haldorem zdecydowaliśmy się już dawno temu (pierwotnie płyta miała zostać nagrana jakiś rok wcześniej), głównie po zapoznaniu się z jego wcześniejszymi produkcjami. W przypadku naszego albumu, to Haldor musiał się pofatygować do Warszawy, a konkretnie do Nebula Studio, gdzie nagrywaliśmy Children of the Haze. Wszyscy więc musieliśmy się dość szybko poczuć jak u siebie, bo studio zakontraktowane było na cztery dni. Numery na płytę mieliśmy raczej dobrze przygotowane, a nasze riffy raczej nie wymagają jedenastu palców, więc nie ma się co spinać. Więc jeśli mówisz, że nie słychać spiny, to chyba wszystko w porządku.

Jakiś czas już gracie i podobnie jak Belzebong podbijacie Europę swoją muzyką. Jak jest ona tam odbierana? I jakie macie najbliższe plany koncertowe?

Nie mogę się wypowiadać w imieniu Belzebonga, ale z tym podbojem to może nie przesadzajmy. Praktycznie od początku istnienia zespołu byliśmy zapraszani za granicę, ale nie przeszłyby mi przez usta słowa, że oto podbijamy Europę. Owszem, cały czas idziemy do przodu i metodą małych kroków udaje nam się każdego roku zagrać więcej koncertów i dotrzeć w odleglejsze miejsca na mapie, ale wydaje mi się, że każdy z nas ma w sobie odpowiednie pokłady pokory, by sobie nie roić jakichś niestworzonych rzeczy.
Jeśli chodzi o nowy album, to mamy zaplanowane dwie małe trasy. Na przełomie stycznia i lutego jedziemy ze Stoned Jesus i Sunnatą na kilka koncertów w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii. W maju natomiast ruszamy w towarzystwie Weedpeckera i Major Kong na zachód Europy. Cały czas spływają jakieś nowe propozycje, więc sytuacja jest dynamiczna. Jak tylko pojawi się coś fajnego, pakujemy mandżur i jedziemy.

Kiedy słucham waszych kawałków, począwszy od debiutu, słychać dość duże wpływy pewnej znanej kapeli z Birmingham. Kto z Was w kapeli jest największym fanem Sabbathów.

A jak to się mierzy? I tak naprawdę, czy ma to jakieś znaczenie? Wiadomo, że każdy z nas dałby się za Black Sabbath pociąć, a wszystkie zespoły na tym poletku żują to, co wypluł kiedyś Tony Iommi. Takie są fakty i nie ma się co oszukiwać. Jeśli to Cię usatysfakcjonuje, to odpowiadam na Twoje pytania, słuchając Paranoid.

Muzyka to nie wszystko, bo często słychać różne sample z filmów w Waszych utworach. Co lubisz oglądać, co oglądają koledzy?

Tutaj akurat za omnibusa robi u nas Paweł (gitarzysta – dop. red.). Sam wyszukuje sample, bo obejrzał wszystkie horrory od klasy B do Ż. Opracowuje też nasze wizualizacje koncertowe, gdzie jego wiedza bardzo się przydaje.

Stoner i doom metal w chwili obecnej jest na fali, obserwuję, jak dużo fanów mamy w Polsce i na świecie. U nas mamy Red Smoke Festiwal, za granicą jest więcej tego typu imprez. Oceń z Twojej perspektywy, jak to teraz wygląda. Czy za 3-4 lata dalej będziemy się cieszyć nowymi kapelami i riffami w stonerze? Czy raczej ten trend przeminie?

Szkoda, że ci ludzie nie jeździli na Days of the Ceremony Festival, może miałby większe szanse pozostać w grze. Mnie się wydawało właśnie wtedy, że ten gatunek jest u nas popularny. Oto przez dwa dni, w kraju nad Wisłą, mogłem zobaczyć na żywo takich gigantów jak Pentagram, Acid King, czy Orange Goblin. Okazało się, że się myliłem. Biletów sprzedało się za mało, festiwal padł po kolejnej edycji. Nie będę więc bawił się we wróżkę, zwłaszcza że naprawdę nie mam pojęcia jak to się dalej potoczy. Logika podpowiadałaby jednak, że ten „trend”, jak to nazwałeś, minie, jak każdy poprzedni. Choć mam duże wątpliwości, czy możemy tu w ogóle mówić o jakiejś wymiernej popularności.

Nie samymi niskimi dźwiękami człowiek żyje. Czego lubisz posłuchać, aby odświeżyć umysł i oderwać się od hałasu?

Ostatnio bardzo mało słucham stoner-doomu. Po części dlatego, że bardzo mało rzeczy mi się podoba, jakieś pojedyncze strzały. Trochę ostatnio słucham nowych kapel psychodelicznych. King Gizzard & The Lizard Wizard, Wand, tego typu rzeczy. Ale też lubię wracać do starych nagrań, typu Brian Eno, David Bowie. Mam wrażenie, że sporo ambientu, tego w klasycznym wydaniu, ostatnio słucham. Jakieś takie plumkające krany, rozszczelnione instalacje hydrauliczne, te klimaty. Od jakiegoś czasu pracuję zamknięty w ciemnym pokoiku, a potem nocą wracam do domu. Fajnie wtedy odpalić „Apollo – Atmospheres & Soundtracks” i wyobrażać sobie, że autobus linii 509 to rakieta kosmiczna wystrzelona w ciemność.

Kiedy słucham ulubionych płyt, zawsze zastanawiam się, na jakim sprzęcie zostały nagrane. Jako basista, umiesz powiedzieć, w jaki sposób stworzyłeś swoje brzmienie? Ulubione marki? I jakich efektów lubisz używać w studiu, na żywo?

To w sumie dość ciekawa historia, dzięki której przestałem pożądać pewnego bardzo drogiego wzmacniacza. Do pracy w studiu pożyczyłem od znajomych kilka bardzo fajnych wzmacniaczy, bo chciałem na spokojnie znaleźć odpowiadające mi brzmienie. Były lampowe potwory w rodzaju Ampega SVT MTI, Orange AD200, czy Ampeg V4B. Wziąłem też mojego malutkiego Orange’a Terror Bass 500 i Peaveya Bass Series 400. Zaczęliśmy po kolei testować wzmacniacze i efekty nieco mnie rozczarowały, bo spodziewałem się, że te klasyczne wzmacniacze mnie zmiotą z ziemi, a potem będę mógł co najwyżej pokręcić gałkami EQ do smaku. Okazało się, że nie bardzo dogadywały się z fuzzami, które miałem do dyspozycji. Na końcu odpaliliśmy mojego TB 500 i wyszło na to, że album nagrałem na moim rigu koncertowym. Ale co się nanosiliśmy lampiaków, to nasze.
Dzięki temu na żywo moje brzmienie nie będzie odbiegać od tego z płyty. Haldor udostępnił mi rosyjską wersję Big Muffa, w zielonej budzie i dzięki temu mogłem potem sprzedać dwie drogie kostki, bo wróciłem na stałe do kostek typu muff. Od niedawna mam świetny fuzz na bazie klasycznego muffa, z tym że podkręcony specjalnie pod bas i wydaje mi się, że moja przygoda z poszukiwaniem fuzzów się zakończyła. Po siedmiu latach.

Oprócz nośników CD, sprzedajecie winyle z Waszą muzyką. Według światowego raportu sprzedaży płyt w 2016 r. po raz pierwszy winyl przebił inne formaty. Czy jest szansa, że słuchacze wrócą tylko do analogowego soundu?

Z tego, co się orientuję, sprzedaż winyli przebiła sprzedaż muzyki poprzez streaming, a nie wszystkie inne formaty. No ale to też wydaje się znamienne. Nie wydaje mi się, by wszyscy miłośnicy CD przesiedli się nagle na winyl, i ja bardzo dobrze to rozumiem. Winyl, mimo swojego niezaprzeczalnego uroku, nie jest nośnikiem idealnym. Są ludzie, którzy nie są w stanie zdzierżyć choćby minimalnych trzasków czy szumów, zakochali się lata temu w krystalicznie czystym, wręcz nienaturalnym dźwięku. Ja z niecierpliwością czekam na minimalną zniżkę tego szału, bo dzięki temu płyty mają szansę być nieco tańsze, a kolejki do tłoczni nieco krótsze. Kompakty tłoczymy w dwa dni, a na winyl trzeba czekać nierzadko kilka miesięcy, takie jest obłożenie tłoczni.
Co do analogowego soundu, to wiesz… Mało kto obecnie nagrywa płyty w pełni analogowo. Cyfra jest wszechobecna i nic na to nie poradzisz. Kluczem jest świadome czerpanie ze wszystkich dostępnych zdobyczy technologicznych tak, by efekt końcowy był jak najlepszy.

I ostatnie pytanie. Jak widzisz przyszłość Dopelorda?

Widzę koncerty. Dużo koncertów.

Dzieki wielkie za rozmowę !

 

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Tagi: , , , , , , , , , , , .